Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Horst Seehofer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Horst Seehofer. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 stycznia 2016

Pod-Grzybki 35

Krążą plotki, że Tomasz Lis przeniesie swój program do internetu – konkretnie na „Onet” należący do tej samej grupy medialnej Springera, co „Newsweek”. Cóż, przypomnę, że po zwolnieniu z Polsatu, Lis zrobił już podobny manewr – i wtedy internetowa mutacja jego show zakończyła się spektakularną klapą. Będzie zatem kolejny powód do tego, by „Der Onet” omijać szerokim łukiem.

*

Słynne Centrum Eksperckie Kontrwywiadu NATO, które „zawłaszczył” przerażający Macierewicz produkowało sejmowe interpelacje, zgłaszane następnie przez posłów PO jako własne. Nic więc dziwnego, iż przejęcie Centrum tak przeraziło polityków opozycji – teraz już zupełnie nie będą wiedzieli „szto diełat'”. Pewnie dlatego od tamtej pory łażą jak oczadziali, a Schetynescu bredzi coś o przywiezieniu do Warszawy „miliona” demonstrantów. Tak to jest, jak marionetki odetnie się od zewnętrznego sterowania.

*

PiS strzela sobie w stopę – przeforsował bowiem nowelizację ustawy o policji, która daje organom prawo do montowania u operatorów internetowych tzw. bezpiecznych łączy, czyli interfejsów za pomocą których będzie można szczegółowo inwigilować aktywność użytkowników w sieci. No to teraz niech się PiS nie zdziwi, jeśli do KOD-owców zaczną masowo dołączać rozzłoszczeni internauci – niczym w pamiętnym proteście przeciw ACTA. I, choroba, będą mieli rację.

*

Media sportowe donoszą, że przenosiny do polskiej Ekstraklasy piłkarskiej rozważa litewski Żalgiris Wilno. Cóż, zważywszy, iż trzon kibiców Żalgirisu stanowią tamtejsi skrajni nacjonaliści, z kolei wśród polskich kibiców przeważają sympatie patriotyczne i narodowe, byłoby ciekawie. Pomyślmy, o ile mi wiadomo, obecnie sezon liczy sobie 37 kolejek – i tyle dokładnie byłoby okazji, żeby pogrobowcom litewskich Szaulisów spuścić konkretny wp...l. Zapraszamy!

*

Premier Bawarii Horst Seehofer zagroził Makreli Trybunałem Konstytucyjnym, jeśli ta nie zmieni swej polityki imigracyjnej. I to, w połączeniu z sylwestrowymi ekscesami migrantów oraz medialnym kneblem na doniesienia w sprawie tychże, jest dobry moment, by złożyć w Brukseli wniosek o zbadanie stanu praworządności oraz wolności mediów w Niemczech. A potem za karę „Standard & Poor's” obniży im rating. Bo to przecież chyba niemożliwe, by reguły dotyczące Polski nie obowiązywały innych krajów, prawda?

*

Niemcy wzięli sobie do serca transparent polskich kibiców „Protect your women, not our democracy” i zaczynają masowo organizować straże obywatelskie mające czuwać nad bezpieczeństwem na ulicach. Tamtejsze media uderzyły w płacz, że straże angażują „ekstremistów” i przyciągają do „skrajnych środowisk” zwykłych obywateli. Do tego bratnia Austria „zawiesiła” zasady Schengen, strasząc przy okazji końcem UE. I to, drodzy Państwo, będzie jedyny trwały efekt rządów Makreli: renesans narodowego socjalizmu (tu akurat my, Polacy, nie mamy się z czego cieszyć), secesja Bawarii oraz rozpad eurokołchozu. Pani kanclerz, oby tak dalej!

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl

„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 3 (124) (20-26.01.2016)

piątek, 9 października 2015

Bankructwo Angeli Merkel

Problem muzułmańskiego naporu na Europę może stać się przyczyną politycznego bankructwa Angeli Merkel.

Niedawno napisałem dla „Polski Niepodległej” tekst w którym wskazywałem, iż Niemcy używają kryzysu imigracyjnego do ugruntowania swej hegemonii w Europie – szczególnie względem krajów naszego regionu, z Polską na czele. I wszystko to jak najbardziej pozostaje w mocy, o czym najlepiej świadczy dyktat Berlina w sprawie imigranckich „kwot” - Niemcy chcą wpędzić państwa „Mitteleuropy” w kryzys wewnętrzny, tak by zajęte własnymi problemami nie były w stanie zawiązać regionalnego sojuszu i wyzwolić się spod dominacji „mutter Angeli”, jak niedawno ironicznie nazwał niemiecką kanclerzycę tygodnik „Der Spiegel”. Jednakże, sytuacja jest dynamiczna i w międzyczasie okazało się, że Niemcy, jak to się mówi, „przefajnowały”, a problem muzułmańskiego naporu na Europę może stać się przyczyną politycznego bankructwa Angeli Merkel.

Przypuszczalnie, cesarzowa „ojropy” nie zdawała sobie sprawy ze skali odzewu z jakim spotka się jej deklaracja o otwartych granicach i przyjmowaniu wszystkich przybyszów „jak leci” - bez choćby próby selekcji. Besztanie Węgier, które jako jedyne w Unii Europejskiej robiły co do nich należy usiłując uszczelnić granice, nie wytrzymuje konfrontacji z późniejszym postępowaniem Niemiec, kiedy to przerażone masowością napływu islamskich przybyszów musiały z dnia na dzień zamknąć granice – czyli w praktyce zrobić to samo, co wyklinany Wiktor Orban. Zwróćmy uwagę, że zarówno „otwarcie”, jak i „zamknięcie” się Berlina na tzw. „uchodźców” było decyzją czysto arbitralną, podjętą bez konsultacji z europejskimi partnerami, oraz – co równie istotne – z kompletnym lekceważeniem traktatów międzynarodowych, które teoretycznie powinny obowiązywać Niemcy na równi z pozostałymi krajami „wspólnoty”. Tymczasem Niemcy zachowały się niczym metropolia wobec kolonialnych prowincji, na dodatek arogancko pouczając inne państwa na okoliczność „europejskiej solidarności”, która w praktyce oznacza dostosowanie się całej reszty do bieżących potrzeb Berlina i partycypowanie w konsekwencjach niemieckiej polityki. Owo przerzucanie odpowiedzialności próbuje się dopiero teraz, post factum, ubrać w pozory legalności za pośrednictwem europejskich instytucji, co zauważa nawet przywołany wyżej „Der Spiegel” stwierdzając, że polityka Angeli Merkel skłóca Europę.

Efektem jest faktyczna dekompozycja strefy Schengen – być może nieodwracalna – którą przedstawiano nam jako jedno z największych dobrodziejstw i osiągnięć współczesnej Europy. Może to nieść dalekosiężne skutki w postaci powolnego rozkładu Unii Europejskiej jako takiej. A wszystko za sprawą Niemiec, które po raz kolejny w swej historii dostały mocarstwowej małpy, dążąc do podporządkowania sobie kontynentu – i jak zwykle nawarzone przez nich piwo będą pić wszyscy dokoła.

Ten paroksyzm imperialnej buty nie zostanie Angeli Merkel zapomniany – i to nie tylko w krajach Europy Środkowej. Międzynarodowy autorytet „matki Angeli” został już chyba trwale zachwiany. Słowacja i Czechy zdecydowanie oświadczyły, że nie podporządkują się żadnym ustaleniom narzucającym obowiązkowe przyjmowanie islamskich najeźdźców – taki bunt podrzędnych europejskich prowincji wcześniej byłby nie do pomyślenia. Inne kraje również z rosnącym przerażeniem patrzą na wlewającą się do Europy ludzką falę. Finlandia wprowadziła kontrole na granicy ze Szwecją, zapowiedziała również obniżenie zasiłków dla imigrantów, wcześniej to samo zrobiła Dania, obecnie zaś podobny ruch planują... same Niemcy.

Również na krajowym rynku pozycja Angeli Merkel, dotąd niekwestionowana, ulega stopniowej erozji. Telewizyjne obrazki z Niemcami obściskującymi przybyszów to jedno, natomiast drugie - to gwizdy podczas publicznych wystąpień kanclerz, podpalenia ośrodków dla uchodźców, czy wizerunkowe „samozaoranie” jakim było umieszczenie przybyszów w obozach koncentracyjnych w Buchenwaldzie i Dachau. Choć, kto wie – może dzięki temu świat zada sobie pytanie, jakim cudem „polskie obozy” znalazły się na terenie Niemiec...

Na dodatek, bawarski premier Horst Seehofer z sojuszniczej CSU otwarcie wystąpił przeciw polityce berlińskiej centrali, chwaląc za to postępowanie Wiktora Orbana. Sondaże wprawdzie wciąż pokazują, że większość Niemców jest za udzielaniem azylu imigrantom, jednak niemieckie media, poza rytualnym młotkowaniem państw Grupy Wyszehradzkiej coraz częściej zwracają uwagę, że należy wziąć pod uwagę również opinie niechętnej przybyszom mniejszości. Poza tym, powstaje pytanie, na ile wyniki sondaży są efektem przemocy symbolicznej wymuszającej konformizm deklarowanych postaw i typowo niemieckiego, zdyscyplinowanego podążania za polityczno-ideologicznymi wskazaniami aktualnego establishmentu. Jak by nie patrzeć – niemiecka kanclerz w swych mocarstwowych zapędach posunęła się „o jeden most za daleko”, co może przypłacić własnym upadkiem, a jej europejskie przywództwo zakończy się w zgiełku starć z islamskimi watahami i w dymie płonących schronisk.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Zapraszam na „Pod-Grzybki” ------->http://www.warszawskagazeta.pl/felietony/gadajacy-grzyb/item/2545-pod-grzybki

Artykuł opublikowany w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 39 (25.09-01.10.2015)

Na podobny temat:

http://blog-n-roll.pl/pl/niemiecki-d%C5%BCihad#.VhgaI25vA-8