Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanisław Janecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanisław Janecki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 grudnia 2014

Hańba „niepokornych”

...czyli jak prawicowi celebryci powtarzają propagandowe chwyty z ulicy Czerskiej.

I. Doktryna Lipińskiego w działaniu

Reakcję „niezależnych” i „niepokornych” mediów na protest i okupację PKW do której doszło w czwartek 20 listopada, można określić tylko w jeden sposób: hańba. Hańba i kompromitacja, bowiem rzekomo niezależni publicyści w celu zdyskredytowania protestujących sięgnęli po arsenał chwytów kojarzonych do tej pory z dziennikarskim mainstreamem III RP. Innymi słowy, to co do tej pory było domeną „Wyborczej” i TVN-u zadomowiło się na dobre w sakiewiczowskiej „strefie wolnego słowa”, wPolityce, wSieci, Frondzie.pl, TV Republika – czyli miejscach, które stanowić miały odtrutkę na propagandę mętnego nurtu. Okazało się, że również w opozycyjnym „drugim obiegu” można dopuszczać się manipulacji pod warunkiem, że będzie skierowana ona we właściwą stronę. Jak widać, przemysł pogardy niejedno ma imię.

Skąd ta erupcja podłoty? Z prostego powodu – protest zorganizowali nie ci co trzeba. Nie jest tajemnicą, że w środowiskach okołopisowskich funkcjonuje pogląd, który na własny użytek nazywam „doktryną Lipińskiego”, od nazwiska prominentnego polityka Prawa i Sprawiedliwości, który ją sformułował. Głosi ona, że prawicowy wyborca tak czy inaczej zagłosuje na PiS, bo nie ma innego wyboru. W domyśle - tak ma pozostać na wieki wieków, a każdy komu to nie odpowiada z definicji staje się „ruskim agentem”. I właśnie takim prostym jak cep kluczem interpretacyjnym pojechali „niepokorni” komentatorzy konstruując swe analizy dotyczące zajść w PKW. Zresztą, zilustrujmy to sobie kilkoma przykładami.

II. Michnikowszczyzna à rebours

Ton nadało oświadczenie rzecznika prasowego PiS Marcina Mastalerka w którym odciął się od okupujących PKW. To akurat nie dziwi, wpisuje się bowiem w logikę walki politycznej między PiS a ugrupowaniami narodowymi w ramach której jedni za pomocą medialnych pasów transmisyjnych insynuują narodowcom agenturalność, drudzy zaś zaliczają PiS do „bandy czworga” – w obu przypadkach, moim zdaniem, równie głupio i niepotrzebnie. Dalej jednak była już jazda po bandzie.

Łukasz Warzecha w tekście na portalu wPolityce.pl najpierw przyrównał uczestników protestu do agentów Ochrany zadaniowanych do skompromitowania z pozycji radykalnych „stronników umiarkowania i rozsądku”, by zaraz łaskawie dodać, że w tym przypadku może chodzić jedynie o nadmierne rozemocjonowanie i głupotę takich osób jak Ewa Stankiewicz czy Grzegorz Braun. Ostatecznie zdecydował się na nazwanie ich „pożytecznymi idiotami”, których szaleństwa przykleją się do PiS-u, by zakończyć: Ludzie tacy jak Braun i Stankiewicz robią z tego punktu widzenia robotę wręcz fatalną. Są po prostu szkodliwi i dlatego powinni pro publico bono jak najszybciej znaleźć się na marginesie.” Opisane podejście nie jest niczym nowym. W ten sposób niegdyś pisał już o Braunie inny z „prawicowych celebrytów” - Piotr Skwieciński. Mamy tu typowy dla michnikowszczyzny dyskurs wyższościowy: oto my, siły umiarkowania i rozsądku, którym brużdżą podpalające Polskę oszołomy, zatem dla ogólnego dobra należy tychże oszołomów odstawić na margines życia publicznego. Jak widać, salonowa przypadłość udzieliła się również tzw. „naszym”.

Tomasz Sakiewicz z kolei odwołał się do wizji zdestabilizowanego państwa, co jest na rękę Rosji. W tekście „Scenariusz prowokacji” na Niezależnej.pl naszkicował plan wedle którego awantura w PKW miała odwrócić uwagę od fałszerstw wyborczych i stanowić pretekst do antydemokratycznych działań władzy – zupełnie jakby władza do tej pory postępowała inaczej... Wcześniej twittował o „prorosyjskich opozycjonistach” i „rosyjskim scenariuszu”. Nie zauważa przy tym, że dokładnie w ten sam sposób reżimowe media usiłowały zdeprecjonować protesty smoleńskie – wszak to „Wyborcza” grzmiała, że rozpętywanie „wojny polsko-polskiej” na tle Tragedii Smoleńskiej jest „podpalaniem Polski” i służy Putinowi. W innym miejscu szef „strefy wolnego słowa” przestrzega przed „rozhuśtaniem nastrojów” - przepraszam, a czym się on sam od lat zajmuje, jak nie „rozhuśtywaniem” właśnie? Czy Tomasz Sakiewicz – animator smoleńskich miesięcznic - nie widzi, że powtarza toczka w toczkę propagandowe schematy Czerskiej?

Swoisty rekord pobiła Fronda.pl, która piórami Tadeusza Grzesika i Sebastiana Morynia powtarza – tylko bardziej topornie – tezy Warzechy i Sakiewicza. Mamy więc „V kolumnę Putina” wkraczającą do PKW, nazwanie Brauna „wielbicielem Putina” i inne śliczności. Tu, by nie marnować miejsca, odsyłam Państwa do mojego tekstu w „Warszawskiej Gazecie” pt. „Frondelkowa Hiena Roku”, gdzie zajmuję się „portalem poświęconym” bardziej szczegółowo. Nadmienię tylko, że wezwanie organów państwa do siłowej rozprawy z demonstrantami wpisuje się nie tylko w poetykę analogicznych odezw dzisiejszych pismaków „głównego nurtu” wzywających do pacyfikowania „antypaństwowej opozycji”, ale sięga wręcz najczarniejszych momentów PRL.

No i wreszcie kuriozalna zmiana frontu przez Stanisława Janeckiego, który najpierw na Twitterze „ćwierkał” „Stara zasada: jeśli policja polityczna nie może zyskać kontroli nad jakąś organizacją czy ruchem, zakłada własną i przebija radykalizmem.” i dodał coś jeszcze o Jewno Azefie, by już kilka dni później w artykule na wPolityce.pl stać murem za prawem do opozycyjnych demonstracji. Co się stało? Ano, w międzyczasie swoją manifestację zapowiedział na 13 grudnia PiS. Gdyby podobny zamiar ogłosili narodowcy, Janecki dalej pisałby o Azefie i policji politycznej. Proste. Ta zmiana frontu w zależności od mądrości etapu to kolejna charakterystyczna cecha propagandy mediów III RP, którą przejmują „niepokorni” dziennikarze.

Za podsumowanie opisanych tu praktyk uznać można „Salonik polityczny Ziemkiewicza” w TV Republika, gdzie dyskutanci – Warzecha i Andrzej Stankiewicz znów gadali o „oszołomach” - czyli niezrównoważonych fanatykach. To psychiatryzowanie niemiłych osób do tej pory było znakiem firmowym „Wyborczej” i mediów pochodnych - że wspomnę chociażby o casusie Zbigniewa Herberta. Teraz w psychiatrów i diagnostów „oszołomstwa” będą bawić się także „nasi”...

III. Sekciarstwo środowiskowe

Zostaje jeszcze do omówienia pewna konstytutywna cecha „salonowszczyzny” zaadaptowana z całym dobrodziejstwem inwentarza przez prawicowych celebrytów. Jest nią środowiskowe sekciarstwo. Oto po zatrzymaniu w siedzibie PKW relacjonujących wydarzenia dziennikarzy, SDP wydało oświadczenie w którym upomniało się o swoich kolegów – Jana Pawlickiego z TV Republika i Tomasza Gzella z PAP, co z przytupem zostało nagłośnione przez „niepokorne” media. Wszystko pięknie, tyle że... zatrzymano prócz tego dwójkę dziennikarzy obywatelskich – Hannę Dobrowolską z portalu Solidarni2010 i Witolda Zielińskiego z Niepoprawnego Radia PL o których w prawicowym mainstreamie nie wspomniano nawet słowem. Na marginesie, Niepoprawne Radio PL jako jedyne medium nadawało on-line całościową transmisję zarówno z protestu, jak i później z komendy policji do której przewieziono zatrzymanych oraz z procesów sądowych. Czyli, internetowe, niezależne radio wyręczyło „niepokornych” w ich dziennikarskich obowiązkach. Ale co tam - widać, dziennikarze działający społecznie są z punktu widzenia nadętych pychą i przekonaniem o własnej wielkości „profesjonalistów” niewidzialni. Można ich przemilczeć. Ta postawa „prawicowych celebrytów” współgra z niedawnym felietonem Piotra Skwiecińskiego, w którym z nieukrywaną satysfakcją wieścił koniec blogosfery. Dopiero niezawodna Jadwiga Chmielowska zwróciła uwagę na ten skandal, co poskutkowało oświadczeniem Kongresu Mediów Niezależnych w obronie Hanny i Witolda.

A tak poza tym, powiedzcie mi kochani „niepokorni” jak to jest, że kibicujecie ukraińskiemu Majdanowi, a gdy u nas wydarzyła się jego namiastka, to dostaliście biegunki? Akcja nie spełniła waszych wysublimowanych kryteriów estetyczno-intelektualnych? Brzydzi was język ulicznego wiecu, niczym kiedyś protestujący w sprawie Smoleńska, którzy wielce zniesmaczyli redaktora Mazurka i jego szaliczek? Czy może wierzycie, że mamy w gruncie rzeczy normalną demokrację i wystarczy parę standardowych politycznych posunięć, by wszystko jakoś się ułożyło? Skąd te drgawki, gdy ktoś wreszcie wyszedł poza publicystyczne bicie piany i zrobił coś konkretnego? Skąd obawa, że ktoś zdestabilizuje tę „kamieni kupę” jaką jest polskie państwo w obecnym kształcie? Czy aby nie dlatego, że zamierzacie na owej kupie kamieni możliwie wygodnie i zasobnie dosiedzieć do emerytury w charakterze liderów opinii i biurkowych kontestatorów? Poniekąd rozumiem – obalenie obecnego zgniłego porządku może całkowicie wywrócić dzisiejsze, z takim trudem wypracowane przez was hierarchie...

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Na podobny temat:

http://blog-n-roll.pl/pl/frondelkowa-hiena-roku#.VICAkMmNAmw

http://niepoprawni.pl/blog/287/spor-o-drugi-obieg-z-blogerskiego-punktu-widzenia

http://niepoprawni.pl/blog/287/dwa-swiaty

http://niepoprawni.pl/blog/287/blogosfera-swiatlo-odbite

http://www.obiektywnie.com.pl/artykuly/prawicowi-celebryci-i-zakon-swietych-jerzykow.html

Artykuł opublikowany w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 48 (01-07.12.2014)

 

piątek, 11 kwietnia 2014

Detektyw Ziemkiewicz na tropie Niepoprawnego Radia PL

Pudło, panie Ziemkiewicz - działamy w jawnym, zarejestrowanym, wolontariackim stowarzyszeniu pod własnymi nazwiskami.

I. O Smoleńsku w „Roninie”

W poniedziałek 07.04.2014 odbył się tradycyjny „Przegląd Tygodnia” w Klubie Ronina. Wydarzenia pod okiem Józefa Orła komentowali Rafał Ziemkiewicz, Stanisław Janecki oraz Łukasz Warzecha. Jednym z poruszonych wątków była sprawa smoleńskiego śledztwa – i tu, prócz obśmiania krętactw prokuratora Szeląga, dyskutanci zajęli się działalnością posła Macierewicza i jego Zespołu Parlamentarnego badającego przyczyny Tragedii Smoleńskiej. Komentatorzy, ze szczególnym uwzględnieniem Rafała Ziemkiewicza, przyjęli stanowisko, które da się streścić w słowach: „działalność Antoniego Macierewicza jest przeciwskuteczna”. Dlaczego? Wytknięto mianowicie, że skuteczniejszą taktyką byłoby, gdyby Macierewicz wypunktowywał skandale oficjalnego śledztwa i powstrzymał się od formułowania własnych teorii. Przy okazji, dyskutanci zadeklarowali swój sceptyczny stosunek do hipotezy zamachu na Siewiernym.

I do tego momentu można by nie robić ze sprawy „tematu”. W końcu, opowiadanie się jako zwolennik Macierewicza czy hipotezy zamachowej nie jest obowiązkowe. Odrzucają przesłanki wskazujące na zamach – ich prawo, przy tak szczątkowych dowodach jakie mamy do dyspozycji trudno formułować jakiekolwiek pewniki. Pisałem zresztą o tym w notce „Papierek lakmusowy” (ów „papierek” to credo Powiedz mi jaki jest Twój stosunek do Smoleńska, a powiem Ci kim jesteś”), w której deklarując się jako zwolennik tezy zamachowej wykazywałem jednocześnie, że pozytywny wynik „testu papierka lakmusowego” powinien odnosić się do wszystkich, którzy sprawę Tragedii traktują priorytetowo, niezależnie od tego, czy uważają że był to zamach, czy też mógł zadziałać splot innych okoliczności. (...) Czynnikiem nadrzędnym powinna być bowiem wola dotarcia do prawdy, której na dzień dzisiejszy w pełni nie znamy, nie zaś bezkrytyczne hołdowanie konkretnemu przekonaniu na temat przyczyn Katastrofy.”

II. Ziemkiewicz na tropie radio-agentów

Publicyści w Roninie poszli jednak znacznie dalej. Ton ich komentarzy jednoznacznie wskazywał, że uważają Macierewicza za szkodnika, którego działalność jedynie gmatwa kwestię Tragedii, zaś stawiane przez niego radykalne wnioski generalnie rzecz ujmując – bardziej przeszkadzają sprawie wyjaśnienia Smoleńska niż jej pomagają. Innymi słowy, spozycjonowali się jako lustrzane odbicie tych, którzy z kolei odsądzają od czci i wiary wszystkich nie podzielających tezy o zamachu.

No i wtedy się zaczęło. Klub Ronina transmitowany był bowiem na żywo przez Niepoprawne Radio PL, a na radiowej stronie funkcjonuje czat za pomocą którego słuchacze i redaktorzy Radia komentowali na bieżąco transmisję. Opisane powyżej postawienie sprawy Tragedii Smoleńskiej i działalności Antoniego Macierewicza wywołało szereg nieprzychylnych i nierzadko ostrych wpisów pod adresem trójki dyskutantów, co pod koniec „Przeglądu Tygodnia” przekazał im do wiadomości Józef Orzeł, z refleksją, że „tradycyjnie przed wyborami prawica się dzieli”. Zareagował na to Rafał Ziemkiewicz, który zresztą zdaje się mieć do blogerów i komentatorów internetowych jakiś generalny uraz, twierdząc, że prawica nie tyle „się dzieli”, ile „jest dzielona”, następnie zaś zaczął się rozwodzić nad działalnością agentury w internecie, osobliwie „radykalnych blogerów”, insynuując że niekoniecznie może tu chodzić o „zwolenników prawicy”, ile o tych, którzy zwolennikami prawicy są „służbowo”. Przypomniał w tym kontekście działalność carskiej Ochrany, której agenci w polskich środowiskach niepodległościowych wykazywali się radykalizmem właśnie.

W ten oto zgrabny sposób, redakcja Niepoprawnego Radia PL oraz jego słuchacze zostali przedstawieni przez pana redaktora jako ruska agentura.

III. Wilki! Wilki!

Jestem przeciwnikiem szafowania oskarżeniami o agenturalność. Po pierwsze, zabijają one z miejsca jakąkolwiek dyskusję, bo z „agentami” się nie gada, przez co traktowane są jako wygodny unik zwalniający z merytorycznej polemiki. Po drugie, używane są często zamiast argumentów – nie zgadzasz się ze mną, znaczy, jesteś „agent”. Klasyczny, stygmatyzujący adwersarza przytyk ad personam. Po trzecie wreszcie i być może najważniejsze – nadużywanie tego typu oskarżeń deprecjonuje ciężar zarzutu. Tak jak w znanej historii o pastuszku, który tyle razy wykrzykiwał po próżnicy „wilki! wilki!”, że gdy w końcu wilki faktycznie przyszły, nikt mu nie uwierzył. Swojego czasu przedobrzyła z tą metodą „Wyborcza” obrzucająca przeciwników tak zapamiętale oskarżeniami o „faszyzm” i „antysemityzm”, aż koniec końców odebrała tym zarzutom jakąkolwiek wagę i powagę. Z oskarżeniami o agenturalność dzieje się podobnie. Stają się na naszych oczach pospolitą inwektywą.

Tymczasem, w omawianym przypadku tej polemicznej kłonicy użyli nie rozemocjonowani internauci, tylko stateczni dziennikarze, pragnący zapewne uchodzić za obliczalnych, rozsądnych i zrównoważonych. Wystarczyło kilka niepochlebnych komentarzy na czacie i puściły nerwy. Ziemkiewicz zaczął gadać o internetowych „zombich” podpisujących się jako „Pimpuś”, a Janecki dołożył swoje mówiąc o spec-służbach aktywnych w internecie. Generalnie, szczera prawda, tyle że w naszkicowanym tu kontekście wyszło dość obrzydliwie. Czyli co - wystarczy się nie zgadzać z Ziemkiewiczem, mieć bardziej radykalne niż on poglądy, by nagle zaczął węszyć agentów niczym jacyś internetowi „radykałowie”, którzy przy innych okazjach napawają go takim niesmakiem? Tym razem okazało się, że smrodkiem anonimowej agenturalności ma zalatywać z redakcji Niepoprawnego Radia PL i od jego słuchaczy?

Pudło, panie Ziemkiewicz, pudło jak cholera - działamy w jawnym, zarejestrowanym, wolontariackim stowarzyszeniu pod własnymi nazwiskami, realizując zresztą poniekąd Pański program sformułowany w „Myślach nowoczesnego endeka", by poświęcić tygodniowo cztery godziny dla Polski - z tym, że my zaczęliśmy kilka lat wcześniej, nim wpadł Pan na ten znakomity pomysł. Otóż informujemy, że każde z nas poświęca tygodniowo dla Polski znacznie więcej czasu prowadząc to Radio, umożliwiające przy okazji Panu i kolegom dotarcie z popisami elokwencji do znacznie większej liczby słuchaczy i to na całym świecie, niż ta, która oklaskuje Pana w Roninie. Naprawdę, jestem ciekaw, czy Pan również byłby skłonny poświęcić tyle czasu robiąc niezależne medium za frajer i polegając jedynie na składkach oraz dobrowolnych wpłatach od słuchaczy. No więc jak - byłby Pan gotów, czy tylko wymaga Pan tego od innych, zaś Pańskie „cztery godziny dla Polski" sprowadzają się do celebryckich pogaduszek w Roninie i brylowaniu na konwencji Gowina, bądź stręczeniu się narodowcom na ideologa?

Mniej zadufania, a więcej szacunku i pokory by się przydało. Proszę przyjąć do wiadomości, że nie dla wszystkich jest pan polit-ideowym guru, no chyba, że w tym waszym dziennikarskim światku obracacie się w takim stężeniu środowiskowego samozachwytu i fanowskiej klaki, że podobna konstatacja nie ma już szans przebić się do świadomości - wypisz wymaluj, niczym w tak zwalczanej przez Pana „michnikowszyźnie"...

Gadający Grzyb

(Piotr Lewandowski, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia Niepoprawne Radio PL, KRS: 0000421082)

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/