Pokazywanie postów oznaczonych etykietą episkopat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą episkopat. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 czerwca 2018

Pod-Grzybki 131

Lechu stary, ale jary – tzn. jego wąs wciąż działa na płeć przeciwną. A przynajmniej podziałał na jedną z uczestniczek sejmowego biwaku niepełnosprawnych, która kokieteryjnie zaproponowała mu „wolny materacyk”. Jednak Lechu na taką zachętę, co tu mówić, stchórzył i wziął nogi za pas. Podobno tego samego dnia około 18-tej widziano go w okolicy Puław. I to ma być mężczyzna?


*

Komitet Żydów Amerykańskich (AJC) zgłosił w oficjalnym piśmie do Watykanu swój „sprzeciw” wobec wyniesienia na ołtarze kard. Augusta Hlonda i zażądał wstrzymania procesu beatyfikacyjnego. Nie chcę się powtarzać, ale to jest kolejny dowód na to, czym kończy się polityka „dialogizmu” - rozzuchwala tylko drugą stronę. W tej sytuacji papieżowi Franciszkowi zostaje już tylko zażądać od Żydów, by przestali się wygłupiać z tym obrzezaniem i w ogóle zaczęli się zachowywać jak cywilizowani ludzie. No i przywrócić modlitwę o nawrócenie „wiarołomnych Żydów” („perfidis Judaeis”) - a nuż tym razem podziała?


*

Swoją drogą, wspomniany AJC otworzył ponad rok temu swoje biuro w Warszawie, co wprawiło prezydenta Dudę w iście euforyczny nastrój. Jakimś trafem wkrótce potem nasz Episkopat zaczął produkować jedno po drugim dziwne oświadczenia w których na wyprzódki odcina się od „nacjonalizmu” i potępia „antysemityzm”. Ja rozumiem, że żydowski komitet wydelegował tu swoich, by mieli oko na głupich gojów – ale żeby aż tak?


*

Wstyd, wstyd, rany boskie... „Wyborcza” opublikowała sondę przeprowadzoną wśród swoich czytelników, z której wynika, że zżera ich permanentne poczucie upokorzenia z powodu tego, że są Polakami. Z tego wniosek, że stary Stuhr ze swoim wyznaniem, iż przez całe życie nie marzył o niczym innym, jak o tym, by został uznany za „europejczyka”, jest dość typowym produktem michnikowej obróbki mózgów. Ale dzięki tej ankiecie każdy z nich mógł wreszcie się dowiedzieć, że nie jest w swym zażenowaniu odosobniony – w tym sensie, pełni ona funkcję integracyjną. Przewiduję, że następnym etapem będzie seria spektakularnych coming-outów, a w końcu czytelnicy „Wyborczej” urządzą w Warszawie „paradę sromoty” ze specjalnym konkursem na wicie się ze wstydu. Najbardziej widowiskowe konwulsje zostaną wyróżnione przez ks. Lemańskiego nagrodą im. św. Wita.


*

A tymczasem cała postępowa Europa świętowała 200-lecie urodzin Karola Marksa. Z tej okazji Jean-Claude Juncker wygłosił w Bazylice Konstantyna (!) w Trewirze okolicznościową laudację. Ma to swoją logikę – w końcu, niemieckiemu episkopatowi ton nadaje ultrapostępowy kard. Reinhard Marx. Poza tym, Marks (Karol) był notorycznym pijakiem, więc nie dziwi, że Juncker czuje z nim powinowactwo duchowe - a już na pewno wspólnotę zainteresowań. I tu go rozumiem - miło mieć świadomość dzielenia wspólnych pasji ze znaną postacią historyczną. Na dodatek, Chińczycy przesłali Trewirowi w darze pomnik tego starego ochlapusa, więc Juncker w chwilach chandry będzie miał do kogo wznosić toasty.

Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w dwutygodniku „Polska Niepodległa” nr 11 (06-19.06.2018)

sobota, 12 maja 2018

Pod-Grzybki 129

Poznajcie Państwo Rafalalę – przebrane w kieckę rosłe chłopisko, mające w zwyczaju modulować głos na eteryczny dyszkancik. Przechodząca obok kilkunastoletnia dziewczynka nie wytrzymuje i na widok tego okazu rodem z lunaparku (albo lupanaru) parska śmiechem. Na to w Rafalali odzywa się damski bokser - rzuca się na dziecko, sypiąc gęsto k...ami i grożąc, że wybije jej zęby. Bowiem Rafalala jest „impulsywna”. Zostaje więc nam na koniec już tylko jedna zagadka: ciekawe, czy ta „impulsywność” to efekt testosteronu, czy może menopauzy?


*

Przegapiłem, ale teraz nadrabiam. Otóż Episkopat raczył nam przypomnieć w komunikacie na zakończenie 378. Zebrania Plenarnego KEP, że „wszelkie formy antysemityzmu są sprzeczne z zasadami chrześcijańskiej miłości bliźniego”. Cóż, ośmielę się zauważyć, że o tym co jest „antysemityzmem” decydują obecnie Żydzi – a więc Kościół (przynajmniej w tym zakresie) oddaje Żydom moc ustalania, co jest zgodne z „chrześcijańską miłością bliźniego”. Co za tym idzie, Żydzi zyskali w ten sposób prawo do współkształtowania katolickiej doktryny. Nie chciałbym się wtrącać – niemniej, czy to rozwiązanie nie jest aby nieco ryzykowne?


*

Tymczasem odbyła się V. Pielgrzymka Środowisk Narodowych na Jasną Górę. W związku z tym wydarzeniem obóz postępu ogłosił list protestacyjny, pod którym podpisali się m.in. tacy stali bywalcy jasnogórskiego sanktuarium, jak Zbigniew Hołdys, Magdalena Środa czy Jan Hertrich-Woleński (za komuny dumny członek Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli). Ojcowie paulini musieli być wstrząśnięci – bo co, jeśli w ramach protestu Hołdys ze Środą nie pójdą w tym roku w pielgrzymce? Bez ich udziału cała impreza będzie nieważna!


*

Swoją drogą, tak się kończy osławione „dialogowanie” - lewactwo włazi Kościołowi na głowę i uzurpuje sobie prawo do decydowania, kogo wolno gościć na Jasnej Górze. Następnym razem jak nic zażądają udziału w konklawe – i to z prawem weta.


*

Media doniosły, że Rysia Petru wciąż trapią kłopoty – tym razem z rozwodem, bo ma z żoną rozdzielność majątkową i teraz oboje żrą się o kasę. Postanowiłem więc zrobić dobry uczynek i mając na uwadze ewentualnych naśladowców pana Rysia, pozwalam sobie na zamieszczenie krótkiego poradnika, jak rozładować kryzys pożycia.


ROZMÓWKI MAŁŻEŃSKIE

On (łagodnie): - Kochanie...

Ona: - Nie mów do mnie tym tonem!

On (kontynuując): - Ależ skarbie...

Ona (zbulwersowana): - Widzisz, jaki ty jesteś?

On (zdumiony): - Ale, o co ci chodzi?

Ona (unosząc się z sofy): - Myślisz, że nie wiem?!

On (zdezorientowany): - Nie wiesz - o czym?

Ona: - O tej twojej!

On (lekceważąco): - Ach, o tej...

Ona (dobitnie): - No właśnie!

On: - To nic nie znaczy.

Ona (wyprowadzona z równowagi): - Ty łajdaku!

On (stanowczo): - Duszyczko, jeśli nie zmienisz tonu, wezmę się za tą drugą.

Ona (zdezorientowana): - Jaką drugą?

On (z satysfakcją): - Tą, o której jeszcze nie wiesz.

Ona: - Nie, tego bym nie zniosła.

On (spokojnie): - Więc widzisz...

(KURTYNA)


Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w dwutygodniku „Polska Niepodległa” nr 09 (09-22.05.2018)

sobota, 27 grudnia 2014

Marsz, marsz... i po marszu

Dopiero połączenie sił i sojusz na poziomie instytucjonalnym dałyby efekt synergii i szansę na przekroczenie społecznej masy krytycznej.


Marsz w Obronie Demokracji i Wolności Mediów przebiegł zgodnie z oczekiwaniami. Padły słowa o fałszerstwach, obietnica wygranej wbrew tym, którzy pragną wyrwać nam z ręki kartkę wyborczą, zapowiedzi następnych protestów. Było tłumnie, godnie, pokojowo i... bezsilnie. Zdaję sobie sprawę z tego, że wiec nie jest miejscem na przedstawianie szczegółowych strategii, niemniej zabrakło mi choćby ogólnie zarysowanej drogi do przyszłego zwycięstwa. Póki co bowiem, naród śpi i nie bardzo widać pomysł na jego rozbudzenie. Zarzewiem mogła być akcja pod PKW z 20 listopada, ale jak wiadomo główna siła opozycyjna wraz ze sprzyjającymi jej mediami wolała się odcinać, tropić agenturę i wskazywać oszołomów, których należy zmarginalizować. No, jeśli tak będziemy się „pięknie różnić”, to czekaj tatka latka.

Niestety, poszczególne środowiska szeroko rozumianego obozu patriotycznego wolą przeprowadzać swe partykularne rozgrywki. Narodowcy osobno, PiS osobno, Rodziny Radia Maryja osobno, Solidarność osobno... Proszę zwrócić uwagę, że każda z tych grup w ostatnich latach potrafiła zorganizować potężne manifestacje: Marsz Niepodległości, demonstracja w obronie TV Trwam, protest przeciw podwyższeniu wieku emerytalnego i wreszcie ostatni marsz 13 grudnia. Mimo iż wszystkie te wydarzenia łączy dość spora część wspólna uczestników, to dopiero połączenie sił i sojusz na poziomie instytucjonalnym dałyby efekt synergii i szansę na przekroczenie społecznej masy krytycznej. A oddzielnie? Ludzie zażyją spaceru, pokrzyczą i do domu.

W tym kontekście, warto odnieść się do zapowiedzi kontynuowania marszów. Paradoksalnie - i dobrze to, i źle. Dobrze, bo oczywiście argumentu ulicy nie należy odpuszczać, tyle że takie demonstracje będą miały sens jedynie we wspomnianej wyżej szerszej koalicji. Inaczej grozi im swoista rytualizacja, czyli proces któremu uległy miesięcznice smoleńskie na Krakowskim Przedmieściu. Początkowo władza upatrywała w nich zagrożenie, co można było poznać choćby po histerycznych reakcjach reżimowych mediodajni, bądź platformerskich zagończyków pokroju Niesiołowskiego. Teraz już nawet nie chce się im miesięcznic odnotowywać. Paliwo protestu i początkowa energia zostały wyczerpane - a co za tym idzie, zniknęło jedno ze źródeł niebezpieczeństwa dla rządzącego układu. Podobnie może się stać z marszami powyborczymi. A należy wziąć pod uwagę, że na kolejne demonstracje coraz trudniej będzie mobilizować potencjalnych uczestników.

Następna sprawa – dlaczego podczas kończącego marsz wiecu nie dopuszczono do głosu Andrzeja Dudy, kandydata PiS na prezydenta? Czy opozycję stać na poniechanie takiej okazji do wypromowania swojego kandydata? Przypuszczam, że gdyby zapytać na ulicy przypadkowych przechodniów o to, kim jest Andrzej Duda, to większość nie potrafiłaby odpowiedzieć, a co dopiero zadeklarować swój głos w wyborach. Tymczasem Duda stał gdzieś z boku sceny, kompletnie odcięty od medialnego tlenu. W efekcie wyszło na to, że jedyną szerzej odnotowaną jego wypowiedzią w kontekście wyborów, było oskarżenie osób które wkroczyły do PKW o „swego rodzaju napaść”. Nieudolność? Kalkulacja polegająca na tym, by kandydata nie kojarzono z kontrowersyjnymi tematami? Przypominam, że każdorazowe łagodzenie wizerunku na użytek kolejnych kampanii wyborczych w pogoni za mitycznym „centrowym elektoratem” nie dało w minionych latach spodziewanych efektów. Schowanie Dudy nie wróży dobrze nadchodzącej kampanii wyborczej.

No i w końcu – wycofanie się biskupów z komitetu honorowego marszu. Pierwotnie obecność zadeklarowali abp. Wacław Depo oraz biskupi Wiesław Mering, Ignacy Dec, Antoni Dydycz i Edward Frankowski. Postaci znane, z autorytetem, toteż nagonka medialna rozpętana przeciw hierarchom nie mogła dziwić – ba, stanowiła wręcz dodatkowe potwierdzenie wagi ich poparcia dla protestu. I nagle, szok – biskupi wycofali się. Z niedomówień i eufemizmów można się domyślać, że doszło do tego na skutek interwencji nuncjusza, abp. Migliore. „(...) Podejmując tę decyzję, kieruję się lojalnością wobec Księdza Arcybiskupa Nuncjusza Apostolskiego w Polsce i troską o jedność Konferencji Episkopatu Polski. (...)” - napisał w swym oświadczeniu bp Wiesław Mering. No i teraz zagadka – czy nuncjusz apostolski interweniował sam z siebie, czy też stoją za tym odpowiednie ruchy dyplomatyczne ze strony rządu? Osobiście skłaniam się do tej drugiej opcji, bo sytuacja jest bez precedensu. No i ta wspomniana przez bp. Meringa „troska o jedność KEP”... Wygląda na to, że Episkopat jest nie tylko politycznie podzielony, ale również w coraz większym stopniu wasalizowany przez władze państwowe. Nie na darmo przy różnych okazjach Grzegorz Braun wspominał o „konieczności wykupienia księży z niewoli babilońskiej”. Źle to wygląda, bowiem do tej pory nawet w czasach największego upadku Kościół był ostoją do której mogli odwoływać się Polacy – czyżbyśmy i tego mieli zostać pozbawieni?

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Artykuł opublikowany w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 51-52 (19.12.2014 – 01.01.2015)