Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska Niepodległa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska Niepodległa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 czerwca 2017

Pod-Grzybki 100

Proszę Państwa, to już okrągłe, setne „Pod-Grzybki”. Ja w międzyczasie wprawdzie zrobiłem się nieco starszy i brzydszy, za to „Polska Niepodległa” jest coraz ładniejsza, co w sumie jestem skłonny zaakceptować. A zatem, jubileuszowo składam sobie życzenia tego i owego – a od przyszłego tygodnia zaczynamy nową setulę!


*

Polska została właśnie niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Głosowało za nami 190 państw, przy zeru głosów sprzeciwu. Teraz czekam, aż Mark Dekan z Ringier Axel Springer wyśle do swych podwładnych z tutejszych polskojęzycznych mediów cotygodniowy okólnik o treści: „Real Madryt kontra Juventus Turyn 4:1 – co to był za mecz! Jednak nie te rozgrywki zasłużyły na miano starcia tygodnia. Ta kategoria należała do Polski i polskiego rządu, który wygrał na arenie światowej 190:0! Razem z rządem Beaty Szydło wygrali Polacy...” - i tak dalej. Prawda, że tak właśnie Pan uczyni, Panie Dekan?


*

Z okazji Dnia Dziecka jak co roku odbyła się dość żenująca impreza o nazwie „Sejm Dzieci i Młodzieży”. Z reguły przy tej okazji lał się z mównicy jakiś nieznośny, euro-poprawny bełkot, odbierający ze szczętem wiarę w młode pokolenie – lecz nie tym razem. Ku zgrozie sił postępu jakiś – używając określenia Michnika - „gówniarz” podarł flagę Unii Europejskiej dodając za Katonem, że „UE powinna zostać zniszczona”. Zareagował na to Adam Szostkiewicz z „Polityki” dramatycznie pytając: „A gdyby chłopak podarł godło Polski?”. Odpowiem nieśmiertelną kwestią: „A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, a tego domu wczoraj by jeszcze nie było, a dzisiaj już by był, to wy byście staruszkę przejechali, tak? A to być może wasza matka!”.


*

Na szczycie G-7 Macron, chcąc przełamać opór Trumpa wzdragającego się przed przystąpieniem do wojny z klimatem, ogłosił patetycznie: „uczyńmy naszą planetę znów wielką!”. Hm, takie zawołanie bardziej pasowałoby mi do Imperatora z „Gwiezdnych wojen” - „uczyńmy Galaktyczne Imperium znów wielkim”, czy coś w tym guście. Wychodzi więc na to, że Trump sprzeciwiając się globalnemu ekologizmowi i patronującym mu światowym (wszechświatowym?) elitom polityczno-biznesowym wciela się w rolę Luke'a Skywalkera. Skoro tak, to „may the Force be with you”, mr Luke!


*

W ostatnich dniach, za sprawą upublicznionych wyników kolejnych ekshumacji ofiar tragedii smoleńskiej, dowiedzieliśmy się tego, czego dotąd tylko się domyślaliśmy. I w tym momencie PO postanowiła uruchomić narrację, że tak naprawdę, to osobne groby były błędem i należało wszystkich pochować w zbiorowej mogile – niczym w sowieckich „dołach śmierci”. Na to zbydlęcenie mam tylko jedną odpowiedź. Wspólna mogiła? Znakomity pomysł. Chętnie w niej pochowam – na metr w głąb - Tuska i Kopacz, jeśli tylko zechcieli by na chwilę położyć się obok siebie, może jeszcze z Grasiem, Sikorskim i Arabskim do kompletu. Nie muszą nawet fatygować się umieraniem przed pochówkiem – to już zrobi się samo, po zakopcowaniu.


Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 23 (07-13.06.2017)

piątek, 9 października 2015

Pod-Grzybki 21

Doktor Ewa postanowiła zafundować dziatwie szkolnej dietetyczny faszyzm, w wyniku którego ze sklepików szkolnych zniknęły nie tylko chipsy i cola, ale również poczciwe drożdżówki. W efekcie, na szkolnych korytarzach rozkwita czarny rynek nielegalnych produktów: przedsiębiorczy uczeń kupuje przed lekcjami np. 20 słodkich bułeczek i upłynnia je kolegom z odpowiednią przebitką. Nauczyciele, świadomi bezsensu rządowej kampanii, patrzą na ten proceder przez palce. Młodzież zaś nabywa bezcennego doświadczenia funkcjonowania w warunkach „szarej strefy” - i sądzę, że będzie ono procentować bardziej, niż wszystkie dyplomy uzyskane w toku korzystania z państwowego systemu oświaty.

*

Ale-ale! Jak uczy historia, gdzie „czarny rynek”, tam i służby proponujące pokątnym handlarzom „kryszę” w zamian za różne usługi. Nie jest wszak tajemnicą, że np. w PRL-u każdy cinkciarz miał swojego esbeka. Nie zdziwmy się zatem, jeśli wkrótce pod szkołami zaroi się od „smutnych panów”. Uprzedzam – to nie będą pedofile, tylko złaknieni wyników oficerowie wszystkich dziesięciu operujących u nas służb specjalnych, usiłujący zwerbować nową agenturę.

*

Jest jeszcze jeden smaczek – w ramach walki z „junk food” reklamy chipsów, słodkich napojów itp. miały pierwotnie zniknąć z pasm telewizyjnych adresowanych do dzieci... ale Polska Organizacja Producentów Żywności i Związek Stowarzyszeń Rady Reklamy „wylobbowały” sobie usunięcie stosownego zapisu z ustawy. I to jest kwintesencja rządów PO – potężne koncerny spożywcze i domy mediowe załatwiły sobie co chciały, a po tyłkach oberwali drobni przedsiębiorcy prowadzący szkolne sklepiki, których obroty drastycznie spadły. Bo rząd musiał się wykazać, że dba o zdrowie dzieci - „żeby nie były grubaskami”. By żyło się lepiej!

*

Wygląda na to, że Unia (czytaj – Berlin) wtryni nam jednak „kwoty” imigrantów, których zadaniem będzie „wzbogacenie” naszej kultury o koloryt różnych odcieni Orientu. Ja tam z miejsca posłałbym wojsko na granicę i kazał strzelać do autobusów, pociągów, czy czym tam ich przywiozą. Pytanie – czy nasza armia będzie skłonna walczyć, szczególnie, jeśli „azylantów” chronić będzie Bundeswehra? Rozwiązanie mam następujące: kogo serdecznie nie cierpi prawdziwy, liniowy żołnierz? Biurokratów udających wojskowych, a takich jest w naszych siłach zbrojnych zatrzęsienie. Wywlec zatem tych pasibrzuchów zza biurek, ubrać w polowe mundury, sformować specjalne bataliony i pognać w pierwszej linii na rozpoznanie bojem. A z tyłu – żandarmeria wojskowa z cekaemami. Ręczę, że po takim zabiegu duch bojowy w naszych szeregach wzrośnie o sto procent.

*

„Polska Niepodległa” staje się pismem coraz bardziej opiniotwórczym – ledwo co opublikowaliśmy na „jedynce” wizerunek Makreli w muzułmańskiej chuście, a już „Der Spiegel” zareagował okładką z kanclerzycą ucharakteryzowaną na Matkę Teresę. Ale nic to – jak przejmiemy „Spiegla” to dopiero zmłotkujemy szkopów pedagogiką wstydu!

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 37 (23-29.09.2015)

czwartek, 6 sierpnia 2015

Zmierzch niepokornych celebrytów?

Ziemkiewiczowi gratuluję: po pierwsze - spostrzegawczości, po drugie – samokrytycyzmu, po trzecie – optymizmu.

Na stronach „Do Rzeczy” Rafał Ziemkiewicz opublikował ostatnio tekst „Turboniepokorni”. Zasadniczo zajął się w nim książką „Prawicowe Dzieci, czyli Blef IV RP” autorstwa Leszka Misiaka, byłego dziennikarza śledczego „Gazety Polskiej”, który w pewnym momencie porzucił „Strefę Wolnego Słowa”, skłócony z jej szefostwem. Przyznam, że z książki znam jedynie fragmenty rozsiane tu i ówdzie po internecie, więc nie nią będę się zajmował, choć opisy zakochanego w sobie, a faryzejskiego w swej istocie środowiska, które zrobiło z „antysystemowości” biznes, cynicznie żerując na patriotycznych uczuciach czytelników, pokrywają się z moimi czynionymi z zewnątrz spostrzeżeniami. Również o zaleganiu autorom z pieniędzmi, a może raczej – o podziale na lepszych „gwiazdorów” dostających wypłaty sute i w terminie oraz „wyrobników”, którym można miesiącami nie płacić – mówiło się od dłuższego czasu.

Ale mniejsza – Ziemkiewicz przy okazji dokonuje obserwacji szerszej. Pisze mianowicie, iż „Misiak nie jest sam” i że większość jego tez zna od dawna „z blogów, z publikacji w »Gazecie Warszawskiej« czy »Polsce Niepodległej«, książek wydawanych przez oficynę »Bolinari«”. I dalej: „Fakt jest faktem, że kształtuje się i krzepnie osobna prawicowa (...) formacja, nazwijmy ją, »turboniepokornych«. (...) coraz częściej jesteśmy dla nich tym, czym dla nas była michnikowszczyzna. A na dodatek traktujemy ich często dokładnie tak, jak michnikowszczyzna w czasach, gdy wydawała się sobie zwycięską, traktowała nas. Wątek kończy konkluzja: „nie widzę powodu, żeby turboniepokorni (...) nie mogli za lat dwadzieścia stać się istotnymi graczami debaty publicznej. Kto wie, może nawet jej zwycięzcami”.

Cóż, po pierwsze - gratuluję spostrzegawczości, po drugie – samokrytycyzmu, po trzecie – optymizmu, każącego autorowi wierzyć, że detronizacja dzisiejszych prawicowych celebrytów potrwa aż 20 lat (czyli, gdy pokolenie Ziemkiewicza będzie z grubsza w obecnym wieku Adama Michnika). To już nie lata 90-te, w międzyczasie dokonała się rewolucja w technikach przekazu, a im bardziej medialne środowisko obecnego prawicowego establishmentu będzie się dusiło we własnym sosie, stosując metody manipulacyjne właściwe do niedawna jedynie michnikowszczyźnie, tym szybciej nastąpi jego upadek. Nie da się bez końca unikać merytorycznej polemiki i poprzestawać na wyzywaniu adwersarzy od „ruskich agentów”, co jest w swej istocie kalką oskarżeń o „antysemityzm”, którymi przez dwie dekady „Wyborcza” niszczyła swych oponentów. Czyniła to z takim zapałem, aż słowo to przestało cokolwiek znaczyć, nie mówiąc już o poważnym traktowaniu, podobnie jak już dzisiaj potężnej dewaluacji uległo oskarżenie o agenturalność wskutek jego notorycznego nadużywania (np. przez przedstawicieli „Zony Wolnego Słowa” z której ewakuował się wspomniany na wstępie Misiak).

Jeżeli widzę, że taka „Fronda.pl” regularnie przyrównuje do „V kolumny” i „Targowicy” Michalkiewicza, Brauna, narodowców, „Warszawską Gazetę” czy „Polskę Niepodległą”, na dodatek dla podkręcenia efektu umieszczając ich w jednym worku z jakimiś paxowskimi dinozaurami z „Myśli Polskiej”, to nie mam wątpliwości, że moment kompromitacji nadchodzi wielkimi krokami. Dodam, że im bardziej zazdrośnie środowisko prawicowych celebrytów będzie strzegło monopolu na „niepokorność” (monopolu całkiem policzalnego, gdyż w międzyczasie metka „niepokornych” stała się intratnym rynkowym „brandem” napędzającym sprzedaż, choć ta koniunktura pomału się wyczerpuje) i zamykać się we własnym salonie, tym bardziej z czasem będzie wyobcowane, niezdolne do intelektualnej refleksji i bezradne, gdy ktoś zacznie zrzucać ich z piedestałów. Krótko mówiąc, podzielą los starców z „Wyborczej”, zaś słynna mina państwa Wajdów stanie się również ich udziałem. Już teraz konsekwentnie spada sprzedaż głównych prawicowych tygodników – a to wszak dopiero początek.

Podejrzewam, iż Ziemkiewicz czuje pismo nosem i stara się jakoś zrepozycjonować, stąd nagle objawiona niechęć do określenia „niepokorni” („osobiście nie lubię tej nazwy” - deklaruje RAZ), czy pochylenie się nad blogosferą tudzież periodykami traktowanymi dotąd w jego środowisku z ewidentną pogardą („dokładnie tak, jak michnikowszczyzna (...) traktowała nas”) – choć, jak widać, pilnie czytanymi. Jestem jednak spokojny, że do pielęgnujących nawzajem swoje ego koleżanek i kolegów te refleksje nie dotrą. Będą trwać w samozadowoleniu, przeprowadzać kadzidlane wywiady-rzeki, wydając co najwyżej z siebie jakieś pomruki irytacji pod adresem „gówniarzy” - całkiem jak Urban z Michnikiem wymieniający uwagi o „jakimś Warzesze”, „jakimś Semce” podczas podsłuchanej przed laty knajpianej pogaduszki. No i przebierać nogami w oczekiwaniu na różne stołki „za wysługę lat” - aż do nieuchronnego końca. Gdyby nie paskudne konotacje piosenki, to „turboniepokorni” mogliby w zasadzie już teraz wstać i zaśpiewać „tomorrow belons tu us”.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Zapraszam na „Pod-Grzybki” ------->http://www.warszawskagazeta.pl/felietony/gadajacy-grzyb/item/2177-pod-grzybki-14

Artykuł opublikowany w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 31 (31.07-06.08.2015)