Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bratnia pomoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bratnia pomoc. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 stycznia 2016

Bratnia pomoc coraz bliżej

Ustawę 1066” należy jak najszybciej uchylić, zanim ktoś zdąży zrobić z niej użytek.

Można było przewidzieć, że UE postara się spożytkować kryzys migracyjny do kolejnego ograniczenia suwerenności państw członkowskich i zamachu na te nieliczne prerogatywy, które jeszcze pozostają w ich gestii. Oto, jak doniosło na swych stronach radio RMF FM, z inicjatywy Francji wniesiony został do Komisji Europejskiej projekt powołania Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej, która miałaby zastąpić obecnie działającą agencję ds. granic Frontex. Nowa służba dysponowałaby własnym budżetem, sprzętem, oraz – co najistotniejsze – oddziałami szybkiego reagowania. Zasadniczo owa „straż” miałaby zajmować się np. ratowaniem i poszukiwaniem osób znajdujących się w niebezpieczeństwie (czyli co – wyszukiwaniem „uchodźców”, którzy zabłądzili po drodze do europejskiego raju?), mogłaby również działać poza granicami Unii (ciekawe, na jakich zasadach – wkraczałaby, ot tak sobie, do Serbii czy Macedonii w poszukiwaniu zbłąkanych owieczek?). Jednak gwoździem programu są możliwości interwencyjne nowego organu. Oto w przypadku, gdyby Bruksela stwierdziła, że jakiś kraj „nie radzi sobie” z ochroną zewnętrznych granic UE, co zagraża funkcjonowaniu strefy Schengen, mogłaby (po uprzednich ostrzeżeniach i wezwaniach do usunięcia nieprawidłowości) wysłać oddziały ESGiP, by te przejęły kontrolę nad granicą. Działoby się tak nawet wówczas, gdyby dane państwo stwierdziło, że nie zachodzi potrzeba interwencji, lub wręcz przy jego sprzeciwie.

Rysuje się więc realne zastosowanie „doktryny Breżniewa” pod pozorem uszczelnienia granic. Jak łatwo zauważyć, jej ofiarami w pierwszym rzędzie mogą stać się państwa graniczne Unii – w tym również Polska, tym bardziej, że postulowana formacja miałaby również uprawnienia dotyczące zwalczania międzynarodowej przestępczości zorganizowanej i terroryzmu. Można sobie zatem spokojnie wyobrazić, że euro-straż z upoważnienia Brukseli wkracza do akcji po tym, jak na teren UE uda się przeniknąć jakimś mafiozom bądź terrorystom nie wychwyconym w porę przez miejscowe służby. Na ile dowolnie będzie można interpretować zapisy pokazuje dominująca w Brukseli opinia, iż z masami imigrantów „nie radzą” sobie... Węgry. Te same Węgry, które jako pierwsze postawiły na granicy płot, za co spotkały się ze zmasowaną krytyką i postulowały restrykcyjną politykę imigracyjną, robiąc jako bodaj jedyne państwo graniczne strefy Schengen to co należy. W tym samym czasie Niemcy i Austria w antyorbanowskim amoku zapraszały do siebie tabuny migrantów z którymi teraz nie wiadomo co począć. Dopiero niedawno władze Austrii zaczęły na gwałt stawiać płot na granicy ze Słowenią – ale nie, Austria i Niemcy radzą sobie znakomicie, podobnie jak Francja, której służby dopuściły niedawno do paryskiej masakry, choć teoretycznie miały ponoć zagnieżdżonych w Europie dżihadystów pod kontrolą...

Widać jak na dłoni, iż wszystko zmierza do zepchnięcia odpowiedzialności z głównych winowajców obecnej sytuacji i przerzucenia jej na europejskie peryferia. Opisywany tu projekt stanowi także bezpośrednie zagrożenie dla Polski. Po pierwsze, jesteśmy krajem granicznym. Po drugie, jeżeli sprawdzą się informacje o zmianie tras przerzutu migrantów, możemy stać się państwem frontowym – mówi się, że kolejne fale „uchodźców” zaczną napływać z kierunku ukraińskiego. Po trzecie wreszcie – mamy rząd, któremu Bruksela na polecenie Niemiec gotowa jest pod byle pretekstem dokopać na równi z Węgrami Orbana, choćby właśnie poprzez pozbawienie nas kontroli nad własnymi granicami i wysłanie tu zbrojnych formacji pod pozorem „bratniej pomocy”. No i nade wszystko – od lutego 2014 obowiązuje u nas ustawa o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, zwana potocznie „ustawą 1066”. Ten akt prawny legalizuje z góry wszelkie tego typu działania, przewidując m.in. używanie broni i środków przymusu bezpośredniego przez obcych funkcjonariuszy na terenie Polski, a także „wwozu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i posiadania broni palnej, amunicji oraz materiałów pirotechnicznych i środków przymusu bezpośredniego”. Tajemnicą poliszynela jest, iż ustawa została uchwalona na życzenie Niemiec i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ktoś tu zawczasu przewidział możliwość wywierania za jej pomocą na nas różnych nacisków – pogróżki Schulza o użyciu siły nie biorą się znikąd. Dodatkowe niebezpieczeństwo stwarza ewentualność przyjęcia 7 tys. „uchodźców” - wyobraźmy sobie, że „podrzucono” by nam między nimi zamachowców. Byłby pretekst do „antyterrorystycznej interwencji”? Krótko mówiąc – „ustawę 1066” należy jak najszybciej uchylić, zanim ktoś zdąży zrobić z niej użytek.

*

A poza tym:

  • kiedy wprowadzony zostanie zakaz reklamowania podmiotów publicznych w prywatnych mediach?

  • kiedy nastąpi przewalutowanie kredytów frankowych?

  • kiedy zostanie odtajniony aneks do raportu ws. rozwiązania WSI?

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Artykuł opublikowany w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 51 (18-22.12.2015)

czwartek, 24 grudnia 2015

Targowiczątka proszą o bratnią pomoc

Wystarczy usiąść na brzegu rzeki i zaczekać na spływające nurtem polityczne trupy Merkel, Hollanda i reszty.

„Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. Później wygrywasz” - ten cytat z Mahatmy Gandhiego idealnie pasuje do sytuacji Jarosława Kaczyńskiego. Zwróćmy uwagę, że dopóki w polityczno-medialnym przekazie dominowała szydera, PiS nie mogło liczyć na wygraną - dopiero gdy przeciwnicy zniecierpliwieni uporczywym trwaniem opozycji, która jakoś nie chciała ulec dezintegracji, zaczęli na serio straszyć „powrotem IV RP”, formacja ta zanotowała spektakularny, podwójny sukces. W międzyczasie zaś rozpoczął się spektakl donosów – najpierw do zagranicznych mediów, a następnie do międzynarodowych instytucji. Cóż, przypomnę tylko, że gdy PiS starało się o umiędzynarodowienie śledztwa smoleńskiego, oraz gdy na forum Parlamentu Europejskiego próbowało podnosić sprawę nieprawidłowości przy wyborach samorządowych, na partię spadła fala krytyki za „psucie zagranicznego wizerunku Polski”, a i na lokalnym rynku nie podniosło to notowań ówczesnej opozycji.

Podobnie będzie i tym razem w przypadku PO i Nowoczesnej, tyle że – co ciekawe – z zupełnie przeciwstawnych przyczyn. O ile wcześniej Polacy byli przewrażliwieni na punkcie opinii szeroko pojętej zagranicy na nasz temat i międzynarodową aktywność PiS odbierali w kategoriach „kompromitowania Polski”, o tyle od pewnego czasu rysuje się tendencja przeciwna – Polacy zaczynają się wyzbywać kompleksu niższości, a na połajanki zachodnich mediów i polityków (w szczególności niemieckich) reagują coraz częściej irytacją. Przyczynił się do tego w znacznej mierze kryzys migracyjny i próby siłowego narzucenia nam kwot imigrantów, których nasi rodacy w przytłaczającej większości nie chcą tutaj widzieć. Poza tym, podziwiane dotąd za porządek i dobrą organizację Niemcy pokazują swą bezradność wobec problemu, który same swą nieodpowiedzialną polityką ściągnęły na siebie i Europę. W efekcie, nasi zachodni sąsiedzi już nam tak bardzo nie imponują.

Poza wszystkim, Polacy są wyczuleni na postawy donosicielsko-konfidenckie i w tym kontekście należy zauważyć różnicę jakościową między działaniami PiS z opozycyjnych czasów, a tym, co robi obecnie PO. Otóż w przypadku działań byłej władzy i sprzyjających jej mediów mamy wprost do czynienia z proszeniem o interwencję, jakiś odpowiednik „bratniej pomocy” i wywarcie nacisku na legalnie, demokratycznie wybrane władze. W wersji łagodnej mówi się o ostracyzmie na arenie europejskiej, w wariantach ostrzejszych – o wstrzymaniu funduszy unijnych, a nawet „zawieszeniu członkostwa w UE”. Wszystko rzecz jasna w imię obrony zagrożonej demokracji. Brzmi to arcyznajomo, bo w naszej historii przerabialiśmy już podobną sytuację. Każdy kto wyszpera sobie w internecie tekst aktu Konfederacji Targowickiej ma prawo poczuć deja vu: po uwspółcześnieniu języka otrzymujemy tę samą patriotyczno-wolnościową retorykę, jaką szermują dziś cierpiące na pluszowych krzyżach „autorytety”, to samo łkanie nad utratą swobód i tyranią, podobne oglądanie się na „bratnią pomoc” - z tym, że Szczęsny Potocki i spółka spoglądali w kierunku Petersburga, a dzisiejsze „targowiczątka” - Berlina i Brukseli.

Rzecz jasna, Europa będzie mogła sobie co najwyżej pogardłować, no może spotka Polskę kilka dyplomatycznych despektów, jak to bywało w przypadku Orbana – i tyle. Ponadto liberalny establishment ma kolejny ból głowy – zwycięstwo Frontu Narodowego we francuskich wyborach regionalnych, co zdaje się być przygrywką przed sięgnięciem również po władzę centralną. Dla nas jest to wprawdzie średnia wiadomość, bo tak się składa, że zachodni nacjonaliści są jeszcze bardziej prorosyjscy i proputinowscy niż tamtejszy mainstream, lecz jestem szalenie ciekaw, czy i w przypadku Francji eurokołchoz wykaże się podobnym pryncypializmem jak wobec Polski i Węgier.

Zwycięstwo francuskich narodowców jest kolejnym potwierdzeniem zwrotu społecznych nastrojów w Europie. Tu anegdota. Miałem ostatnio okazję poznać relację pewnego Polaka mieszkającego od 35 lat w Bawarii i prowadzącego tam własny biznes. Okazuje się, że propaganda tamtejszych mediów rozjeżdżają się z opiniami zwykłych ludzi w stopniu podobnym do tego co mamy tutaj. W skrócie – Niemcy (a przynajmniej Bawarczycy) są przerażeni najazdem i wściekli na Merkel, uważają, że wpuszczając migrantów zdradziła swój naród, popularna teoria spiskowa głosi, że Merkel, Putin i Obama to iluminaci, zaś politycznych idoli nasi sąsiedzi mają dwóch – Orbana i Kaczyńskiego. A warto dodać, że mówił to człowiek, który do niedawna uważał „Kaczora” za obciach. Tak więc, wystarczy usiąść na brzegu rzeki i zaczekać na spływające nurtem polityczne trupy Merkel, Hollanda i reszty. Ich następcy będą musieli już śpiewać z całkiem innego klucza.

*

A poza tym:

  • kiedy wprowadzony zostanie zakaz reklamowania podmiotów publicznych w prywatnych mediach?

  • kiedy nastąpi przewalutowanie kredytów frankowych?

  • kiedy zostanie odtajniony aneks do raportu ws. rozwiązania WSI?

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Zapraszam na „Pod-Grzybki” -------> http://www.warszawskagazeta.pl/felietony/gadajacy-grzyb/item/3022-pod-grzybki

Artykuł opublikowany w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 50 (11-17.12.2015)