Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pożegnanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pożegnanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 grudnia 2013

Do zobaczenia! - list

Drodzy Czytelnicy, Współblogerzy i Komentatorzy!

Gdy odchodziłem z Salonu24 czy Nowego Ekranu, robiłem to bez większego żalu. Powód jest prosty – nie byłem z tamtymi miejscami emocjonalnie związany. W przypadku Niepoprawnych.pl sytuacja jest inna. Portal ten stworzył mnie i ukształtował jako blogera. To tutaj rozpocząłem blogowanie pod opieką redaktorów portalu, a trzeba Wam wiedzieć, że byłem technicznie „zielony” do tego stopnia, że nie potrafiłem nawet edytować tekstów i początkowo robili to za mnie admini (!). Od listopada 2008 roku traktowałem to miejsce jako swój blogerski „matecznik”, później zaś dodatkowo czułem się za nie współodpowiedzialny jako członek Redakcji, choć uczciwie przyznaję, że mój wkład redaktorski był mizerny w porównaniu z innymi. Do końca w pierwszym rzędzie byłem tu blogerem, dopiero w drugiej kolejności – adminem.

Odchodząc z portalu wraz z resztą członków dotychczasowej Administracji chciałbym podziękować wszystkim za ponad pięć lat wspólnego pobytu w tym niezwykłym miejscu. Biorąc w nawias obecną sytuację, chciałbym wyrazić wdzięczność Gawrionowi, który zaproponował mi tu blogowanie i „wciągnął” do grona Niepoprawnych. Zawsze będę o tym pamiętał. Prócz tego, pragnę podziękować wszystkim Czytelnikom, Współblogerom i Komentatorom, bez których cała moja pisanina nie miałaby sensu, również tym, z którymi toczyłem nieraz zażarte polemiki – wszak ten „pieprz” dodaje blogowaniu znacząco smaku ;)

Oczywiście, nie zamierzam rezygnować z blogerskiej działalności, choć odchodząc zdaję sobie sprawę z tego, że odbije się to na miłej sercu każdego blogera poczytności (pisze się w końcu z zamiarem docierania do maksymalnej liczby odbiorców, inaczej mija się to z celem) – wszak gros odsłon moich notek generowana była na Niepoprawnych. Dopóki nie powstanie portal organizowany przez odchodzącą Redakcję, zapraszam Czytelników i Komentatorów na mój prywatny blog na blogspocie (http://www.podgrzybem.blogspot.com/ ), który pełni rolę mojego internetowego „archiwum”. Prócz tego „klonowałem” swoje teksty jakiś czas po premierze na „NP.pl” na Naszych Blogach, Blogpressie, TXT, blogowiskach Frondy i Rebelyi, oraz na Obiektywnie.com.pl. Nadal będzie można mnie tam znaleźć – zapraszam. Rzecz jasna, wszystkich notek w wersji audio będzie można tradycyjnie posłuchać w Niepoprawnym Radiu PL (dla niewtajemniczonych - Radio jest strukturą odrębną od portalu, choć wywodzącą się z niego). Ze względów sentymentalno-dokumentalnych zostawiam swojego bloga na Niepoprawnych w dotychczasowym kształcie – no chyba, że nowa administracja portalu uzna za stosowne go skasować.

Darujcie mi na koniec małą łyżeczkę dziegciu pod adresem obecnego Admina – nie unieważnia ona bowiem tego, co napisałem o Nim powyżej. W jednym ze swych niedawnych komentarzy a propos redakcyjnego konfliktu Gawrion poradził mi, bym zamiast „wtryniać się pomiędzy wódkę a zakąskę” pisał „kolejne artykuły i zachował twarz”. Pomijając protekcjonalizm tej wypowiedzi odpowiem, że taki jest właśnie mój zamiar – tyle, że te artykuły o które dopomina się Gawrion nie znajdą się już na Niepoprawnych. Nie mówię Wam zatem „żegnajcie”, tylko „do zobaczenia” - w innych miejscach w Sieci.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

P.S. Pozwólcie, że nie będę odpowiadał na ewentualne komentarze pod notką. Jak odchodzić to konsekwentnie, bez okazjonalnych powrotów „tylnymi drzwiami”.

czwartek, 22 kwietnia 2010

Pamiętajmy.


Najbardziej szarpnął mną widok położonej przez kogoś wśród zniczy, nadpalonej, Biało-Czerwonej, z napisem: „KATYŃ – PAMIĘTAMY”.

Nie mieszkam w Warszawie. Powiem więcej – nie lubię tego miasta i staram się w nim bywać jak najrzadziej. Jego współczesne oblicze jest dla mnie symbolem wszystkiego co najgorsze w III RP, nijak mając się do chlubnych tradycji, które odeszły wraz z hekatombą Powstania Warszawskiego.

Ale, w niedzielę 11.04.2010 musiałem, zwyczajnie musiałem być pod Pałacem Prezydenckim. Po otrząśnięciu się z pierwszego szoku po sobotniej tragedii, decyzja była tylko jedna: jedziemy! Podążyliśmy wraz z Anią do stolicy, zdzwaniając się w międzyczasie z naszą przyjaciółką Moniką i jej córką – Olą.

Poniżej prezentuję garść fotografii. Może niezbornych, może źle skadrowanych, ale wierzcie mi – szczerych. Tak szczerych, jak żal po stracie mojego Prezydenta - Lecha Kaczyńskiego.

I. Jeziora płonących zniczy.

Tłum stopniowo gęstniał. Przed 15:00, w okolicy UW było naprawdę tłoczno.



By zapalić znicz i złożyć kwiaty bezpośrednio przy Pałacu, nie ma szans. Nie przeciśniemy się dalej Ale, vis a vis, po drugiej stronie Krakowskiego Przedmieścia, również są wielkie, płonące jeziora zniczy. Dokładamy się do jednego z nich.










II. Oczekiwanie.

Tłumy ludzi. Wielki ścisk. Oczekiwanie.





***

Przed nami pusty Pałac…



… i flagi w żałobie:



Proporce:



III. Przyjazd.

Kondukt przyjeżdża. Jak większość zgromadzonych, nie widzimy go, ale nie o to chodzi…



Warta honorowa…



IV. Powrót.

Jeszcze spojrzenie na płonące jezioro pamięci:



…i, podczas powrotu, kolejne zapalenie zniczy - tym razem już wspólnie z Moniką i Olą, na Placu Piłsudskiego:



***

A poza wszystkim – najbardziej szarpnął mną widok położonej przez kogoś wśród zniczy, nadpalonej, Biało-Czerwonej, z napisem: „KATYŃ – PAMIĘTAMY”:



Pamiętajmy zatem.

Gadający Grzyb

P.S. Przed wyjazdem Ania wstąpiła do kwiaciarni. Ja czekałem w samochodzie. Ania długo nie wracała. Oto, co się okazało:

Pani kwiaciarka, gdy dowiedziała się dokąd i po co się udajemy, płacząc szykowała bukiet. Nie była w stanie ułożyć wiązanki. W końcu, za sześć róż z pełnym przybraniem policzyła... marne 10 złotych! Na koniec, dodała od siebie wielki znicz, prosząc, byśmy zapalili w jej imieniu. Prośbę spełniliśmy.

pierwotna publikacja: www.niepoprawni.pl