Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trotyl na TU-154M. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trotyl na TU-154M. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 listopada 2012

Ostatnia linia obrony

Wróblewski zachował się jak ciota. A wystarczyło napisać kolejny artykuł, punkt po punkcie obalający dyrdymały płk Szeląga.

I. Wróblewski jak ciota

Nie da się ukryć, że naczelny „Rzepy”, Tomasz Wróblewski, zachował się po wtorkowej konferencji Prokuratury Wojskowej jak ciota. W artykule Cezarego Gmyza „Trotyl na wraku tupolewa” nie było literalnie nic, z czego należałoby się wycofywać rakiem, jak zrobił to Wróblewski, publikując w internecie kolejne wersje kuriozalnych sprostowań, wyjaśnień itd.

O czym bowiem napisał Gmyz? Ano o tym, że z Rosji przysłano dokumenty urągające procedurom, w wyniku czego polscy biegli odmówili podpisania się pod protokołami o przyczynach zgonu bez przebadania wraku pod kątem pirotechnicznym. Napisał ponadto, że na miejscu tragedii odkryto nowe „wielkogabarytowe” części Tupolewa (to by było tyle, jeśli chodzi o „metr wgłąb”) - i że zarówno te nowo odkryte, jak i „stare”, spoczywające pod dachem i umyte przez Rosjan części samolotu dały wynik pozytywny przy badaniu na obecność materiałów wybuchowych. Jedno z urządzeń miało nawet wyczerpać skalę – zaś owe „materiały wybuchowe” zostały zidentyfikowane jako trotyl i nitrogliceryna.

Gmyz napisał również, że polska ekipa wyposażona była w nowoczesny sprzęt, co ma swoje implikacje (o tym za chwilę) i nawet zastrzegł, że brana jest pod uwagę hipoteza o pochodzeniu śladów trotylu z niewybuchów z okresu II wojny światowej, kiedy to w rejonie Smoleńska toczyły się intensywne walki. Kolejną istotną informacją było, że o odkryciu prokurator Seremet osobiście poinformował Ober-Matoła i od dwóch tygodni „trwały intensywne konsultacje” co z tym fantem zrobić.

Z czego tu się wycofywać? Redaktor Gmyz dochował należytej staranności, potwierdzając informacje w czterech niezależnych źródłach. Wróblewski osobiście rozmawiał o sprawie z Seremetem. Artykuł – niezależnie od bulwersującej treści – napisany został w sposób wyważony. Tymczasem, po konferencji prasowej Prokuratury Wojskowej z płk Szelągiem w roli głównej, naczelny „Rzeczpospolitej” sprawiał wrażenie, jakby nagle uświadomił sobie, że ktoś ich podpuścił „na Smoleńsk” - i rzucił się do zacierania złego wrażenia. Oczywiście, „przeciek” mógł być prowokacją, osobiście sądzę wręcz, że tak właśnie było, czemu dałem wyraz w tekście „Wybuchowa prowokacja”, ale nie zmienia to faktu, że Tomasz Wróblewski zachował się w sposób najgorszy z możliwych.

Spójrzmy: naczelny, który osobiście dopuścił artykuł do publikacji, nagle zwyczajnie zostawił swego dziennikarza na lodzie. Wali jako „redakcja” tekst ze słowami „pomyliliśmy się” (następnie, po interwencji Gmyza, zmieniony), potem bredzi coś, że chodziło tylko o zwrócenie uwagi na przewlekłość śledztwa – słowem, panikuje. Dno. W ten sposób nie tylko zdezawuował własną gazetę i swego podwładnego, ale dostarczył również amunicji Sekcie Pancernej Brzozy, reżimowym mediodajniom i propagandzie Dyktatury Matołów.

II. Obnażyć kłamstwa prokuratora Szeląga

A wystarczyło tylko nalać sobie lampkę koniaku, czy co tam Wróblewski lubi, wziąć głęboki oddech, i... pójść za ciosem! Przecież to, co wygadywał płk Szeląg na słynnej konferencji, to były jakieś kompletne brednie, banialuki obliczone na zrobienie ludziom wody z mózgów i na danie pożywki „antysmoleńskiej narracji”. Wciskanie kitu – i tu wracamy do wątku o „nowoczesnym sprzęcie” - że spektrometr ruchliwości jonów nie odróżnia trotylu od namiotu z PCV, to obraza dla rozumu, o czym można się łatwo przekonać wrzucając w wyszukiwarkę hasło „detektor materiałów wybuchowych”. Ja wrzuciłem i przykładowe efekty można zobaczyć w notce „Czy detektor nie jest w stanie odróżnić trotylu od dezodorantu?”.

Jest tam m.in. opis urządzenia o nazwie „Przenośny detektor materiałów wybuchowych PED-8800 Pro”. Najważniejsze dane: - funkcjonowanie w oparciu o technologię IMS (Ion Mobility Technology) plus transformacja Hardamarda; - wskaźnik fałszywych alarmów – 1%; - czas analizy – 4-10 s; - wykrywa całą paletę środków wybuchowych (w tym TNT) z możliwością poszerzenia bazy danych; - nazwę zidentyfikowanej substancji wyświetla na monitorze LCD; - i tak dalej...

Jeśli nasza ekipa na Siewiernym dysponowała sprzętem podobnego rodzaju, to zwyczajnie nie mógł się on zachowywać tak, jak opisywał to ze swadą płk Szeląg. Nie mógł alarmować skierowany na namiot z PCV, czy na kosmetyki. Zwyczajnie nie mógł i już, tak jak nie „wyją” non-stop analogiczne wykrywacze na lotniskach i przejściach granicznych, ilekroć którykolwiek z nich natrafi na tworzywo sztuczne, lub szminkę w czyjejś torebce.

A jak najprawdopodobniej było? Ano, specjaliści „omiatali” detektorem, bądź pobierali tzw. „długopisem” próbki z powierzchni szczątków samolotu i po kilku sekundach wyświetlało się: TNT, TNT, TNT, NG, TNT, NG, TNT....

III. Na ratunek karierze

Wystarczyło usiąść na chwilę, odtworzyć sobie nieprzytomne filipiki płk Szeląga z nagrania konferencji i napisać kolejny artykuł, punkt po punkcie obalający jego dyrdymały. Z takim zadaniem poradziłby sobie zwykły bloger, a co dopiero rutynowani dziennikarze. Trzeba było zapędzić kolegów i koleżanki z działu popularnonaukowego do pisania tekstów wyjaśniających w przystępny sposób czym dysponowali nasi śledczy w Smoleńsku i jak to działa. I nie odpuszczać. Dzień po dniu powtarzać na różne sposoby – prokurator Szeląg kłamie! Kłamie, najprawdopodobniej na polecenie swych przełożonych, działających z politycznej inspiracji.

Tak właśnie należało zrobić.

Wróblewski jednak tak nie postąpił. Zamiast tego, w modnym ostatnio stylu „oddał się do dyspozycji” zarządu Presspubliki (czytaj – Hajdarowicza – biznesowi kumple z WSI i te sprawy). Czyli, zachował się jak kapitan uciekający z tonącego okrętu, przed pasażerami i załogą – ale nie do końca, bo dymisji jednak nie złożył. Stoi jedną nogą w szalupie, drugą na pokładzie, licząc, że go zawołają, bo może okaże się jednak, że łajba wcale nie tonie, a wtedy on, owszem, bardzo chętnie zgodzi się znów nią dowodzić. Jak to nazwać?

Moim skromnym zdaniem, Tomasz Wróblewski zorientował się, że jeszcze chwilka, a zaliczony zostanie do „smoleńskich wariatów”, co skutkuje automatyczną banicją z „towarzystwa” i „ludzi na poziomie”, a w wymiarze materialnym – utratą roboty bez żadnej nadziei na kolejną, a już zwłaszcza w charakterze redaktora naczelnego. Rzucił się więc do tyleż chaotycznego, co desperackiego ratowania własnej kariery. Pewnie nawet nikt nie musiał go straszyć. Sam zrozumiał. Taka jest siła Niewidzialnej Ręki sprawującej właścicielski nadzór nad III RP.

Dziwi tylko, dlaczego Gmyz jednak nie zwołał konferencji. Być może dostał zakaz publicznego wypowiadania się, może zagrożono mu zwolnieniem, gdyby upierał się przy swoim...

IV. Ostatnia linia obrony

Dlaczego jednak, skoro truję o Wróblewskim, ten tekst zatytułowałem „Ostatnia linia obrony”? Z prostej przyczyny: niezależnie od doraźnych korzyści, jakie Dyktatura Matołów odniosła z całej zawieruchy i dupkowatego zachowania redaktora Wróblewskiego, długofalowo Dyktatura i jej Ober-Matoł na tym stracą. Podobne „operacje trotyl” ich dobiją. Zadławią się własnymi kłamstwami.

Zwróćmy uwagę: definitywnie skończył się czas „wrzutek” ofensywnych – o „naciskach” Lecha Kaczyńskiego, kłótni z kpt Protasiukiem na Okęciu, pijanym generale Błasiku w kokpicie itd. Chwilowe otrzepanie z kurzu na potrzeby telewizorni Hypkiego, „ekspertów” od Milera, Białoszewskiego i innych ruskich agentów wpływu (o Osieckim nawet szkoda gadać), nic nie zmienia. Zaraz zniknęli.

Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, gdy na potrzeby „anty-smoleńskiej narracji” musiano zmanipulować autentyczne odkrycie świadczące o zamachu. Oni już nie atakują – pod naporem kolejnych danych świadczących o kompromitacji „śledztwa” cofają się krok po kroku, nieudolnie się odgryzając. Aż dotarli na ostatnią rubież – dzisiaj muszą się już wprost bronić przed zarzutami o zamach, o zamordowanie Prezydenta i pozostałych niewinnych ofiar. Do walki posyłają ostatnie rezerwy – dzieci i starców z panzerfaustami. A tymczasem, badanie dla TVN 24 wykazuje wprawdzie kilkuprocentową przewagę PO nad PiS, ale zarazem mówi o 34% Polaków, którzy uważają, że miał miejsce zamach i o 63% domagających się międzynarodowej komisji. Biorąc poprawkę na stację, odsetki mogą być jeszcze wyższe.

Już niedługo... Czekaliśmy ponad dwa i pół roku, poczekamy jeszcze trochę.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Na podobny temat:

http://niepoprawni.pl/blog/287/czy-detektor-nie-jest-w-stanie-odroznic-trotylu-od-dezodorantu

http://niepoprawni.pl/blog/287/wybuchowa-prowokacja

http://niepoprawni.pl/blog/287/krach-anty-smolenskiej-narracji

Ciekawy tekst (i jeszcze ciekawsze linki wewnątrz):

http://niezalezna.pl/34370-trotyl-i-spektrometry-czyli-jak-krecil-szelag

Ilustracja: Adam Dee

środa, 31 października 2012

Czy detektor nie jest w stanie odróżnić trotylu od dezodorantu?

Oto niektóre dostępne na rynku detektory materiałów wybuchowych.

Wystarczy chwila "guglania" i oto, co widzimy:

 

Przenośny wykrywacz materiałów wybuchowych - E3500

Przenośny wykrywacz materiałów wybuchowych E3500 - detektor materiałów wybuchowych Scintrex Trace

Szybka i wiarygodna detekcja śladowych ilości materiałów wybuchowych. Dwa tryby pracy: analiza oparów, analiza mikrocząstek. Gotowość do pracy po 1 minucie od momentu włączenia. Wykrywanie materiałów wybuchowych: EGDN, EGMN, DMNB, O-MNT, P-MNT, NG, DNT, RDX, PETN, AN, PN, Semtex, C-4, Detasheet, Primacort, TNT, Black Powder, TATP, HMX, Dynamite


 

Przenośny wykrywacz i identyfikator materiałów wybuchowych - E5000

Przenośny wykrywacz materiałów wybuchowych E5000 Scintrex Trace

Szybkie i wiarygodne wykrywanie śladowych ilości materiałów wybuchowych i narkotyków. Czas analizy: 6-20 sek.Podwójna technologia wykrywania: chromatografia gazowa (GC), spektrometria lotnych ionów (IMS) gwarantuje znikomy poziom błędnych wskazań i doskonałą czułość wykrywania rzędu piko/nanogramów. Wykrywane materiały wybuchowe: PETN, RDX, TNT, NG, Dynamit, Semtex, C4. Wykrywane narotyki: kokaina, opiaty (heroina, morfina), canabis (marihuana, haszysz), stymulanty - pochodne amfetaminy (amfetamina, ecstasy, metamfetamina).


 

EXPLONIX Przenośny detektor i identyfikator materiałów wybuchowych

EXPLONIX Przenośny detektor/analizator/identyfikator materiałów wybuchowych

Trzy tryby pracy:
  • ciągłe monitorowanie powietrza (wynik co 2 sekundy, sygnalizacja wykrycia materiału bez jego identyfikacji)

  • jednorazowa analiza powietrza (wynik po 30 sekundach, identyfikacja materiału i oznaczenie jego ilości w próbce)

  • analiza mikrocząstek (wynik po 30 sekundach, możliwa praca podczas deszczu, identyfikacja materiału i oznaczenie jego ilości w próbce, granice detekcji: pikogramy materiału)

Czas rozruchu 30 sekund, prosta obsługa, wysoka odporność na kontaminację, funkcja samooczyszczania, pełne zdalne sterowanie - różne warianty, zasilanie - akumulator 12 V na 2-3 godziny pracy, stacja dokująca umożliwia pracę ciągłą.

http://www.transactor.pl/security_wybuchowe.html


Przenośny wykrywacz materiałów wybuchowych i gazów toksycznych SABRE 5000

d_2024770515392.jpg

Przenośny wykrywacz narkotyków, materiałów wybuchowych, bojowych środków trujących oraz przemysłowych środków chemicznych Smiths Detection SABRE 5000

Wykrywane narkotyki: Kokaina, Heroina, THC (Cannabis), Metamfetamina, Ekstazy i inne.

Wykrywane materiały wybuchowe:Heksogen, Pentryt, Trotyl, Semtex, Azotan amonu, Nitrogliceryna i inne

Czas analizy 10-15 sek.

Czas rozruchu poniżej 10 minut

Dwa tryby pracy: analiza cząsteczek, analiza oparów.
Pełne polskie oprogramowanie.

 

Stacjonarny wykrywacz materiałów wybuchowych IONSCAN 500DT

d_307711229722433.jpg

IONSCAN 500DT jest odpowiedzią na wzrastające zagrożenie terroryzmem bombowym i wciąż aktualny problem przemytu substancji narkotycznych. Poprzez integrację dwóch wykrywaczy IMS
w jednym urządzeniu, IONSCAN 500 DT jest w stanie wykrywać
i identyfikować narkotyki oraz materiały wybuchowe podczas jednej analizy. Umożliwiając dzięki temu takie same zdolności wykrywacze przy jednoczesnym znacznym skróceniu czasu kontroli.

IONSCAN 500 DT jako system dwudetektorowy jest idealnym rozwiązaniem dla wszelkiego rodzaju formacji mundurowych.
W codziennej służbie, w której wymagane jest wykrywanie zarówno narkotyków jak i materiałów wybuchowych IONSCAN 500 DT oferuje niezwykłą precyzję
oraz rzetelność pomiarów dając jednocześnie komfort pracy
z jednym zintegrowanym urządzeniem o przyjaznym interfejsie użytkownika.

Smiths Detection wprowadził na rynek wykrywacz, który posiada ergonomiczną obudowę, duży kolorowy ekran dotykowy, wbudowaną drukarkę i 40 GB dysk twardy. Ponadto urządzenie oferuje pełną funkcjonalność w środowisku PC oraz w aplikacjach sieciowych. Zastosowane w  urządzeniu wykrywacze IMS oparte są na tej samej konstrukcji co wykrywacze zastosowane w IONSCAN 400 B, urządzeniu, które w ilości ponad 6 000 sztuk wykorzystują służby mundurowe na całym świecie.

Zalety

  • Jednoczesne wykrywanie narkotyków i materiałów wybuchowych
  • Ponad 40 substancji może zostać wykrytych i zidentyfikowanych w ciągu zaledwie 8 sekund
  • Duży kolorowy ekran dotykowy
  • Wbudowana drukarka
  • Możliwość przechowywania dużej ilości danych
  • Uproszczona obsługa i konserwacja
  • Niskie koszty użytkowania

Specyfikacja

  • Technologia podwójnego IMS (spektrometria przepływu jonów)
  • Tryby pracy:
    - narkotyki i materiały wybuchowe równocześnie,
    - tylko narkotyki,
    - tylko materiały wybuchowe
  • Wykrywane materiały wybuchowe: RDX, PETN, NG, TNT, HMX, TATP  i wiele innych
  • Wykrywane narkotyki: kokaina, heroina, amfetamina, metaamfetamina, MDA, kanabinole i wiele innych
  • Czułość:
    - materiały wybuchowe: pojedyncze pikogramy
    - narkotyki: setki pikogramów
  • Czas analizy: 8 sekund
  • Czas rozgrzewania: 30 minut
  • Napięcie wejściowe: 95-265VAC, 50-60 Hz, 600 W urządzenie zimne, 300W urządzenie rozgrzane
  • 110/220V
  • Ekran: 10.4", kolorowy, dotykowy, TFT
  • Waga: 18kg
  • Wymiary: długość x wysokość x głębokość
    - (40 x 31 x 40 cm) z ekranem złożonym
    - (40 x 57 x 40 cm) z ekranem rozłożonym
  • Wbudowana drukarka 4”
  • Wyposażenie opcjonalne: jednogodzinna bateria wspierająca

http://www.pimco.pl/


Przenośny detektor materiałów wybuchowych PED-8800 Pro

 
 
Zamawiana ilość:  
Przenośny detektor materiałów wybuchowych PED-8800 Pro
Numer katalogowy 69050312
Stan magazynowy
Średnia ocena
Brak recenzji
 
Dołącz do nas:   Facebook Twitter Nasza Klasa Blip Youtube
Powyżej 100zł kupisz na raty!
 
Opis
 
Linki
 
Opinie

Przenośny detektor materiałów wybuchowych PED-8800 Pro

PED-8800 Pro to urządzenie najnowszej generacji, które służy do wykrywania materiałów wybuchowych różnego rodzaju. Działanie detektora opiera się o technologię IMS (Ion Mobility Technology), która polega na badaniu prędkości jonów w jednorodnym polu elektrycznym. Metoda wykrywania została udoskonalona o analizę sygnałów w oparciu o transformację Hadamarda, co spowodowało znaczne polepszenie stosunku sygnału do szumu bez utraty rozdzielczości. Dzięki temu udało się zredukować poziom fałszywych alarmów do zaledwie 1%.
W trosce o bezpieczeństwo operatora i jego kontaktu z potencjalnie niebezpiecznymi substancjami. próbka testowa jest pobierana za pomocą specjalnego długopisu.
Detektor PED-8800 Pro wyposażony został w kolorowy wyświetlacz, wskazujący nazwę rozpoznanego materiału wybuchowego. W pamięci urządzenia znajduje się pojemna baza danych na 5000 wpisów, która może być uaktualniana o nowe substancje, co zwiększa możliwości detekcji. Detektor współpracuje z komputerem po podłączeniu go przez interfejs USB lub Ethernet.
Wykrywacz zasilany jest z w akumulatorów o dużej pojemności, w zestawie znajduje się poręczna ładowarka.
Jest to idealne rozwiązanie dla służb zajmujących się bezpieczeństwem i nadaje się do zastosowania na lotniskach, przejściach granicznych oraz w innych miejscach, gdzie istnieje ryzyko niebezpieczeństw związanych z zamachami terrorystycznymi

Specyfikacja techniczna

  • Technologia: IMS, transformacja Hardamarda
  • Wykrywalność: czarny proch, azotan amonu (AN), TNT, AN-TNT, RDX,PETN, HMX, Tetryl, C4, TATP, SEMTEX itp. (baza środków wybuchowych może być aktualizowana o nowe środki).
  • Czułość: 10-9 g
  • Poziom fałszywych alarmów: 1%
  • Tryb próbkowania: zbieranie cząsteczek z powietrza i z powierzchni przedmiotów
  • Czas przygotowania do pracy: 10 minut
  • Czas analizy: 4-10 s
  • Czas kalibracji: 30 s
  • Rodzaj alarmu: dźwiękowy oraz wyświetlenie nazwy substancji po angielsku
  • Wymiary: 430×113×205
  • Waga: 4.0kg (łącznie z akumulatorem)
  • Zasilanie: AC 220V 50/60 Hz lub DC
  • Temperatura pracy: -200C – 550C
  • Wilgotność pracy: 95%
  • Wyświetlacz: 3.5’’ LCD kolorowy, Menu po angielsku
  • Gniazda połączeniowe: internetowe oraz USB

W skład zestawu wchodzą:

  • główna jednostka
  • sito molekularne
  • kalibrator
  • długopis do zbierania próbek
  • papierki do testów
  • ładowarka

http://www.spy-shop.pl


 

To tylko kilka pierwszych z brzegu przykładów. Pytanie: jaki sprzęt zabrali nasi "śledczy" do Smoleńska, skoro nie był w stanie odróżnić trotylu od namiotu z PCV?

I czemu prokurator Szeląg łże jak pies?

Gadający Grzyb

P.S. Podziękowania dla MarkaD, który w mailu zwrócił moją uwagę na powyższy aspekt sprawy.