Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paweł Juszczyszyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paweł Juszczyszyn. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 lutego 2020

Pod-Grzybki 199

Ruszyła oficjalnie kampania prezydencka i Platforma od razu pokazała, jak wystartować z przytupem i przykuć uwagę mediów. Chodzi oczywiście o słynny plakat wyborczy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, zrobiony w stylu „grafik płakał, jak retuszował”. Chociaż trzeba oddać, że ostatecznie Kidawa z plakatu nawet jest trochę do siebie podobna – płeć się zgadza. Ale reszta – nie. Nie dziwi więc, że na oficjalną prezentację kandydatka nie przyszła. Widzowie porównując zdjęcie z oryginałem mogliby się nabawić dysonansu poznawczego.


*

W oczy rzuca się również stylówa na gwiazdę kina lat '70, co skrzętnie wychwycili internauci zwracając uwagę na uderzające podobieństwo do Sofii Loren. Hm, ten plakat warto zachować do powtórnego wykorzystania – jak już Kidawa nie zostanie prezydentem, to zawsze będzie mogła reklamować makaron.


*

Chyba, że sztabowcy PO postawili na ukryty podprogowy przekaz. Otóż wg udostępnianych cyklicznie statystyk największego portalu „dla dorosłych”, czyli Red Tube, użytkownicy z Polski najczęściej wybierają kategorię „mamuśki”. Najwyraźniej postanowiono dotrzeć właśnie do tej specyficznej grupy docelowej. Kurczę, to jednak sprytne jest!


*

A tymczasem posłanko-dziennikarka Joanna Lichocka postanowiła sprawić, by Dudzie nie było za łatwo i po wygranym głosowaniu w Sejmie w sprawie 2 mld. zł. dotacji dla TVP pokazała z uśmiechem opozycji „fucka”. Już samo to było dość żenujące – ale prawdziwym szczytem było tłumaczenie, że tylko potarła się środkowym palcem pod okiem. Naprawdę, nie ma znaczenia, że dała się sprowokować wrzaskom platformersów. To aż niewiarygodne, że dziennikarka z solidnym stażem wykazała się taką piarowską amatorszczyzną w zarządzaniu kryzysem. Zamiast wyjść do kamer, powiedzieć coś w stylu „poniosło mnie, przepraszam” i zakończyć temat, dała „totalnym” pożywkę na resztę kampanii – będą to eksploatować do imentu jako przykład arogancji władzy. I wiecie co? Ich zbójeckie prawo wykorzystać taki prezent od losu - jeden obrazek znaczy czasem więcej niż tysiąc słów. Solidny ochrzan od Kaczyńskiego, jaki pani Joanna zainkasowała, był w pełni zasłużony.


*

Echa Oskarów. Kinga Rusin wkręciła się na prywatne, zamknięte dla postronnych „after party” Beyonce i Jay'a-Z., po czym... jako JEDYNA zamieściła szczegółową relację w internecie, opatrując ją selfie z Adele. Jednym słowem, narobiła wiochy, a na krytykę odparła, iż jest to „dziennikarski tekst insajderski”, czym przebiła chyba nawet tłumaczenie Lichockiej. Otóż, pani Kingo, to nie jest „tekst insajderski”, ani w ogóle dziennikarstwo. To jest magiel skrzyżowany z pamiętniczkiem egzaltowanej nastolatki, której udało „otrzeć się” o swoich idoli. Rekordem natomiast był jej komentarz do fotki z Adele – taki mianowicie, że wokalistka „zrzuciła chyba z 30 kg!”. Podobno, gdy Adele się o tym dowiedziała, wpadła w depresję i znów zaczęła żreć.


*

Nadzwyczajna kasta” stroi się w męczeńskie szaty. Powołała mianowicie fundusz dla „represjonowanych sędziów” - a konkretnie jednego sędziego, czyli Pawła Juszczyszyna, któremu pisowscy siepacze obcięli wypłatę o 40 proc. Rodzi to ciekawe implikacje. Wyobraźmy sobie bowiem, że ktoś wpłaca na ten fundusz okrągłą sumkę – a darczyńca przecież nie jest anonimowy, musi na przelewie podać swoje dane. Następnie taki dobrodziej trafia przed oblicze „niezwisłego sądu” - być może nawet jako oskarżony. „Niezwisły sąd” będzie miał wtedy idealną okazję, aby się odwdzięczyć... Tak więc, moja rada dla wszystkich, którzy mają w niedalekiej perspektywie bliskie spotkanie III stopnia z wymiarem sprawiedliwości – potrząśnijcie sakiewkami i wpłaćcie jakieś małe co nieco. A potem koniecznie zadbajcie, by ta informacja dyskretnie trafiła do wiadomości Wysokiego Sądu.


*

Postępowe parlamentarzystki urządziły w Senacie happening polegający na zbiorowym tańcu, protestując... przeciw gwałtom i przemocy wobec kobiet. I to wszystko w same Walentynki. Jakby to powiedzieć... w Walentynki to idzie się do kina – na przykład na „365 dni” wg skandalizującej powieści niejakiej Blanki Lipińskiej, co paniom aktywistkom mogłoby nieco zmienić perspektywę. Tak w ogóle, to mam niezły ubaw obserwując niezborne reakcje kręgów feministycznych na tę szmirę. Najwyraźniej pozostają w ciężkiej rozterce i nie mogą się zdecydować, czy przymuszanie kobiety do tzw. „innej czynności seksualnej” to gwałt, czy też – jak oznajmiła pani Blanka - „fajny seks”?


*

Faszyzm! Prokuratura Rejonowa w Pucku wszczęła postępowanie w sprawie znieważenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej (art. 135 §2 KK), po tym jak objazdowy cyrk kodziarzy wznosił pod adresem prezydenta Dudy niewybredne okrzyki w trakcie oficjalnej państwowej uroczystości 100-lecia zaślubin Polski z morzem. Po zajściu, przypomnijmy, kodziarstwo zostało nader ciepło podjęte przez Małgorzatę Kidawę-Błońską, która czystym przypadkiem przechodziła w okolicy z tragarzami. I tu dwie refleksje. Po pierwsze, obóz PO najwyraźniej wciąż pozostaje w traumie roku 2015 i święcie wierzy, że PiS wygrał wówczas jedynie dzięki internetowym trollom i krzykaczom na wiecach Komorowskiego (żeby było zabawniej, owi krzykacze rekrutowali się głównie spośród korwinowskich „kuców”). Przerażona Ewa Kopacz bredziła wówczas o zatrudnieniu „stu hejterów”, objawiając mimowolnie, iż cierpi na wstydliwą przypadłość polegającą na tym, że nie wie co mówi. Dziś w jej ślady idzie Kidawa – i zapewne z podobnym skutkiem.


*

I rzecz druga: pamiętamy, jak skazywano kibiców z artykułu o obrazie konstytucyjnego organu RP za okrzyk „Donald matole, twój rząd obalą kibole”? Posypały się wtedy kary grzywny i aresztu, wskutek czego kibice zmodyfikowali hasło na „TOLA ma DONALDA, a DONALD ma TOLE” (celowo bez „ę”) oraz „Donald, ty organie”. A wyrok grzywny dla „człowieka z krzesłem”, który wniósł rzeczony mebel na więc Komorowskiego, dopuszczając się tym samym „obrazy głowy państwa”? A słowa Komorowskiego o „rozgrzanych sądach”? Ech, co niektórym warto by odświeżyć pamięć...


Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 8 (21-27.02.2020)