Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Petru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Petru. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 maja 2016

Pod-Grzybki 49

Jak wiadomo, narracja kodowców opiera się m.in. na sprzeciwie wobec rzekomych planów PiS wyprowadzenia Polski z UE - i akurat tuż przed największą manifestacją naszych Targowiczątek, ich brukselscy patroni wycięli im brzydki numer proponując przymusową relokację imigrantów z karną opłatą za ich nieprzyjęcie w wysokości 250 tys. euro od łebka – a czemuś takiemu sprzeciwia się w zdrowym odruchu samoobrony nawet większość zagorzałych antykaczystów. No i teraz pytanie, co będzie silniejsze: instynkt samozachowawczy, czy rozbuchane antypisowskie emocje?

*

Jak by powyższego było mało, właśnie niemiecki sąd uniewinnił jednego z arabskich molestantów dokazujących podczas słynnego Sylwestra w Kolonii. W tym miejscu zwracam się do rozhisteryzowanych Targowiczaneczek: jak już przyjmiemy tę naszą pulę jurnych „książąt Orientu”, na których pani Kinga Dunin czeka niczym na ułanów stukających w okienko, i ci zechcą sobie z Wami pohulać, choćby przy okazji kolejnej manifestacji KOD-u, rozglądajcie się za najbliższą grupą ONR-owców. Na pomoc Petru i Kijowskiego na Waszym miejscu raczej bym nie liczył.

*

Chociaż, z drugiej strony, może integracja przebiegnie gładko. Żakowski chciałby bowiem, by KOD „był jak Hamas” - czyli mordował Żydów, ubrał kobiety w burki, pilnował szariatu i tak dalej. W tej sytuacji napływ radykalnych muslimów musi być wyczekiwany przez Kijowskiego z utęsknieniem, jako zastrzyk świeżej krwi.

*

Ach, Żakowskiemu chodziło o to, że Hamas funduje żłobki i przedszkola. Już widzę, jak kodziarze lecą pomagać pogardzanemu polskiemu motłochowi, który „rzucił się na pińcset”. To już prędzej Kijowski zacznie płacić alimenty.

*

My tu gadu-gadu, a tymczasem Londyńczykowie oraz Londyńczykowianeczki dali właśnie kodowcom przykład i wybrali sobie burmistrza w osobie muzułmańskiego ekstremisty Sadiq Khana, labourzysty rodem z Pakistanu. Jego najpoważniejszym kontrkandydatem był Zac Goldsmith – milioner od Torysów. Z tego wynika, że poddani JKM mieli do wyboru radykalnego muslima lub żydowskiego spekulanta. Ech – decyzje, decyzje...

*

W wyborach brał udział także polski książę – deweloper i tancerz baletowy Jan Żyliński, wsławiony wyzwaniem na pojedynek Nigela Farage'a. Hmm, w zasadzie powinien teraz włożyć swoje baletki i poprowadzić londyńską Polonię na krucjatę, by zedrzeć z ratusza zielony sztandar Proroka, a potem odtańczyć na nim co tam akurat się w Londynie tańcuje.

*

Papież Franciszek zainicjował islamizację Watykanu zabierając ze sobą z wyspy Lesbos trzy rodziny muzułmańskich „uchodźców”. Pierwotnie miał zabrać również rodzeństwo syryjskich chrześcijan, ale ponoć coś było nie tak z ich papierami, więc zostali. To ci papież... pasterz... niech to drzwi ścisną...

*

A tak osobiście, z tej całej islamizacji wybieram „Alibabki”. Były równie wrzaskliwe co stado rozjuszonych muezzinów, ale przynajmniej darły się jakoś tak melodyjniej i w jednej tonacji. W sumie, nawet dawało się tego słuchać.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 19 (11-19.05.2016)

wtorek, 9 lutego 2016

Pod-Grzybki 37



Posłanka „Nowoczesnej”, Joanna Scheuring-Wielgus, najpierw pouczyła z mównicy „pana marszałka” w kwestii poprawnej wymowy jej nazwiska, następnie zaś jęła pilnie rozglądać się po sali plenarnej, by zlokalizować „posła Terleckiego”. Sejmowa gawiedź zanosiła się śmiechem, bowiem Terlecki – ma się rozumieć – siedział tuż za nią, w marszałkowskim fotelu. Bidulka, nie skojarzyła, że „pan marszałek” i „poseł Terlecki” to ta sama osoba. Na plus posłanki należy zapisać, że przynajmniej wie jak się nazywa, a może nawet potrafi się podpisać.

*

Dawnymi czasy na sabatach czarownice oddawały się cieleśnie diabłu, uprzednio całując go w tyłek. I coś w tym guście można było zaobserwować podczas dziennikarskiej sabaty... to jest, debaty w siedzibie „Wyborczej”, tyle że w roli obiektu uwielbienia wystąpili Piotr Kraśko i Karolina Lewicka, ledwie co wyegzorcyzmowani z TVP. Reszta, z grubsza rzecz biorąc, się zgadzała.

*

Zły język Patryka Jakiego ogłosił z sejmowej mównicy, jakoby w mieszkaniu należącym do posła PO Roberta Kropiwnickiego funkcjonował, z przeproszeniem, burdel. Otóż nie, sprawa ma drugie dno – burdel jest jedynie przykrywką dla lokalu konspiracyjnego, w którym Swetru i Kijowski spółkowali... to jest, spiskowali z belgijskim Guyem, jak tu skutecznie zasadzić się i zniewolić premier Beatę Szydło podczas debaty w PE. Niestety, w decydującym momencie Guyowi wszystko zmiękło i do raptu na pani Beacie w siedzibie europarlamentu nie doszło, wskutek czego Guy zaczął się strasznie pieklić i wygrażać piąstką. Tak to już jest, z tymi Guyami.

*

Tratwa ratunkowa o nazwie „Nowoczesna” właśnie się rozłamała - odchodzi z niej 200 działaczy z lokalnych struktur. I tak się właśnie pruje swetru – od dołu. Medialny golfik myśli sobie, że byczo jest, a tu już od spodu ktoś spruwa mu wełenkę na szaliczek.

*

U KODziaków, jak wieść gminna niesie, również narasta ferment w strukturach – a to z powodu narzucanego przez kijowską „warszawkę” autorytarnego drylu, to znów przez niechęć lidera do pokazywania faktur... No i o co ten krzyk? Jakie faktury? Przecież Kijowski jasno powiedział, że wszystko kupuje mu żona.

*

Dr Kazimierz Wóycicki nazwał w Polskim Radiu ks. Isakowicza-Zaleskiego „agentem wpływu” Kremla, co oczywiście skwapliwie przedrukował „Frondelek”. Poszło rzecz jasna o Ukrainę, której ksiądz Tadeusz nie jest, delikatnie mówiąc, entuzjastą. Kimże jest pan Wóycicki? Ano, stypendystą Fundacji Adenauera i uczestnikiem licznych polsko-niemieckich „dialogowych” inicjatyw - czyli modelowym produktem korumpowania polskich elit opiniotwórczych przez niemiecki system stypendialno-grantowy. A że Niemcy właśnie intensywnie poszerzają Mitteleuropę o ukraińską „Lebensraum”, drocząc się przy tym z Putinem o zasięg stref wpływów, to nic dziwnego, że każdy kto gada inaczej niż Berlin przykazał z definicji musi być „ruskim agentem”. W przeciwieństwie do niemieckiej agentury wpływu – ta, jak wiadomo, nie istnieje.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 5 (03.02-09.02.2016)