Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadeusz Grzesik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadeusz Grzesik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2015

Braun zebrał podpisy, Grzesik dostał piany

Tadeusz Grzesik odpowiada za przekształcenie Frondy.pl w połączenie religijnego tabloidu z polityczną gadzinówką.

W listopadowym tekście „Frondelkowa Hiena Roku” („WG” nr 48, 28.11-04.12.2014) poparłem postulat ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, by nominować portal Fronda.pl do dziennikarskiej anty-nagrody „Hiena Roku”. Niniejszym podtrzymuję nominację, z jednym zastrzeżeniem – nagroda winna dotyczyć personalnie pana Tadeusza Grzesika – redaktora naczelnego i zarazem właściciela „portalu poświęconego”, on to bowiem stoi za przekształceniem tego wartościowego niegdyś medium w połączenie religijnego tabloidu z polityczną gadzinówką. Generalnie, obecna publicystyka Frondy.pl polega na tropieniu wszelkiej maści odstępców od jedynie słusznej linii prawicowego medialnego mainstreamu i demaskowanie tychże jako ruskich agentów/pożytecznych idiotów/propagandystów Putina – wybierz dowolne. Ostatnio, jako kremlowski propagandysta został zdiagnozowany (nie pierwszy raz zresztą) Grzegorz Braun, przypomnijmy - reżyser takich filmów, jak „Towarzysz generał” czy cyklu „Transformacja – od Lenina do Putina”. Powód? Braun nie pieje z zachwytu nad post-majdanową Ukrainą, przestrzega Polaków przed mieszaniem się w konflikty za naszą wschodnią granicą i prorokuje realizację scenariusza wedle którego Polskę może spotkać los rosyjsko-niemieckiego kondominium pod żydowskim zarządem powierniczym, czyli współczesna odsłona Judeopolonii. Jak się domyślam, Grzesikowi skoczył cukier na wieść, że Braunowi udało się zebrać wymagane 100 tys. podpisów i będzie kandydował w wyborach prezydenckich.

Zresztą, tych „ruskich pożytecznych idiotów” Tadeusz Grzesik wynajduje nieustannie – Korwin Mikke (tu akurat byłbym skłonny się zgodzić), Stanisław Michalkiewicz, Paweł Kukiz, Rafał Ziemkiewicz, Marian Kowalski i generalnie narodowcy... słowem, wszyscy nieprawomyślni odstępcy od właściwego wyznania wiary. Zaczęło się jeszcze za Terlikowskiego, kiedy to wprowadzono cenzorski zapis na cytowanie Michalkiewicza, później było już tylko gorzej. Szczytem chamskiej, łajdackiej manipulacji był artykulik „V kolumna zajmuje PKW”, w którym przedstawiono protest w Państwowej Komisji Wyborczej po sfałszowanych wyborach jako ruską prowokację, zaś jego uczestników – jako agenturę. Warto zwrócić uwagę, że charakterystyczną cechą „frondelkowej” propagandy jest porażająca toporność, pozbawiona choćby krzty finezji. Bohaterowie kolejnych tekstów zilustrowani są prymitywnymi fotomontażami, w których przykleja im się krasnoarmiejskie czapki, czerwone gwiazdy itp. Agenturalność insynuuje się bez cienia dowodów, a na poparcie tez przytacza się cytaty, które – i to jest najlepsze – same w sobie nie świadczą o niczym ponad to, że dana osoba ma na szereg spraw inne poglądy niż Tadeusz Grzesik.

Na takiej właśnie zasadzie skonstruowany jest najnowszy wykwit właściciela Frondy.pl - „Braun, niezłomny kandydat Kremla”, opublikowany zaraz po tym, jak okazało się, że pan Grzegorz zebrał wymaganą ilość podpisów pod swą kandydaturą. Konia z rzędem temu, kto będzie w stanie wykazać co prorosyjskiego jest w prostym stwierdzeniu, że w ukraińskim kotle prócz Rosji mieszają również służby innych krajów – w tym USA i Izraela. Najwyraźniej podawanie niewygodnych oczywistości samo w sobie kwalifikuje do okrzyknięcia „propagandystą Kremla”. W podobny sposób postąpiono z szeregiem innych, wymienionych nieco wyżej osób. Pan Grzesik prawdopodobnie wziął sobie do serca maksymę prezesa Radiokomitetu, Macieja Szczepańskiego, iż telewizja to codzienne wbijanie miliona gwoździ w milion desek i realizuje ją na swoim odcinku z podobnym wdziękiem bucowatego aparatczyka. Ta metoda została zresztą w lot rozczytana przez komentatorów – wystarczy zajrzeć pod dowolny artykuł Grzesika, by przekonać się, że czytelnicy w znakomitej większości po początkowym szoku robią sobie z elukubracji naczelnego tak zwaną „bekę”.

Na marginesie, na co już kiedyś zwracałem uwagę, Tadeusz Grzesik swymi prostackimi wypocinami kompromituje ważny temat, jakim jest obecność rzeczywistej agentury w polskim życiu publicznym. Z punktu widzenia zainteresowanych służb, gdyby nie było Grzesika, należałoby go wymyślić, bowiem czytelnik po lekturze obsesyjnych urojeń Frondy.pl na hasło „agentura” ma pełne prawo parsknąć śmiechem wskazując na teksty naczelnego portalu.

Trudno o bardziej dobitny przykład dziennikarskiego ześwinienia, łajdactwa i - przepraszam – kurewstwa. Tak, kurewstwa właśnie, bowiem wątpię, by Grzesik robił to co robi bezinteresownie. Zwyczajnie nie wyobrażam sobie, by ktoś z własnej woli mógł się do tego stopnia zeszmacić. Jeśli jednak jest inaczej, jeżeli Grzesik działa samodzielnie i za darmo, byłoby to dno jakiegoś niewyobrażalnego samoupodlenia. Żeby zrobić z poważnego i porządnego portalu gadzinową kloakę eksplodującą fekaliami – do tego potrzeba szczególnych predyspozycji osobniczych i należy to nazwać po imieniu. I przy okazji postawić fundamentalne pytanie – komu i czemu „poświęcony” jest portal Fronda.pl?

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Na podobny temat:

http://blog-n-roll.pl/pl/frondelkowa-hiena-roku#.VRmGho5vAmw

http://blog-n-roll.pl/pl/terlikowski-ty-pipo

Artykuł opublikowany w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 14 (03-09.04.2015)

środa, 3 grudnia 2014

Frondelkowa Hiena Roku

Fronda ośmiesza jak najbardziej realną kwestię obecności agentury w polskim życiu publicznym.

W pełni popieram postulat ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, by „portal poświęcony” Fronda.pl nominować do anty-nagrody „Hiena Roku” przyznawanej przez SDP. Tekst „V kolumna Putina zajmuje PKW. Gdzie jest państwo Polskie?” sugerujący, że za protestem i okupacją Państwowej Komisji Wyborczej stoi ruska agentura, jest wyjątkowo łajdacką manipulacją. Toporna, pełna łgarstw propaganda, którą od jakiegoś czasu raczy czytelników Fronda.pl sporządzona wedle klucza: „kto ma inne zdanie niż jedynie słuszna siła opozycyjna, ten ruski agent” uwidoczniła się w tym krótkim paszkwilu z całą obrzydliwością.

Czego dowiaduje się odbiorca inkryminowanego artykułu? Ano tego, że protest został zorganizowany przez Ruch Narodowy i KNP oraz Grzegorza Brauna - „organizacje jawnie prorosyjskie”. Pan Grzegorz, jeśli to-to czytał, musiał mieć nielichy ubaw, że awansował do rangi „organizacji”. Tymczasem, o ile Kongres Nowej Prawicy, a szczególnie Janusz Korwin-Mikke faktycznie prezentuje opcję rusofilską i proputinowską, o tyle w RN mogą co najwyżej ryć pojedyncze ruskie krety, dość skutecznie zresztą neutralizowane przez ogół członków tej formacji. Każdy kto miał w ręku związany z młodymi narodowcami tygodnik „Polska Niepodległa” może potwierdzić, że nie uświadczy się tam choćby cienia rosyjskiej propagandy. No chyba, że krytyka PiS sama w sobie wystarczy by dorobić się łatki „agenta”. A już kompletną aberracją jest określenie Grzegorza Brauna mianem „oddelegowanego do 'radykalnych' katolików, wielbiciela Putina”. Przypomnę – tego samego Brauna, który jest autorem demaskatorskich filmów o „towarzyszu generale” Jaruzelskim, oraz cyklu „Transformacja. Od Lenina do Putina”. Braun wcześniej już naraził się Frondzie sceptycznym stosunkiem do przewrotu na Ukrainie i sprzeciwem wobec mieszania Polski do wschodniego konfliktu. To jak sądzę wystarczyło, by wrzucić go do worka z „ruskimi agentami”. Nie ma mowy, że ktoś może mieć po prostu inne zdanie. Obowiązywać ma jednomyślność, a kto się wyłamuje, ten jest „wielbicielem Putina” - ot, standardy debaty według „portalu poświęconego”.

Na tym jednak Frondowe manipulacje się nie kończą. Ani słowem nie wspomina ona o tym, że pikieta przed PKW współorganizowana była również przez Solidarnych 2010 wraz z Ewą Stankiewicz. Nie pasowało do obrazka? Ewa Stankiewicz i Solidarni w charakterze putinowców już by nie przeszli? Więc pominiemy ich udział w demonstracji. Jedźmy dalej. Portal nie wspomniał również, że okupacja PKW nie była w ogóle przez organizatorów planowana, zaś liderzy zgromadzenia nawoływali, by uczestnicy zachowali spokój i nie dawali pretekstu do interwencji policji. Do zajęcia sali konferencyjnej PKW doszło właściwie przypadkiem – Grzegorz Braun, Ewa Stankiewicz i jeszcze kilka osób weszło do budynku w celu odbycia rozmów z członkami PKW. Dopiero na miejscu okazało się nagle... że nikt nie chce rozmawiać – i stąd wynikła samorzutna okupacja. O tym również na „portalu poświęconym” ani słowa.

Artykulik został zilustrowany zdjęciem Roberta Winnickiego, Grzegorz Brauna i Przemysława Wiplera – to również jest manipulacja. Działacze RN - Bosak i Winnicki – dostali się do siedziby PKW znacznie później, udzielili kilka wywiadów mediom i po ok. dwóch godzinach wyszli. To miała być niby ta ruska prowokacja? Tymczasem zdjęcie wraz z tekstem sugeruje czytelnikowi, że to właśnie oni byli inicjatorami wejścia do PKW. Korwin natomiast dość szybko opuścił demonstrację, by po chwili pojawić się w Polsacie News, gdzie stanowczo, z pozycji legalistycznych krytykował okupujących. To w końcu jak – była ruskim agentom ta okupacja na rękę, czy nie? Cała narracja „Frondy” pruje się w tym miejscu jak dziadowskie gacie.

Tekścik na Frondzie liczy raptem niespełna 12 linijek, z czego trzy zajęło przypomnienie wcześniejszych publikacji – równie zresztą „uczciwych”, co omawiana tutaj. Proszę zwrócić uwagę o ile więcej miejsca zajęło odkłamanie wszystkich bredni, jakie udało się „frondelkowi” w tych 12 linijkach skondensować. Nadmienię, że do „ukąszonych przez Putina” prócz Brauna zostali już wcześniej zaliczeni nie tylko narodowcy en bloc, lecz również Michalkiewicz, Max-Kolonko, Ziemkiewicz... To dopiero jest paranoja – w ten oto sposób Fronda ośmiesza jak najbardziej realną kwestię obecności agentury w polskim życiu publicznym. Przy okazji – zgodnie z najlepszymi wzorcami komunistycznej propagandy artykuł nie jest podpisany. Jako autor widnieje po prostu „Fronda.pl”. Skądinąd wiadomo, że autorem bądź współautorem najbardziej jadowitych tekstów na tym portalu jest właściciel Tadeusz Grzesik. Czyżby czuł, że tym razem w swym zacietrzewieniu wypłynął na ocean absurdu?

Kończąc, pozostaje stwierdzić, że nawet „Wyborcza” kłamie inteligentniej. Dlaczego „Fronda” postanowiła stać się bardziej prostacką kopią „GW”? I dlaczego łże aż tak głupio? No i wreszcie – oni tak sami z siebie, czy wypełniają czyjeś dyspozycje?

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Artykuł opublikowany w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 48 ( 28.11-04.12.2014)