Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Dobrowolska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Dobrowolska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 stycznia 2015

Bezprawie w służbie demokracji

Prof. Król wzywa do jakiejś formy demokratycznego bezprawia w którym władza może niszczyć arbitralnie wskazanych „wrogów” wszelkimi metodami.


I. Polowanie na wrogów ludu

Mało kto już pamięta kuriozalny felieton prof. Marcina Króla opublikowany we „Wprost” wkrótce po Marszu Niepodległości, w listopadzie 2012 roku. A szkoda, bo w tymże tekście jeden z głównych intelektualnych luminarzy salonowszczyzny sformułował postulat, który od dłuższego już czasu jest przez obecny reżim konsekwentnie wdrażany. Oto, jak się domyślam, przerażony widokiem dziesiątek tysięcy „faszystów” na ulicach Warszawy profesor zażądał, by „wrogów demokracji” eliminować z życia publicznego, jeśli zajdzie taka konieczność – również metodami pozaprawnymi. Wychodząc od konstytucyjnego sformułowania „demokratyczne państwo prawa” Marcin Król ogłosił prymat demokracji nad prawem – czyli władza publiczna winna przestrzegać prawa tylko o tyle, o ile. Oddajmy zresztą mu głos: Demokracja (…) nie może dopuszczać wrogów demokracji do życia publicznego”; „(…) Więc czasem prawo musi zostać na boku. Trzeba odważyć się podjąć taką decyzję; no i puenta: „Wzywam władze państwa polskiego do zdecydowanej i twardej reakcji, nawet jeżeli nie będzie ona zgodna z prawem. Wzywam jako mieszkaniec demokratycznego kraju” (wszystkie wytłuszczenia i skróty moje - PL).

Któż w tym ujęciu jest wrogiem demokracji? Ano wszyscy nazwani tak przez samozwańcze gremia „autorytetów” i rząd – na identycznej zasadzie jak „wrogami ludu”, bądź „faszystami” zostawali ci, których na danym etapie wskazywała kom-partia. Innymi słowy, prof. Król wzywa do jakiejś formy demokratycznego bezprawia w którym władza może niszczyć arbitralnie wskazanych „wrogów” wszelkimi metodami – niczym bolszewicy odrzucający „burżuazyjne przesądy” i głoszący, iż „moralne jest to, co służy rewolucji”. Warto przy tym zwrócić uwagę na popełniany moim zdaniem z pełną premedytacją błąd myślowy – otóż prof. Król i jemu podobni utożsamiają konkretną post-magdalenkową formę ustrojowo-prawną, jaką przybrała III RP z demokracją jako taką. Ten sprytny zabieg pozwala im wykluczać poza nawias debaty, oraz jak się okazuje – również stawiać poza prawem i skazywać na dowolne szykany i represje – każdego kontestującego obecny porządek. Nie podoba ci się republika okrągłego stołu – jesteś faszystą, proste.

Myślenie tego typu jest zresztą powszechne wśród okrągłostołowych elit, że przywołam chociażby pamiętny tekst Waldemara Kuczyńskiego „Życzę jak najgorzej” napisany po zaprzysiężeniu rządu Jarosława Kaczyńskiego. Dziadek Waldemar pisał: „Życzę porażek na wszystkich frontach, bo każde zwycięstwo tego Układu to porażka Polski i zagrożenie dla wolności. Życzę także porażek gospodarczych, choć za to płacą ludzie. Ale tylko one mogą wstrząsnąć bazą wyborczą tej wstecznej władzy i uniemożliwić dalsze hodowanie Chwasta zwanego IV RP”. Takie podejście wynika z najgłębszego przeświadczenia, że dobro Polski jest tożsame z dobrem formacji określanej przeze mnie mianem obozu beneficjentów i utrwalaczy III RP. I znowu – sprzeciwiasz się społeczno-politycznemu status quo, znaczy jesteś wrogiem Polski. Jak za komuny – jeśli nie akceptujesz PRL-u i przewodniej roli Partii, jesteś zdrajcą.

II. Wyjęci spod prawa

Powyższy szkic obrazujący sposób myślenia popleczników rządu uzmysławia nam jaka ideologiczna nadbudowa towarzyszy poczynaniom reżimu. Skoro nie ma demokracji dla wrogów demokracji, to władza automatycznie rozgrzeszona jest ze wszelkich posunięć jakie uzna za stosowne przedsięwziąć przeciw „elementom wywrotowym”, czyli w praktyce – przeciw każdemu, kogo uzna za swego przeciwnika, wszystko to zaś pod pełną osłoną i z błogosławieństwem ideologiczno-medialnych środków masowego rażenia. Jeżeli do utrzymania władzy niezbędne jest sfałszowanie wyborów, to wolno je sfałszować. Jeżeli niezbędna jest działalność „seryjnego samobójcy” - niech zabija. Kiedy należy rozpędzić siłą antyrządową manifestację – nie krępujmy się. Jeśli zajdzie konieczność zastosowania policyjno-sądowych szykan wobec niewygodnych elementów - „rozgrzane sądy” również są w pełnej gotowości i na posterunku.

Podam przykład z ostatnich dni. Jak pamiętamy, 20 listopada odbyła się pod PKW manifestacja w proteście przeciw fałszerstwom wyborczym. W jej efekcie doszło do okupacji sali konferencyjnej przez kilkunastu uczestników usuniętych następnie siłą przez policję. Zatrzymano łącznie 12 osób, w tym czworo dziennikarzy – Jana Pawlickiego z TV Republika, Tomasza Gzella z PAP, Hannę Dobrowolską z portalu Solidarni2010.pl oraz Witolda Zielińskiego – realizatora dźwięku i reportera Niepoprawnego Radia PL. O ile dwóch pierwszych dość szybko uniewinniono, o tyle sprawy Hanny Dobrowolskiej i Witolda Zielińskiego toczą się do dziś. Hannie Dobrowolskiej sąd odmówił statusu dziennikarza argumentując, iż... nie pozostaje w stosunku pracy z żadną redakcją, oddalając tym samym jej zażalenie na bezpodstawne zatrzymanie. To, że pani Hanna jest redaktor naczelną portalu dla którego relacjonowała wydarzenia i członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, nie miało dla sądu znaczenia. O dziennikarstwie obywatelskim, polegającym na wolontariacie sąd najwyraźniej nie słyszał. Z kolei Witolda Zielińskiego sąd uznał wprawdzie za pełniącego obowiązki dziennikarza, lecz odrzucił jego zażalenie, gdyż ten „nie podporządkował się” poleceniu policji, by opuścić salę.

Mamy zatem trzy różne orzeczenia, choć okoliczności zatrzymania wszystkich wymienionych osób były identyczne. Dodajmy jeszcze, iż art.7 p.5 Prawa Prasowego głosi, iż „dziennikarzem jest osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji (wytł. moje). Sąd nie dość, że wybiórczo potraktował ustawę, to jeszcze narzucił skrajnie drastyczną interpretację jakiej nie powstydziłby się komunistyczny wymiar sprawiedliwości z czasów, gdy obowiązujące dziś prawo prasowe uchwalano – a było to w 1984 roku (!). Nadmienić należy ponadto, że red. Dobrowolską przetrzymywano godzinami na zmianę w bądź lodowato wyziębionym, bądź rozgrzanym do kilkudziesięciu stopni radiowozie, co omal nie skończyło się dla niej tragicznie i podpada wręcz pod zarzut tortur, Witkowi Zielińskiemu natomiast skasowano w komisariacie na Wilczej kartę pamięci na której utrwalony był zapis z przebiegu wydarzeń w PKW, co kwalifikuje się do zarzutu niszczenia dowodów. Wszystko to razem wzięte oznacza jedno – można dowolnie kneblować media i szykanować dziennikarzy. Zawsze znajdzie się sąd gotowy nadać bezprawnemu procederowi pozór praworządności.

Czyż to nie piękne zadośćuczynienie cytowanemu na wstępie żądaniu prof. Króla, by władze reagowały „twardo i zdecydowanie”, nawet „jeśli nie będzie to zgodne z prawem”? W ten oto sposób powraca tylnymi drzwiami instytucja wyjętych spod prawa.

III. Demokratyczne bezprawie

Oczywiście, opisany tu przypadek nie jest żadnym wyjątkiem. Co roku przekonują się o tym uczestnicy i organizatorzy Marszu Niepodległości – miałem okazję opisywać zarówno na blogu, jak i na tych łamach sprawę Sebastiana Wasiaka, zatrzymanego i aresztowanego na długie miesiące „za niewinność”. Dowiedzieli się o tym również protestujący we Wrocławiu przeciw fetowaniu na tamtejszym uniwersytecie majora KBW Zygmunta Baumana, którym na dodatek sąd zaserwował umoralniającą perorę godną popisów prokuratora Andrieja Wyszyńskiego. Wie o tym doskonale i to od lat Grzegorz Braun sekowany kolejnymi procesami (nota bene – również zatrzymany w PKW, ma proces razem z Hanną Dobrowolską). Długo by wyliczać. Ale cóż – skoro jeden z oberautorytetów spiżowymi słowy stwierdza, że władza nie powinna się z „wrogami demokracji” obcyndalać i czasem prawo musi zostać na boku”, to się nie obcyndala i prawo traktuje wyłącznie w kategoriach utylitarnych – jako narzędzie utrzymywania władzy.

Wróćmy jeszcze na chwilę do Marcina Króla, któremu przed ponad dwoma laty widok Marszu Niepodległości tak potwornie skwasił mózgownicę. Kto wedle niego winien zostać postawiony poza demokratyczną wspólnotą? Cytat: „Poza demokracją stawia się na przykład reanimowany na trzy dni Artur Zawisza, kiedy mówi o kanclerz Niemiec „Führer Merkel” w radiowej Jedynce, ale i dziennikarz, który mu nie zwraca uwagi, że tak nie wolno”. Przepraszam za te ciągłe cytaty, ale nie potrafię sobie odmówić. Zwróćmy uwagę, że wedle prof. Króla nie wolno nawet słownie godzić w sojusze (tu – sojusz polsko-niemiecki), a nawet więcej – winny jest również dziennikarz, który nie zachował rewolucyjnej czujności i nie napiętnował odstępcy. No i już zupełnie na koniec: „Coraz częściej słyszę o Trybunale Stanu dla Kaczyńskiego et consortes. Jednak czy aby na pewno? Czy to dość? . Spokojna głowa, panie profesorze, wszystko jest na właściwej drodze, by, jak to ujął w „Towarzyszu Szmaciaku” Janusz Szpotański: „I tak socjalizm w kraju naszym osiągnął wyższe stadium – faszyzm”.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Na podobny temat:

http://podgrzybem.blogspot.com/2009/10/bogowie-demokracji.html

Artykuł opublikowany w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 3 (73) 26.01-01.02.2015

czwartek, 4 grudnia 2014

Hańba „niepokornych”

...czyli jak prawicowi celebryci powtarzają propagandowe chwyty z ulicy Czerskiej.

I. Doktryna Lipińskiego w działaniu

Reakcję „niezależnych” i „niepokornych” mediów na protest i okupację PKW do której doszło w czwartek 20 listopada, można określić tylko w jeden sposób: hańba. Hańba i kompromitacja, bowiem rzekomo niezależni publicyści w celu zdyskredytowania protestujących sięgnęli po arsenał chwytów kojarzonych do tej pory z dziennikarskim mainstreamem III RP. Innymi słowy, to co do tej pory było domeną „Wyborczej” i TVN-u zadomowiło się na dobre w sakiewiczowskiej „strefie wolnego słowa”, wPolityce, wSieci, Frondzie.pl, TV Republika – czyli miejscach, które stanowić miały odtrutkę na propagandę mętnego nurtu. Okazało się, że również w opozycyjnym „drugim obiegu” można dopuszczać się manipulacji pod warunkiem, że będzie skierowana ona we właściwą stronę. Jak widać, przemysł pogardy niejedno ma imię.

Skąd ta erupcja podłoty? Z prostego powodu – protest zorganizowali nie ci co trzeba. Nie jest tajemnicą, że w środowiskach okołopisowskich funkcjonuje pogląd, który na własny użytek nazywam „doktryną Lipińskiego”, od nazwiska prominentnego polityka Prawa i Sprawiedliwości, który ją sformułował. Głosi ona, że prawicowy wyborca tak czy inaczej zagłosuje na PiS, bo nie ma innego wyboru. W domyśle - tak ma pozostać na wieki wieków, a każdy komu to nie odpowiada z definicji staje się „ruskim agentem”. I właśnie takim prostym jak cep kluczem interpretacyjnym pojechali „niepokorni” komentatorzy konstruując swe analizy dotyczące zajść w PKW. Zresztą, zilustrujmy to sobie kilkoma przykładami.

II. Michnikowszczyzna à rebours

Ton nadało oświadczenie rzecznika prasowego PiS Marcina Mastalerka w którym odciął się od okupujących PKW. To akurat nie dziwi, wpisuje się bowiem w logikę walki politycznej między PiS a ugrupowaniami narodowymi w ramach której jedni za pomocą medialnych pasów transmisyjnych insynuują narodowcom agenturalność, drudzy zaś zaliczają PiS do „bandy czworga” – w obu przypadkach, moim zdaniem, równie głupio i niepotrzebnie. Dalej jednak była już jazda po bandzie.

Łukasz Warzecha w tekście na portalu wPolityce.pl najpierw przyrównał uczestników protestu do agentów Ochrany zadaniowanych do skompromitowania z pozycji radykalnych „stronników umiarkowania i rozsądku”, by zaraz łaskawie dodać, że w tym przypadku może chodzić jedynie o nadmierne rozemocjonowanie i głupotę takich osób jak Ewa Stankiewicz czy Grzegorz Braun. Ostatecznie zdecydował się na nazwanie ich „pożytecznymi idiotami”, których szaleństwa przykleją się do PiS-u, by zakończyć: Ludzie tacy jak Braun i Stankiewicz robią z tego punktu widzenia robotę wręcz fatalną. Są po prostu szkodliwi i dlatego powinni pro publico bono jak najszybciej znaleźć się na marginesie.” Opisane podejście nie jest niczym nowym. W ten sposób niegdyś pisał już o Braunie inny z „prawicowych celebrytów” - Piotr Skwieciński. Mamy tu typowy dla michnikowszczyzny dyskurs wyższościowy: oto my, siły umiarkowania i rozsądku, którym brużdżą podpalające Polskę oszołomy, zatem dla ogólnego dobra należy tychże oszołomów odstawić na margines życia publicznego. Jak widać, salonowa przypadłość udzieliła się również tzw. „naszym”.

Tomasz Sakiewicz z kolei odwołał się do wizji zdestabilizowanego państwa, co jest na rękę Rosji. W tekście „Scenariusz prowokacji” na Niezależnej.pl naszkicował plan wedle którego awantura w PKW miała odwrócić uwagę od fałszerstw wyborczych i stanowić pretekst do antydemokratycznych działań władzy – zupełnie jakby władza do tej pory postępowała inaczej... Wcześniej twittował o „prorosyjskich opozycjonistach” i „rosyjskim scenariuszu”. Nie zauważa przy tym, że dokładnie w ten sam sposób reżimowe media usiłowały zdeprecjonować protesty smoleńskie – wszak to „Wyborcza” grzmiała, że rozpętywanie „wojny polsko-polskiej” na tle Tragedii Smoleńskiej jest „podpalaniem Polski” i służy Putinowi. W innym miejscu szef „strefy wolnego słowa” przestrzega przed „rozhuśtaniem nastrojów” - przepraszam, a czym się on sam od lat zajmuje, jak nie „rozhuśtywaniem” właśnie? Czy Tomasz Sakiewicz – animator smoleńskich miesięcznic - nie widzi, że powtarza toczka w toczkę propagandowe schematy Czerskiej?

Swoisty rekord pobiła Fronda.pl, która piórami Tadeusza Grzesika i Sebastiana Morynia powtarza – tylko bardziej topornie – tezy Warzechy i Sakiewicza. Mamy więc „V kolumnę Putina” wkraczającą do PKW, nazwanie Brauna „wielbicielem Putina” i inne śliczności. Tu, by nie marnować miejsca, odsyłam Państwa do mojego tekstu w „Warszawskiej Gazecie” pt. „Frondelkowa Hiena Roku”, gdzie zajmuję się „portalem poświęconym” bardziej szczegółowo. Nadmienię tylko, że wezwanie organów państwa do siłowej rozprawy z demonstrantami wpisuje się nie tylko w poetykę analogicznych odezw dzisiejszych pismaków „głównego nurtu” wzywających do pacyfikowania „antypaństwowej opozycji”, ale sięga wręcz najczarniejszych momentów PRL.

No i wreszcie kuriozalna zmiana frontu przez Stanisława Janeckiego, który najpierw na Twitterze „ćwierkał” „Stara zasada: jeśli policja polityczna nie może zyskać kontroli nad jakąś organizacją czy ruchem, zakłada własną i przebija radykalizmem.” i dodał coś jeszcze o Jewno Azefie, by już kilka dni później w artykule na wPolityce.pl stać murem za prawem do opozycyjnych demonstracji. Co się stało? Ano, w międzyczasie swoją manifestację zapowiedział na 13 grudnia PiS. Gdyby podobny zamiar ogłosili narodowcy, Janecki dalej pisałby o Azefie i policji politycznej. Proste. Ta zmiana frontu w zależności od mądrości etapu to kolejna charakterystyczna cecha propagandy mediów III RP, którą przejmują „niepokorni” dziennikarze.

Za podsumowanie opisanych tu praktyk uznać można „Salonik polityczny Ziemkiewicza” w TV Republika, gdzie dyskutanci – Warzecha i Andrzej Stankiewicz znów gadali o „oszołomach” - czyli niezrównoważonych fanatykach. To psychiatryzowanie niemiłych osób do tej pory było znakiem firmowym „Wyborczej” i mediów pochodnych - że wspomnę chociażby o casusie Zbigniewa Herberta. Teraz w psychiatrów i diagnostów „oszołomstwa” będą bawić się także „nasi”...

III. Sekciarstwo środowiskowe

Zostaje jeszcze do omówienia pewna konstytutywna cecha „salonowszczyzny” zaadaptowana z całym dobrodziejstwem inwentarza przez prawicowych celebrytów. Jest nią środowiskowe sekciarstwo. Oto po zatrzymaniu w siedzibie PKW relacjonujących wydarzenia dziennikarzy, SDP wydało oświadczenie w którym upomniało się o swoich kolegów – Jana Pawlickiego z TV Republika i Tomasza Gzella z PAP, co z przytupem zostało nagłośnione przez „niepokorne” media. Wszystko pięknie, tyle że... zatrzymano prócz tego dwójkę dziennikarzy obywatelskich – Hannę Dobrowolską z portalu Solidarni2010 i Witolda Zielińskiego z Niepoprawnego Radia PL o których w prawicowym mainstreamie nie wspomniano nawet słowem. Na marginesie, Niepoprawne Radio PL jako jedyne medium nadawało on-line całościową transmisję zarówno z protestu, jak i później z komendy policji do której przewieziono zatrzymanych oraz z procesów sądowych. Czyli, internetowe, niezależne radio wyręczyło „niepokornych” w ich dziennikarskich obowiązkach. Ale co tam - widać, dziennikarze działający społecznie są z punktu widzenia nadętych pychą i przekonaniem o własnej wielkości „profesjonalistów” niewidzialni. Można ich przemilczeć. Ta postawa „prawicowych celebrytów” współgra z niedawnym felietonem Piotra Skwiecińskiego, w którym z nieukrywaną satysfakcją wieścił koniec blogosfery. Dopiero niezawodna Jadwiga Chmielowska zwróciła uwagę na ten skandal, co poskutkowało oświadczeniem Kongresu Mediów Niezależnych w obronie Hanny i Witolda.

A tak poza tym, powiedzcie mi kochani „niepokorni” jak to jest, że kibicujecie ukraińskiemu Majdanowi, a gdy u nas wydarzyła się jego namiastka, to dostaliście biegunki? Akcja nie spełniła waszych wysublimowanych kryteriów estetyczno-intelektualnych? Brzydzi was język ulicznego wiecu, niczym kiedyś protestujący w sprawie Smoleńska, którzy wielce zniesmaczyli redaktora Mazurka i jego szaliczek? Czy może wierzycie, że mamy w gruncie rzeczy normalną demokrację i wystarczy parę standardowych politycznych posunięć, by wszystko jakoś się ułożyło? Skąd te drgawki, gdy ktoś wreszcie wyszedł poza publicystyczne bicie piany i zrobił coś konkretnego? Skąd obawa, że ktoś zdestabilizuje tę „kamieni kupę” jaką jest polskie państwo w obecnym kształcie? Czy aby nie dlatego, że zamierzacie na owej kupie kamieni możliwie wygodnie i zasobnie dosiedzieć do emerytury w charakterze liderów opinii i biurkowych kontestatorów? Poniekąd rozumiem – obalenie obecnego zgniłego porządku może całkowicie wywrócić dzisiejsze, z takim trudem wypracowane przez was hierarchie...

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Na podobny temat:

http://blog-n-roll.pl/pl/frondelkowa-hiena-roku#.VICAkMmNAmw

http://niepoprawni.pl/blog/287/spor-o-drugi-obieg-z-blogerskiego-punktu-widzenia

http://niepoprawni.pl/blog/287/dwa-swiaty

http://niepoprawni.pl/blog/287/blogosfera-swiatlo-odbite

http://www.obiektywnie.com.pl/artykuly/prawicowi-celebryci-i-zakon-swietych-jerzykow.html

Artykuł opublikowany w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 48 (01-07.12.2014)