Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrońcie swoje kobiety nie naszą demokrację. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrońcie swoje kobiety nie naszą demokrację. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 stycznia 2016

„Chrońcie swoje kobiety...”

Dla muzułmanów Europejki zawsze będą puszczalskimi proszącymi się o gwałt – choćby dlatego, że według ich standardów nieskromnie się noszą.

„Chrońcie swoje kobiety, nie naszą demokrację” („Protect your women, not our democracy”) - transparent o takiej treści zademonstrowali kibice Pogoni Szczecin na siatkarskim meczu Niemcy-Polska rozegranym podczas turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Rio de Janeiro. Była to oczywiście aluzja do sylwestrowych zajść w Kolonii i innych niemieckich miastach, kiedy to hordy muzułmańskich imigrantów napastowały, molestowały i okradały biorące udział w zabawie kobiety. Napastowały, dodajmy, zupełnie bezkarnie, bo lokalna policja dostała akurat nagłego ataku ogólnej niemożności. Policjanci usiłujący interweniować otrzymywali od przełożonych rozkazy, by zwalniać zatrzymanych napastników pod pretekstem braku miejsca w aresztach, wskutek czego rozróba trwała bez przeszkód. Tu warto nadmienić, że policja w Niemczech, gdy ma taki rozkaz, potrafi być bardzo stanowcza. Tak się bowiem składa, że ulice niemieckich miast dość regularnie są arenami starć, czy wręcz bitew pomiędzy neonazistowskimi oraz lewackimi bojówkami – i w takich przypadkach tamtejsze służby porządkowe reagują z całym arsenałem dostępnych środków: w ruch idą armatki wodne, gazy łzawiące, broń gładkolufowa i nikt jakoś nie przejmuje się, czy wystarczy miejsc dla aresztantów.

Tym razem było inaczej. Sparaliżowane polityczną presją policyjne władze, ku frustracji szeregowych funkcjonariuszy, postanowiły udawać, że nic się nie stało – podobnie jak czołowe media, które są równie „niezależne” i „pluralistyczne” jak u nas. Gdyby nie internet i mnożące się doniesienia świadków oraz poszkodowanych, sprawa zapewne zostałaby zamilczana na śmierć, a wszczęte na skutek setek zgłoszeń postępowania umorzone z powodu „niewykrycia sprawców”. Wszystko w imię obłąkańczej poprawności, by nie podważać propagandowego wizerunku „biednych uchodźców” i polityki rządu federalnego kanclerz Merkel. Na podobnej zasadzie koledzy nakazali zgwałconej we włoskim obozie dla „uchodźców” wolontariuszce siedzieć cicho i „nie szkodzić sprawie”. Ofiara milczała przez miesiąc, zanim wreszcie zdecydowała się zgłosić sprawę policji.

To zresztą nic nowego – niemiecka policja już od jakiegoś czasu miała nieformalny zakaz informowania o skali przestępczości związanej z napływem imigrantów. Z kolei policja w Szwecji odpowiada za tuszowanie ok. 150 przypadków molestowania przez afgańskich przybyszów do jakich doszło podczas ubiegłorocznego festiwalu w Sztokholmie. Wszystko w imię utrzymania ideologicznej fikcji „multikulturalizmu”. Po sylwestrowych doświadczeniach coś jednak pękło – dłużej milczeć zwyczajnie się nie dało, do czego prócz presji zaalarmowanej opinii publicznej, przyczynił się również niemiecki związek zawodowy policjantów mający dość oskarżeń o tolerowanie łamania prawa przez przyjezdnych. Niejako przy okazji okazało się, że podczas starć w ramach „arabskiej wiosny” na placu Tahrir w Kairze sytuacja była podobna: kobiety, w tym zachodnie dziennikarki relacjonujące wydarzenia, były atakowane, zdzierano z nich ubranie... podczas gdy w światowych mediach obowiązywał entuzjastyczny ton zachwytów nad „samoorganizującym się” społeczeństwem, które spontanicznie i nowocześnie skrzyknęło się przez Facebooka, by obalić złego tyrana Mubaraka. No więc teraz również młodzi muzułmanie zwołali się przez media społecznościowe, by sobie poużywać. W odpowiedzi zaś pani burmistrz Kolonii poradziła Niemkom, by „poruszały się w grupie” i „trzymały na odległość ramienia” od nagabujących je mężczyzn.

Te dobre rady cioci-Kloci na etacie burmistrza skupiają jak w soczewce nieprzekraczalne różnice kulturowe, których oficjalnie władze nie przyjmują do wiadomości. Otóż, dla muzułmanów Europejki zawsze będą puszczalskimi proszącymi się o gwałt – choćby dlatego, że według ich standardów nieskromnie się noszą – i takie wypadki jak w Kolonii będą się powtarzać. Na szczęście, zwykli Niemcy chyba już ostatecznie przejrzeli na oczy, a krętactwa władz i mediów stały się decydującym katalizatorem wybuchu społecznego niezadowolenia. Jest w tym szansa i dla nas: podobno reakcje Niemców na zacytowany we wstępie transparent były przychylne (kibice zaprezentowali go również podczas kontrmanifestacji przeciw berlińskiemu oddziałowi KOD – policja niemiecka tym razem zareagowała z całą energią, rekwirując banner). Istnieje więc możliwość, że tamtejsza opinia publiczna zacznie z równą rezerwą traktować histeryczne doniesienia o „łamaniu demokracji” w Polsce, jak już traktuje oficjalną narrację rządu i mediów w kwestii imigrantów. Chciałoby się rzec – więcej takich oddolnych akcji. A od naszych polityków oczekuję, że wykorzystają ten prezent – choćby wnosząc na forum unijnym o debatę nad stanem praworządności w Niemczech...

*

A poza tym:

  • kiedy wprowadzony zostanie zakaz reklamowania podmiotów publicznych w prywatnych mediach?

  • kiedy nastąpi przewalutowanie kredytów frankowych?

  • kiedy zostanie odtajniony aneks do raportu ws. rozwiązania WSI?

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Na podobny temat:

„Bankructwo Angeli Merkel”

„Imigranci chędożą Europę”

Zapraszam na „Pod-Grzybki” ------->http://www.warszawskagazeta.pl/felietony/gadajacy-grzyb/item/3163-pod-grzybki

Artykuł opublikowany w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 02 (15-21.01.2016)