Pokazywanie postów oznaczonych etykietą racjonalizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą racjonalizm. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 września 2012

Tylko nie mówcie, że to był przypadek

Uważam, że to, co stało się z ciałem Pani Anny Walentynowicz, zostało przez ruskich zrobione z pełną premedytacją.

I. Zemsta za całokształt

Uważam, że to, co stało się z ciałem Pani Anny Walentynowicz (i być może innych ofiar Tragedii Smoleńskiej), zostało przez ruskich zrobione z pełną premedytacją. Wersji o „tragicznej pomyłce” spowodowanej bardakiem wynikającym z „różnic cywilizacyjnych” zwyczajnie nie kupuję. Nie po tym wszystkim, z czym w kwestii smoleńskiej mieliśmy do tej pory do czynienia. To znaczy – te „różnice cywilizacyjne”, którym to eufemizmem raczą nas rozmaici medialni uspokajacze, są oczywiście jak najbardziej realne, z jednym zastrzeżeniem - w całej tej ponurej historii owe „różnice” ulokowane są zupełnie gdzie indziej, niż próbuje się nam to wmówić.

Otóż, przywykłemu do analizowania wydarzeń w racjonalnych kategoriach człowiekowi Zachodu nie może się pomieścić w głowie, że ktoś mógłby się dopuścić podobnie makabrycznego postępku tylko dlatego, że może. Tymczasem, dla rosyjskiego reżimu, szczególnie obecnego, zdominowanego przez czekistowską mafię i przepojonego jej mentalnością, jest to coś absolutnie normalnego. Nie takie rzeczy w Czeczenii się wyrabiało. Przypuszczam, że dla Putina i jego podwładnych to był żart. Tak właśnie, świetny żart, po którym można zaśmiewać się do rozpuku, patrząc jak teraz te Polaczki jeżdżą na kolejne cmentarne wykopki, ganiają jak kot z pęcherzem po zakładach medycyny sądowej i skaczą sobie do oczu, podczas gdy tak koncertowo wydudkany przez ruskich premier Tusk po raz kolejny siedzi w szafie lub innych Dolomitach.

Dlaczego mieliby to robić? Z tysiąca powodów, typowych dla kultury politycznej zmongolizowanego bizantynizmu – że mogli, to raz. A poza tym – by zaakcentować swoją dominację, by upokorzyć po raz kolejny „Polszę”, by rozmiękczyć obecne polskie władze do konsystencji rzadkiej papki, by nas psychicznie obezwładnić... No i wreszcie – z zemsty. Z zemsty za prezydenturę idącą w poprzek ich neoimperialnym zamiarom, za to że „bliska zagranica” śmiała pretendować do samodzielnej i podmiotowej roli w rosyjskiej strefie wpływów, za gazoport w Świnoujściu (pamiętajmy, że do Smoleńska lecieć miał również Jarosław!), za krach gruzińskiej operacji, za próbę montowania sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej... albo, chociażby, za niewygodną politykę historyczną. Słowem – za całokształt, za tę irytującą próbę podźwignięcia Polaków z kolan, za – tak, tak – za „atmosferę” (!).

II. Czekistowski racjonalizm i pejzaż upodlenia

Wiem, że w uszach zdroworozsądkowo myślącego człowieka powyższe brzmi jak irracjonalna miotanina, niemniej, z ICH punktu widzenia podobne motywacje są jak najbardziej uzasadnione i – RACJONALNE właśnie. Tak postępuje Rosja – gdy wyczuje choć cień słabości, dociska by sprawdzić jak daleko może się posunąć. Najwyraźniej w przypadku obecnych władz Polski z Tuskiem na czele, doszła do wniosku, że pozwolić sobie może na absolutnie wszystko. I skorzystała z okazji, by tak właśnie postąpić. Przejąć śledztwo zwieńczone celowo obelżywym raportem MAK, zajumać dowody, sfałszować dokumentację sekcji zwłok, sprofanować ciała ofiar... aż nie chce się wymieniać dalej tej upodlającej wyliczanki.

Ta demonstracja wyższości z jaką mieliśmy do czynienia przez ostatnie dwa i pół roku miała jednak konkretny cel - taki właśnie, jaki dziś obserwujemy – ubezwłasnowolnione polskie państwo polskie, obezwładnione i podzielone społeczeństwo w znacznej mierze spętane strachem przed możliwymi konsekwencjami tego, że mógłby to być zamach... I wszystko to przy czynnym współudziale polskich władz, propagandowego frontu reżimowych mediodajni oraz całej reszty Obozu Beneficjentów i Utrwalaczy III RP. Katastrofa po-smoleńska wyszła Rosji równie dobrze, co katastrofa smoleńska. Jak to ujęła bodaj prof. Jadwiga Staniszkis – nawet jeśli to nie był zamach, to skutki są takie, jakby to był zamach.

Właśnie w takim kontekście widzę sprawę podmiany zwłok Pani Anny Walentynowicz. Jako kolejny element we wszechogarniającym pejzażu upodlenia, który za przyzwoleniem Tuska i jego przydupasów w rodzaju Tomasza Arabskiego zafundował nam Putin.

III. Strach przed strachem

I znów, po raz ostatni, wrócę do kwestii racjonalności tego co z nami zrobiono. Od czasów ZSRR ruskie służby specjalizują się w tym, by każdy wiedział co się stało i za czyją sprawą, ale nie był w stanie tego udowodnić. Na zdrowy rozum – po co sowiecka razwiedka miałaby mordować synów płk. Ryszarda Kuklińskiego? Wszak mleko się rozlało, pułkownik Kukliński zdążył wynieść tajemnice Układu Warszawskiego i przebywał pod ochroną CIA, śmierć jego synów niczego Sowietom nie dawała. A jednak zrobili to – jako memento dla przyszłych zdrajców i dysydentów - że „MY nie zapominamy”. Podobnie z panią Anną Walentynowicz - nie udało się „Anny Solidarność” dopaść w latach '80 rękami esbeckiej trucicielki – no, to teraz sobie pohulamy...

Taka właśnie w ruskiej intencji ma być wymowa Smoleńska – to wielka przestroga ze strony towarzyszy czekistów, gdyby Polaczkom strzeliło do łbów po raz kolejny wybrać „potrząsaczy szabelką”. Oni tak myślą i postępują – podstawową bronią w ich arsenale jest strach i – może największą – strach przed strachem, który zasiewają w duszach na masową skalę. By nikt nie ważył się nie tylko nic zrobić, ale nawet pomyśleć. I wypierał ze wszystkich sił ze swej świadomości to, co ma przed oczami.

Muszę się przyznać, że po Smoleńsku sam wprowadziłem się w jakieś „racjonalizowanie” tego, co się stało. Dałem temu wyraz w tekście z maja 2010 „Zamach „nieumyślny”?”, w którym – nie wykluczając z góry możliwości zamachu – domniemywałem raczej winy nieumyślnej, polegającej na świadomej grze na linii Putin-Tusk, obliczonej na deprecjację Głowy Państwa, czego skutkiem było lekceważące podejście do zabezpieczenia wizyty Lecha Kaczyńskiego, co miało z kolei nałożyć się na tragiczny zbieg okoliczności (pogoda, niekompetencja obsługi Siewiernego itp.), którego wynikiem była katastrofa. Argumentowałem „racjonalnie”, że przecież z punktu widzenia Rosji nie warto było zabijać prezydenta, który wedle dostępnych danych nie miał szans na reelekcję itp. Wtedy – w pierwszych miesiącach po Tragedii – naprawdę tak sądziłem, wchodząc w tryby rozumowania „racjonalnego” wedle typu zachodniego, który w odniesieniu do Rosji, ze względu na cywilizacyjne, mentalne różnice – nie ma zastosowania. Myślałem – nie mając przecież co do Rosji złudzeń! - że taka bezprecedensowa masakra by się im nie opłacała.

Dziś już tak nie myślę.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

sobota, 12 grudnia 2009

Humanistyczne homozaślubiny.


To co dziś wydaje się marginalną aberracją, jutro może stać się obowiązującym prawem.

Ateistyczny sakrament.

Moi ulubieńcy z Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, o których działalności od czasu do czasu donoszę, wszelkimi siłami udowadniają tezę, że „racjonalizm” w ich wydaniu jest nowym rodzajem świeckiej religii z obrzędowością, kapłanami i całą resztą sztafażu, sakramentów nie wyłączając. Owi „osobiści nieprzyjaciele Pana Boga” od jakiegoś czasu kultywują ceremonie nazywane przez nich „ślubami humanistycznymi”, będące groteskową parodią ślubów tradycyjnych.

Ostatnio „zaślubiono” sobie w ten sposób parkę homosiów. Ceremonia odbyła się 5 grudnia podczas V Festiwalu Racjonalistycznego. Jak dowiadujemy się z portalu racjonalista.pl, nie była to pierwsza tego typu uroczystość: ślubów tych PSR udziela od 2007 roku, niezależnie od seksualnej orientacji; w 2008 po raz pierwszy z tej formy skorzystała para lesbijek, zaś rezerwacje ponoć sięgają roku 2011. „Śluby humanistyczne są najdynamiczniej na świecie rozwijającą się formą ślubów, organizowanych przez organizacje humanistyczne na całym świecie” - radośnie informuje portal.

Dodajmy, że „małżeństwo” zawarł nie byle kto, bo jeden z zasłużonych w walce ze skołtunionym ciemnogrodem aktywistów – Ryszard Giersz. Tak, ten sam, który niedawno wyprocesował od bezrobotnej Wolinianki 15 tys. złociszy za nazwanie go pedałem, którym wszak, jako żywo, jest. W roli samozwańczego kapłana wystąpił Mariusz Agnosiewicz – redaktor naczelny racjonalisty.pl i pierwszy prezes PSR. Ktoś taki w ateistycznej hierarchii jest zapewne odpowiednikiem kardynała…

Czy warto się przejmować?

Zapyta ktoś może, czy warto przejmować się tego typu hecami. Ot, grupka nawiedzonych fanatyków organizuje sobie absurdalne ceremonie – nie szkoda czasu, by odnotowywać takie bzdury? Otóż nie, nie szkoda, gdyż nie są to bzdury. To co dziś wydaje się marginalną aberracją, jutro może stać się obowiązującym prawem. Już dziś w kilku krajach (Norwegia, USA, Szkocja) „śluby humanistyczne” sankcjonowane są przez prawo cywilne. Idę o zakład, że następnym krokiem PSR będzie żądanie, by tego typu parareligijne kpiny były respektowane i u nas.

Światową tendencją jest konsekwentne poszerzanie wpływów przez „racjonalistyczne” grupki krzykliwych radykałów, niewspółmiernie do ich społecznej reprezentatywności. Czasy po kontrkulturowej rewolcie pokazują, że lewacka mniejszość osiągnęła maestrię w narzucaniu swej ideologii większości. Służy temu nadreprezentacja tej opcji w mediach, precedensowe wyroki ferowane przez postępową „sądokrację”, dobre kontakty w środowiskach opiniotwórczych, intelektualny terror politycznej poprawności, zideologizowana biurokracja…

To, że ceremonię z ideologicznego, wydawałoby się, marginesu, postanowił nagłośnić TVN24, też nie jest przypadkiem.

Humanizm w oblężonej twierdzy.

Zwróćmy uwagę, z jaką sprawnością „racjonaliści” zawłaszczają pojęcie humanizmu. W ich ujęciu termin ten przybiera karykaturalną formę ateistycznego fundamentalizmu i staje się jednym z ideologicznych narzędzi w budowie „nowego wspaniałego świata”. Nakłada się na to sekciarska mentalność oblężonej twierdzy: tu my, nieliczne lecz natchnione szeregi oświeconych racjonalistów, tam oni – zacofany, tkwiący w przesądach, klerofaszystowski ciemnogród. Kto nie wierzy, niech zajrzy na opisywany tu portal – można się przekonać, że kołtuneria niejedno ma imię – „postępowy kołtun” to, bynajmniej, nie oksymoron.

Jak tak dalej pójdzie, „humanizm” stanie się kolejnym synonimem lewactwa i zostanie zohydzony równie skutecznie jak piękne skądinąd słowo „towarzysz”. Żaden konserwatysta nie przyzna się nawet na mękach, że jest humanistą, racjonalistą, a już na pewno nie czyimkolwiek towarzyszem. Konsekwentne zawłaszczanie języka, nadawanie neutralnym terminom nacechowanego ideologicznie znaczenia, ma na celu orwellowskie przerobienie masowych mózgownic. Ten proceder nie ustanie, dopóki zbiorowy „Człowiek” nie zacznie brzmieć „dumnie”. Na obraz i podobieństwo koncepcji, tudzież wyobrażeń talibów laicyzmu – strażników Antycywilizacji Postępu.

Pytania humanistycznego ignoranta.

Humanistyczna obrzędowość jest wielce rozbudowana (może jeszcze powrócę do niej w następnych notkach). Na dzień dzisiejszy nurtuje mnie jednak kilka pytań, na które lektura racjonalistycznego portalu nie przyniosła mi odpowiedzi:

1) Czy obrządków humanistycznych może dopełniać każdy kto się nawinie, czy też trzeba zdobyć uprawnienia (ateistyczne „święcenia”) od jakiejś racjonalistycznej międzynarodówki?

2) Czy „śluby humanistyczne” obejmują związki zbiorowe (poligamia, poliandria), tudzież międzygatunkowe?

3) Czy PSR pobiera z tego tytułu jakieś opłaty?

I wreszcie:

4) Jak wygląda „humanistyczny” rozwód?

Gadający Grzyb

pierwotna publikacja: www.niepoprawni.pl

Inne notki "ideowe":

www.niepoprawni.pl/blog/287/mala-analiza-ideologii-tolerancjonizmu

www.niepoprawni.pl/blog/287/geje-kontra-homoseksualisci

www.niepoprawni.pl/blog/287/antycywilizacja-postepu

www.niepoprawni.pl/blog/287/antycywilizacja-postepu-cz-2

www.niepoprawni.pl/blog/287/antycywilizacja-postepu-cz-3

www.niepoprawni.pl/blog/287/wypisy-z-antycywilizacji-postepu-ap-odc-1

www.niepoprawni.pl/blog/287/kindersztuba-vs-antypedagogika-postepu

www.niepoprawni.pl/blog/287/kaplani-w-togach-przyczynek-do-antycywilizacji postepu-odc2

www.niepoprawni.pl/blog/287/irracjonalni-racjonalisci

www.niepoprawni.pl/blog/287/talibowie-laicyzmu

www.niepoprawni.pl/blog/287/racjonalizm-po-sadursku

A poza tym:

www.racjonalista.pl/kk.php/s,6995

www.racjonalista.pl/kk.php/d,351

pl.wikipedia.org/wiki/Mariusz_Agnosiewicz

poniedziałek, 30 listopada 2009

Racjonalizm „po Sadursku”.


Czy Wojciech Sadurski czytał Chestertona?

Sprawa z zeszłego tygodnia, ale jakoś nie daje mi spokoju, jak raz bowiem nadaje się na kolejny wypis z Antycywilizacji Postępu.

Było tak: Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, na temat którego niżej podpisany miał okazję powyzłośliwiać się przy okazji tzw. cudu w Sokółce (link poniżej), natchnięte werdyktem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w kwestii krzyży we włoskich szkołach, zapragnęło wysłać list do prezydenta w palącej racjonalistyczne dusze kwestii obecności krzyży w polskich klasach. W odpowiedzi prezydencki minister, Paweł Wypych, puścił na łamach „Rzeczpospolitej” żarcik o zmianie nazwy placu Trzech Krzyży, usunięciu krzyża z Giewontu tudzież likwidacji skrzyżowań.

Kontra liberała.

Zabolało to Wojciecha Sadurskiego, który w tejże gazecie przystąpił do zbrojnego kontrataku (link poniżej) i postanowił podrzeć sobie łacha z Wypychowej wypowiedzi, dokładając mimochodem także Wildsteinowi. Uczynił to lekko i filuternie, udając że nie wie o co toczy się gra. Po tym facecjonackim wstępie przystąpił do oddawania salw z cięższej, merytorycznej artylerii.

W.S. pisze m.in.:

„Wyrok mieści się zatem na przecięciu dwóch zasad. Po pierwsze – zasady neutralności światopoglądowej państwa wymagającej, by – jak ujął to amerykański Sąd Najwyższy – państwo nie wysyłało symbolicznego komunikatu, że wspiera swym autorytetem jakąkolwiek religię. Państwo to nie jest po prostu "sfera publiczna", w której mieści się i plac Trzech Krzyży, i krzyż na Giewoncie: to narzędzie władzy, a zatem i przymusu, funkcjonujące w interesie i z mandatu nas wszystkich – wszystkich obywateli i podatników. Co innego katedra na placu miejskim, a co innego krucyfiks w urzędzie.


Czyżby? Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że Wojciech Sadurski przemawia nie jak prawnik, lecz jak ideolog?

Po pierwsze, nie wiem na jaki konkretnie wyrok amerykańskiego Sądu Najwyższego pan Sadurski się powołuje, ale tablice z dekalogiem przed gmachami sądów, czy odmawianie modlitw w szkołach były do niedawna w USA na porządku dziennym. Po drugie, rugowanie tych symboli z amerykańskiej przestrzeni publicznej, to efekt ostatnich lat – zmasowanej inwazji postępowych barbarzyńców wspartych przez równie postępową, jak to nazywa Wildstein, „sądokrację”. Obywateli nikt o zdanie nie pytał.

W efekcie dochodziło do takich incydentów, jak ten w amerykańskiej szkole: uczeń przyniósł na lekcję zeszyt z okładką na której było 10 przykazań. Nauczyciel widząc to religianckie zboczenie, podarł zeszyt i cisnął go do kosza, wrzeszcząc, że Dekalog to „mowa nienawiści”. Nie poniósł żadnych konsekwencji. Przy wsparciu lewackich organizacji, tudzież postępowych mediów stał się laickim bohaterem. Zwalczał wszak ciemnotę i zabobon.

Ślepa plamka.

Profesor Sadurski uporczywie nie chce widzieć, że orzeczenie Trybunału dmuchnęło przyjaznym wiatrem w żagle ekstremistycznych „racjonalistów”, w rodzaju PSR. Bez tego kuriozalnego werdyktu inicjatywa równie kuriozalnego „adresu” do prezydenta nie zaistniałaby. A skoro padły przykłady przenominowania Placu Trzech Krzyży, likwidacji krzyża na Giewoncie i „dekrucyfikacji” skrzyżowań, to i do nich się odniosę. Tak się bowiem składa, iż całkiem niedawno popełniłem notkę (link poniżej) na temat włoskiego Związku Ateistów, Agnostyków i Racjonalistów (UAAR), która to organizacja stanowiąca jedno ze źródeł inspiracji racjonalistów nadwiślańskich, wysuwa właśnie tego typu postulaty i konsekwentnie poszerza swe wpływy.

Otóż wzmiankowana organizacja zrzeszająca, jak pozwoliłem sobie określić, „talibów laicyzmu” protestuje właśnie przeciw krzyżom w górach, kapliczkom, biciu w kościelne dzwony (określając te ostatnie mianem „zanieczyszczeń akustycznych”). Że co, niby nasi „racjonaliści” niczego takiego się nie domagają? Na razie… Dać im palec…itd.

Wojciech Sadurski nie dostrzegł (lub, jak powiedział pewien komentator sportowy „dostrzegł lecz nie zauważył”), że we współczesnym świecie to nie katolicyzm jest siłą ofensywną. Natarcie prowadzi szeroko rozumiana Antycywilizacja Postępu, w tym konkretnym przypadku odziana w zbroję wojującego laicyzmu. Chrześcijaństwo spychane jest do coraz głębszej defensywy. Profesor Sadurski natomiast zachowuje się tak, jakby to współczesnych wolnomyślicieli należało bronić i chronić przed chrześcijańską opresją. Ot, taka liberalna „ślepa plamka” w oku Pana Profesora.

Wypis z Chestertona.

A teraz przejdźmy do skrzyżowań. Nie wiem, czy Paweł Wypych czytał „Kulę i Krzyż” Gilberta Keitha Chestertona, ale intuicyjnie nawiązał do tej powieści. Jest w niej zawarta powiastka o obsesyjnym ateuszu, który wojował z Krzyżem tak uporczywie, że zaczął dostrzegać ów nienawistny symbol dosłownie wszędzie: ramy okienne – krzyż, sprzęty domowe – krzyż, płot w którym poziome belki przecinają pionowe sztachety – rząd krzyży! Konstrukcja domu, to samo – wszędzie czają się krucyfiksy! Facet marnie skończył (wybaczcie, już nie pamiętam, czy zginął, czy odwieźli go do wariatkowa – książkę czytałem dość dawno; jeśli dopuściłem się jakichś nieścisłości, pogalopuję do biblioteki i odświeżę materiał). W każdym razie, upatrywanie w kątach prostych przedmiotu religijnej opresji nie wydaje się zbyt odległe od sposobu myślenia i mentalności naszych hunwejbinów Postępu.

A czy pan Sadurski Chestertona czytał? Czy też, wśród liberalnych uniesień Rozumu, zabrakło czasu?

Dusza racjonalisty.

Na zakończenie kilka słów o domniemanych motywacjach antyreligijnych obsesjonatów.

We wstępnej partii tekstu, zawarłem pozornie niezręczną frazę „w palącej racjonalistyczne dusze kwestii”. Wiem, że racjonaliści w istnienie duszy nie wierzą. Ale jednak mają tę Boską cząstkę w swym jestestwie, czy to im się podoba, czy nie. I, moim skromnym zdaniem, właśnie owa niechciana dusza ich uwiera, drąży podświadomość, wywołuje psychiczny dyskomfort. To poczucie wewnętrznego rozstrojenia każe rzucać się z wrzaskiem na Krzyż, w nadziei, że kiedy ów symbol zniknie z zasięgu wzroku, powróci psychofizyczna równowaga.

Nic z tego. Nie sposób zabić duszy i sumienia. Boga nie da się spędzić niczym niechciany płód. Nawet gdy z przestrzeni publicznej znikną ostatnie ślady chrześcijaństwa.

Gadający Grzyb

pierwotna publikacja: www.niepoprawni.pl

www.rp.pl/artykul/9157,396686_Sadurski__Skrzyzowania.html

www.niepoprawni.pl/blog/287/irracjonalni-racjonalisci

www.niepoprawni.pl/blog/287/talibowie-laicyzmu

poniedziałek, 9 listopada 2009

Talibowie laicyzmu.


Irracjonalni racjonaliści w natarciu.

Po tekście „Irracjonalni racjonaliści”, opisującym reakcję Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów na domniemany cud w Sokółce, spotkałem się z zarzutami, że na takie błahostki szkoda pióra. Szczerze mówiąc, sam się zastanawiałem, czy nie demonizuję zjawiska na zasadzie „z igły widły”. Jednak, nie. Na stronach „Rzepy” znalazłem tekst Marka Magierowskiego p.t. „Plan wojny z Bogiem”, który pokazuje jak radzą sobie włoscy odpowiednicy naszych racjonalistycznych „braci w rozumie”.

I. „Racjonalizm” po włosku.


Od razu powiem, iż włoski Związek Ateistów, Agnostyków i Racjonalistów (UAAR) znajduje się obecnie na o wiele bardziej zaawansowanym poziomie, niż raczkujący i dopiero próbujący rozpychać się na publicznej niwie łokciami, nasi „racjonaliści”. Obie organizacje jednak łączy gigantyczny tupet. Oto co ciekawsze postulaty oraz inicjatywy UAAR (za „Rzepą” i portalem „Racjonalista.pl”):

- co roku, w lutym organizują Tydzień Antykonkordatowy („debaty i seminaria na temat świeckości państwa, feminizmu, wolności seksualnej”);

- przyznaje własną nagrodę na festiwalu filmowym w Wenecji, tzw. Premio Brian – za „dzieło filmowe wspierające wartości laickie, prawa człowieka, swobodę wyznania etc”;

- rok temu Związek przeprowadził akcję nawołującą Włochów do apostazji i zamieścił na swej stronie instrukcję, jak wystąpić z Kościoła Katolickiego;

Powyższe działania są jeszcze w miarę niewinne i mieszczą się w ramach prawa do głoszenia swych poglądów. Ale waleczni Włosi na tym nie poprzestają. Dalsze źródła racjonalistycznych cierpień, to bowiem, m.in.:

- uczestnictwo duchownych katolickich w uroczystościach państwowych („We Włoszech obowiązuje dekret premiera z 14 kwietnia 2006 r., wedle którego jesteśmy zmuszeni do oglądania hierarchów kościelnych na honorowych miejscach, siedzących przed obiektywami fotoreporterów i kamer telewizyjnych”.);

- przekaźniki katolickiego Radia Maria (tak! We Włoszech też jest takie radio!), emitujące szkodliwe ponoć fale elektromagnetyczne, nazywane „elektrosmogiem”. Jak mniemam, fale świeckich rozgłośni nie szkodzą…

- kalendarz świąt (większość świąt państwowych powiązana jest ze świętami religijnymi);

- krzyże i kapliczki w górach („Ktoś, kto nie jest katolikiem, ale kocha góry, przeżywa prawdziwe katusze”). Krzyże i kapliczki bowiem są „często o ogromnych rozmiarach i widoczne już z odległości kilku kilometrów”.

- inscenizacje scen biblijnych we włoskiej telewizji publicznej;

- odgłosy kościelnych dzwonów, określane przez racjonalistów mianem „zanieczyszczeń akustycznych”. Ciekawe, co np. ze „świeckimi” odgłosami plenerowych koncertów rockowych…

Krótko mówiąc, racjonalistom przeszkadza każda forma obecności religii w przestrzeni publicznej. Walka z krzyżami w szkołach, to zaledwie początek. Do tego, oczywiście, dochodzi tradycyjny lewacki zestaw ideologiczno – światopoglądowy: aborcja, ułatwienia rozwodów, małżeństwa homoseksualne, eutanazja itd.

Jak widać, Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, składając do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie w sprawie ew. cudu w Sokółce korzystało ze sprawdzonych wzorców…

II. Laiccy talibowie.

Na powyższych przykładach widać jak na dłoni, iż „racjonalistom” ani w głowach dążenie do jakiegokolwiek światopoglądowego równouprawnienia. Tolerancję mają w dokładnie takim samym poważaniu, jak bolszewicy dobro chłopa i robotnika. Racjonaliści pragną po prostu laickiego zamordyzmu i całkowitego wyrugowania chrześcijaństwa z przestrzeni publicznej. Marzą o świecie w którym to oni pełnili by niepodzielnie rząd dusz i umysłów. Skrajna ciasnota i dogmatyzm poglądów w pełni predestynują opisywanych „racjonalnych agnostyków” do roli świeckich talibów.

Wracając na chwilę do casusu Sokółki. Jeżeli ktoś miał wątpliwości, że Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów nie kieruje się chęcią ustalenia prawdy materialnej i zobiektywizowanymi przesłankami, a jeno patologiczną, sekciarską nienawiścią do Kościoła, połączoną z małpią złośliwością, to opisywane wyżej postulaty ich włoskich „kolegów po fachu” stanowią, per analogiam, znakomity dowód rzeczywistych intencji i celów.

Wojujący ateiści będą starali się powtórzyć drogę organizacji gejowskich (pisałem o tym w poprzednim tekście, zwraca też na to uwagę Magierowski). Dlatego należy zawczasu bić na alarm i ostrzegać. To co dziś może nam się wydawać marginalnym kuriozum postulowanym przez grupkę krzykliwych fanatyków, jutro może się stać obowiązującym prawem, rugującym cywilizacyjne podglebie z publicznej przestrzeni. Bojownicy Antycywilizacji Postępu są bardzo biegli w przekuwaniu swych intelektualnych dewiacji na literę prawa stanowionego, które następnie narzucane jest ogółowi pod płaszczykiem demokratycznych procedur. Postępowy zamordyzm, mimo iż ubrany w pięknie brzmiące hasełka, wcale nie musi być, co do swej istoty, bardziej „aksamitny”, czy wyrozumiały, niż muzułmańskie tyranie. Świeccy talibowie mają bowiem to do siebie, iż swe laickie dogmaty traktują równie serio, co ich muzułmańscy odpowiednicy i są im równie fanatycznie oddani. W imię wyznawanej ideologii prowadzą permanentny, antykatolicki jihad.

Zakończenie.

Ostatniej niedzieli, 8 listopada, obchodziliśmy Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. 150 – 170 tys. ludzi ginie co roku za wiarę chrześcijańską. Ok. 200 mln. chrześcijan cierpi prześladowania, zaś 350 milionów doświadcza różnych form dyskryminacji. Jeżeli będziemy poczynania takich grupek, jak omawiani tu racjonaliści zbywać beztroskim wzruszeniem ramion, ani się obejrzymy, jak dołączymy do owych milionów. I to wraz z całą, niegdyś chrześcijańską, Europą.

Gadający Grzyb

pierwotna publikacja: www.niepoprawni.pl

Linki:

www.niepoprawni.pl/blog/287/irracjonalni-racjonalisci

www.rp.pl/artykul/388878_Plan_wojny__z_Bogiem.html

www.racjonalista.pl/kk.php/s,5039

środa, 4 listopada 2009

Irracjonalni racjonaliści.


Na marginesie cudu w Sokółce (wypisy z Antycywilizacji Postępu – odc.2).

Mało kto zauważył, iż na marginesie sprawy domniemanego cudu eucharystycznego w Sokółce objawiła się grupka „osobistych nieprzyjaciół Pana Boga”, działająca w ramach organizacji o dumnej nazwie Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Słyszeliście może o nich wcześniej? Ja też nie.

Dan Brown się chowa.

Ale do rzeczy. Otóż PSR wychodząc z założenia, iż cud był mistyfikacją, złożyło do prokuratury rejonowej w Sokółce zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 262 par. 1 KK, czyli zbezczeszczenia ludzkich zwłok. No bo jak inaczej, na zdrowy rozum, mógł dostać się do komunikantu fragment ludzkiego mięśnia sercowego?

Doprawdy, wizja proboszcza z Sokółki grasującego z nożem po cmentarzu w poszukiwaniu świeżych zwłok, z których można by wykroić fragment serca to horror, przy którym chowają się wszelkie antykatolickie fantazje Dana Browna…

Ale to jeszcze nie koniec. W tym samym zawiadomieniu Prezes stowarzyszenia, pani dr Małgorzata Leśniak insynuuje możliwość dokonania zabójstwa! Nie mogę się oprzeć i zacytuję odpowiedni fragment:

„Mając na względzie powyżej przedstawione fakty, domagamy się odpowiedzi na pytanie, czy Prokuratura podjęła kroki zmierzające do ujawnienia tożsamości człowieka, którego szczątki ponoć odnaleziono. Jako że infinitezymalnie mało prawdopodobnym się wydaje, iż wspomniane fragmenty mięśnia sercowego należą do żydowskiego proroka ukrzyżowanego dwa tysiące lat temu, możliwym jest, że należą do osoby żyjącej do niedawna. Istnieje zatem podejrzenie, że osoba ta zmarła z przyczyn nienaturalnych. Póki nie dojdzie do ustalenia jej tożsamości, nie będzie można z całą pewnością stwierdzić, że nie doszło do zabójstwa. Co zatem zrobiła Prokuratura celem ustalenia, czy właściciel znalezionych w hostii tkanek umarł śmiercią naturalną i nie doszło do popełnienia przestępstwa wskazanego w art. 148 §1 Kodeksu Karnego?”


Jak rany. Już wyobrażam sobie ponure katakumby sokółkowskiego kościoła, do których proboszcz zwabia jakiegoś nieszczęśnika i rozpłatawszy mu klatkę piersiową, wyrywa obyczajem azteckich kapłanów bijące jeszcze serce (analiza mówi o tkance mięśnia sercowego w stanie agonalnym), by jego mikroskopijny kawałek wraz z porcją krwi podrzucić do naczynia z hostią… Dobre, co?

Ale i to jeszcze nie koniec! Nasi płomienni racjonaliści rozpędzają się coraz bardziej i jadą po całości, alarmując o możliwym… zagrożeniu epidemiologicznym! Sugerują mianowicie, iż tkanka mogła zostać wykradziona z prosektorium lub kostnicy. Ach, już widzę oczyma wyobraźni księdza Gniedziejkę, który z błogosławieństwem abp. Ozorkowskiego stawia flachę cieciowi i ze skalpelem w katofaszystowskich zębach włamuje się do któregoś z powyższych przybytków. Po plecach przebiegają dreszcze zgrozy.

Zresztą, racjonaliści nie wykluczają wersji łagodniejszej – że fragment mięśnia mógł być pochodzenia zwierzęcego. Przy takiej interpretacji, oskarżony ksiądz jest zaledwie amatorskim rakarzem…

Co do mnie, zawsze wiedziałem, że te klechy pragną urządzić światu apokalipsę, rozsiewając choróbska podobne do tych, jak wymienione w zawiadomieniu BSE, ptasia grypa, tudzież wirus AH1N1. Do tej pory cały świat zachodził w głowę, skąd się owe paskudztwa wzięły, posuwając się niekiedy do obwiniania Bogu ducha winnych służb specjalnych różnych krajów, a tu wyjaśnienie jest proste jak w pysk strzelił: to wszystko robota Kościoła Katolickiego i Watykanu!

Dlaczego Kościół miałby coś takiego robić? Hm, wszak nie od dziś wiadomo, iż instytucja ta jest wrogiem całej postępowej ludzkości i nie cofnie się przed żadną potwornością, by szerzyć swe antyhumanitarne zabobony.

Przyznacie Państwo, że przy takich spiskowych teoriach, wysiada nawet osławiony „Kod Leonarda da Vinci”. Dan Brown – na korepetycje do PSR!

Świecki irracjonalizm.

Dlaczego w ogóle zaprzątam uwagę Czytelników marginalną w sumie organizacyjką i jej nekrofilno - antykatolickimi fobiami? Ano, dlatego, że podobne forpoczty Antycywilizacji Postępu będą stopniowo rosły w siłę i w miarę poszerzania wpływów za jakiś czas zechcą nam swój irracjonalny, oparty na nienawiści do religii (ze szczególnym uwzględnieniem Kościoła Katolickiego) światopogląd narzucić metodami prawno – administracyjnymi. Droga jaką przebyły organizacje gejowskie - od marginesu do mainstreamu - jest tu wymownym przykładem. Zresztą, niedawno, 10.X b.r. odbył się w Krakowie „Marsz Ateistów i Agnostyków”, którego współorganizatorem obok stowarzyszenia Młodzi Wolnomyśliciele, było właśnie PSR. Schemat działania jakby znajomy, nieprawdaż?

Opisywane tu kuriozum jest również znakomitym przykładem, jak pod maską racjonalizmu, świeckiego humanizmu, tolerancji itp. można dawać upust patologicznej wrogości do łacińskiej cywilizacji i jej duchowego, chrześcijańskiego podglebia. Przecież nikt o zdrowych zmysłach, czytając wypichcone „zawiadomienie o przestępstwie” nie może mieć wątpliwości, iż mamy do czynienia z wykwitem chorych obsesjonatów o umysłach odębiałych od cyklicznych nocnych koszmarów, w których zbroczony krwią proboszcz Gniedziejko pozbawia swą ofiarę mięśnia sercowego.

Osobiście nie czuję się kompetentny, by rozstrzygać o autentyczności cudu – zdaję się tu na Kościół i powołane przez niego instytucje, które tego typu przypadki analizują bardzo wnikliwie. Za to „racjonaliści”, i owszem - czują się kompetentni. Oni w i e d z ą, że cudu być nie mogło. Czemu być nie mogło? Ano temu, iż kłóciłoby się to z apriorycznie przyjętym przez nich światopoglądem. Krótko mówiąc, o ile Kościół bada dany przypadek przed ogłoszeniem werdyktu, o tyle „racjonaliści” werdykt zakładają z góry, na mocy swej wiary, którą dla nich jest ateizm i której z fanatycznym oddaniem służą. Są zatem bardziej irracjonalni od religii, z którą uparli się wojować.

Na zakończenie ciśnie się pod pióro trawestacja starego bon - motu: to zadziwiające, jak wiele energii PSR poświęca zwalczaniu Tego, który wg nich nie istnieje.

Gadający Grzyb


pierwotna publikacja: www.niepoprawni.pl

psr.racjonalista.pl/kk.php/s,6832/q,Doniesienie.do.prokuratury.w.zwiazku.z.tzw.cudem.w.Sokolce

psr.racjonalista.pl/kk.php/s,6907

pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_Stowarzyszenie_Racjonalist%C3%B3w

psr.racjonalista.pl/

www.rp.pl/artykul/383130.html

www.rp.pl/artykul/383371.html

Moje teksty "cywilizacyjne":

niepoprawni.pl/blog/287/antycywilizacja-postepu

niepoprawni.pl/blog/287/antycywilizacja-postepu-cz-2

niepoprawni.pl/blog/287/antycywilizacja-postepu-cz-3

www.niepoprawni.pl/blog/287/kindersztuba-vs-antypedagogika-postepu

www.niepoprawni.pl/blog/287/mala-analiza-ideologii-tolerancjonizmu

www.niepoprawni.pl/blog/287/geje-kontra-homoseksualisci

niepoprawni.pl/blog/287/wypisy-z-antycywilizacji-postepu-ap-odc-1