Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bartłomiej Sienkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bartłomiej Sienkiewicz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 maja 2016

Sąd nad III RP

Byliśmy rządzeni przez klikę sprzedawczyków, której jurgieltem była możliwość grabienia państwa pod parasolem ochronnym zagranicy.

I. Dzień sądu

Za nami „dzień sądu”, jak można by określić sejmowy audyt ośmioletnich dokonań PO-PSL w wykonaniu poszczególnych ministrów rządu PiS. Wysłuchaliśmy w ciągu kilku godzin litanii większych lub mniejszych przekrętów, nieprawidłowości, marnotrawstwa i absurdów w rodzaju 30 tys. tablic Mendelejewa znalezionych w piwnicach MON. Ogółem koszt wszystkich patologii wyliczono na 340 mld zł, co daje średnio 42,5 mld zł na rok – proszę to sobie porównać z wysokością kolejnych deficytów budżetowych, to jest właśnie tego typu skala strat. Gdyby nie te setki różnych „wałków” rocznie, moglibyśmy się pokusić o zrównoważony budżet, a jeśli wziąć pod uwagę gigantyczne straty związane z dziurami w ściągalności VAT i CIT – mielibyśmy taką nadwyżkę, że dziś nie trzeba by się było martwić o sfinansowanie podwyższenia kwoty wolnej od podatku, obniżenia wieku emerytalnego i program 500+. Można powiedzieć – nic nowego, część afer była znana już wcześniej, innych spraw się domyślaliśmy, generalnie zaś wiadomo było, że rządzi mafia kolesi zgarniających ile wlezie pod siebie – co w internecie pracowicie dokumentował MarkD w ramach cyklu „Afery PO” - licznik zatrzymał się 22 października 2015 na pozycji 2598 (!).. Co innego jednak dowiadywać się co jakiś czas, wyrywkowo, a co innego usłyszeć wszystko naraz, oficjalnie, z sejmowej trybuny.

Generalnie można powiedzieć, że w środę 11 maja 2016 nareszcie rozpoczął się na poważnie sąd nad III RP i zgodnie z procesową procedurą najpierw zapoznaliśmy się z aktem oskarżenia. Tutaj podniosły się głosy, że niepotrzebnie zarzuty najcięższego kalibru przeplatane były rzekomo mniej poważnymi wtrętami w rodzaju „złotego mercedesa” dla prezesa jednej ze spółek Skarbu Państwa. Sądzę, że ta krytyka jest nietrafiona, gdyż – niezależnie od ewentualnych wyroków sądowych – ostatecznym sędzią w tym procesie będzie naród, wyborcy – a do elektoratu najlepiej trafiają właśnie takie symboliczne przypadki nadużyć. Z moich obserwacji bowiem wynika, że spora część tzw. „zwykłych ludzi” na afery powyżej pewnego pułapu finansowego najzwyczajniej w świecie nie reaguje. Informacje o miliardowych przewałach – czy to przy okazji inwestycji przed Euro 2012, budowy gazoportu, albo wyprowadzania kasy z KGHM – zazwyczaj zbywane są wzruszeniem ramion, bo padające kwoty dla przeciętnego odbiorcy tych rewelacji są zbyt abstrakcyjne. Podobnie było w przypadku alarmujących doniesień o wysokości długu publicznego. Można było bić na alarm, wieszać „licznik długu” na Marszałkowskiej – i nic. Bilion? Panie, a ile to jest zer? Jednak ci sami ludzie, którzy nie mają obowiązku wiedzieć ile zer ma miliard, o bilionie już nie wspominając, zareagują ostrym wnerwieniem na złotego mercedesa („taką bryką się złodziej woził za moje pieniądze!”), czy sute kolacyjki u „Sowy i Przyjaciół” z rachunkami opiewającymi na kilka tysięcy – to są apanaże i kwoty, które można jakoś przypasować do swojego doświadczenia: jakim ja jeżdżę samochodem i jak rachunek pana ministra z restauracji ma się do mojej miesięcznej wypłaty. Dlatego właśnie śmiem twierdzić, że najwięcej szkód Platformie przysporzyło przed ostatnimi wyborami nie tyle np. dywagowanie o pomocy NBP w sfinansowaniu kiełbasy wyborczej i łamanie Konstytucji, ile wypowiedź Bieńkowskiej o tym, że tylko „złodziej lub idiota” pracuje za 6 tys. zł.

II. Kamieni kupa

W przypadku audytu podobnie. To właśnie ten „złoty mercedes” i inne przypadki z podobnej półki (horoskopy dla psów) będą miały w społecznym odbiorze większą siłę rażenia, niż inwigilowanie dziennikarzy i blogerów, czy regularna przepompownia pieniędzy w jaką zmieniono Ministerstwo Skarbu. Najważniejsze jednak będzie tzw. „ogólne wrażenie” i gotowość Polaków by przyjąć do wiadomości to, co powiedziano z sejmowej mównicy. A generalnie rzecz ujmując, dokonano skonkretyzowania skrzydlatej myśli min. Sienkiewicza o „kamieni kupie”. Właśnie ową pozostawioną przez PO „kamieni kupę” wzięto do generalnego przeglądu i okazało się, że faktycznie „polskie państwo istnieje teoretycznie, praktycznie nie istnieje”. W szerszym wymiarze – dokonano wiwisekcji ostatniego 25-lecia, jako że to właśnie Platforma z PSL-em doprowadziły do patologicznej perfekcji system żerowisk i koryt, zaś państwo jako takie – na skraj dezintegracji. Z jednej strony mieliśmy kolonialny drenaż czyniony często ręka w rękę z zagranicznym biznesem, z drugiej chociażby doprowadzenie armii do stanu bezbronności, czego symbolem stały się te nowoczesne moździerze bez amunicji, śmigłowce bez rakiet, czy 200 „Rosomaków” pozbawionych systemów łączności. Na marginesie – warto zwrócić uwagę na nerwowe wzdrygnięcie się Siemoniaka, gdy Macierewicz ogłosił, że żadna z grup lobbystycznych, które ścierały się między sobą o kontrakt na wyposażenie „Rosomaków” nie dostała tego zlecenia. Wygląda na to, że Siemoniak musiał aż za dobrze wiedzieć jakie tu potencje i środki zostały zaangażowane i kto teraz będzie mocno rozczarowany...

Potwierdziło się również, że służby specjalne nie służyły zabezpieczaniu strategicznych interesów państwa i ochronie obywateli przed zagrożeniami, lecz były kolejnym politycznym narzędziem do inwigilowania i zwalczania środowisk opozycyjnych, przy czym na tym odcinku wykazano się wręcz maniakalną skrupulatnością. Rozpracowywanie operacyjne tak „groźnych” środowisk, jak nieliczna grupa „obrońców krzyża”, uczestnicy patriotycznych manifestacji, dziennikarze czy blogerzy, nie wspominając już o nie biorącym od lat udziału w życiu publicznym byłym premierze Janie Olszewskim – trzeba przyznać, że mieli chłopaki rozmach, nie ma co. A wszak, w przypadku raportów przedstawionych przez Mariusza Kamińskiego czy Antoniego Macierewicza, trzeba mieć świadomość, że z racji specyfiki resortów przedstawili jedynie czubek góry lodowej.

I platformerska opozycja z pewnością taką świadomość ma. Symboliczne jest tu zachowanie podczas kolejnych wystąpień. Opozycyjne ławy w pewnym momencie nawet dały sobie spokój z pohukiwaniem i słuchały w coraz cięższym milczeniu, wbite w sejmowe fotele. Przekaz rządzących był jasny: możecie się tylko domyślać, do czego jeszcze się dogrzebaliśmy. Ponura mina eks-szefa MON, Tomasza Siemoniaka, podczas odkrywania kolejnych lipnych „zamówień” i obnażenia wielkiej ściemy jaką była rzekoma „modernizacja” armii, mówiła sama za siebie.

Charakterystyczne są również reakcje po audycie. Mediodajnie, z „Wyborczą” na czele wydały z siebie jedynie cieniutkie popiskiwania. Gdyby raporty kolejnych ministrów były humbugami, nie omieszkano by rozpętać histerii, a tu – ponura cisza i ogólnikowe stwierdzenia o „populizmie”. Podobnie PO – jałowe zaprzeczenia i brak jakiejkolwiek próby merytorycznej polemiki, poza biadoleniem, że to wszystko nieprawda, a poza tym nieładnie jest wyciągać brudy i „podważać wizerunek Polski”. Ich po prostu ogłuszyło – nic tylko siąść na kupie kamieni i płakać.

III. Nie może się skończyć na gadaniu

PiS-owi udało się również zneutralizować efekt wcześniejszego warszawskiego marszu Targowicy, co także nie jest bez znaczenia. Teraz istotne jest, by pójść za ciosem, tak by ów rozpoczęty „sąd nad III RP” nie skończył się na gadaniu. Mam nadzieję, że zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw i inne wnioski składane do prokuratury zostaną dobrze przygotowane i udokumentowane, tak by nie dać sądom cienia pretekstu do umarzania postępowań. Jednym z głównych czynników psujących do tej pory życie publiczne w kraju i zaufanie obywateli do własnego państwa, była bezkarność ludzi ze świecznika – powstała swoista kasta uprzywilejowana, stojąca ponad prawem i najwyższy czas z tym skończyć. Puste straszenie, bez realnych konsekwencji będzie bowiem skutkowało jedynie jeszcze większą butą i rozzuchwaleniem tej złodziejskiej bandy. Chwilowo udało się zetrzeć z ich twarzy te obleśne, pełne samozadowolenia uśmieszki i należy dołożyć starań, by tak już zostało, a kolejne dni zaczynały się dla nich lekturą newsów, typu: zatrzymano Zdziśka, Wieśka, Maryśkę, postawiono zarzuty korupcyjne, defraudacji, niegospodarności... I ten chłodek wędrujący po plecach – przyjdą po mnie, czy nie przyjdą? Dziś, jutro, czy za tydzień?

Warto również zadbać o wydanie zbiorczej „białej księgi”, tak by poszczególne raporty zostały utrwalone na piśmie – zarówno w wersji drukowanej, jak i pliku do pobrania z rządowych stron w internecie. Tak stało się z raportem ws. rozwiązania WSI. Przy okazji – jeśli czegoś mi w audycie brakowało, to właśnie wspomnienia o tajnym aneksie do raportu. Jest, czy gdzieś zniknął? Jeśli jest, to czy zostanie w końcu odtajniony? Jeśli „wyparował”, to kto za to odpowiada?

A tak w ogóle, już na sam koniec. Byliśmy rządzeni przez klikę sprzedawczyków, której jurgieltem była możliwość grabienia państwa pod parasolem ochronnym zagranicy. Jurgielt ten, przypomnijmy, wynosił 42,5 mld zł. rocznie. Czy można się zatem dziwić, że oni wszyscy teraz tak potępieńczo wyją, gdy wreszcie oderwano ich od koryta?

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Zapraszam na „Pod-Grzybki” ------->http://warszawskagazeta.pl/felietony/gadajacy-grzyb/item/3825-pod-grzybki

Artykuł opublikowany w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 20 (18-24.05.2016)

czwartek, 7 kwietnia 2016

Pod-Grzybki 43

Okazało się, że orzeczenie, jakie Trybunał Konstytucyjny wydał we własnej sprawie, ignorując przy okazji obowiązującą ustawę, było poddane szerokim społecznym konsultacjom. Rolę biegłych odegrali politycy PO, wśród których projekt wyroku krążył przez co najmniej dwa tygodnie. Proponuję, by pan prezes Rzepliński poszedł za ciosem i po prostu dokooptował do składu TK np. zarząd Platformy in gremio. To byłaby i tak mniejsza kompromitacja niż odczytywanie wyroku z portalu „wPolityce” - i to na dodatek bez podania źródła.

*

Przy okazji ogłoszenia opinii klubu dyskusyjnego pod wezwaniem sędziego Rzeplińskiego, KOD-owcy zrobili pokaz slajdów na gmachu Kancelarii Premiera, domagając się nie wiedzieć czemu opublikowania efektów prywatnej zabawy pana Rzeplińskiego i grona jego znajomych w trybunał. Ja mam inną propozycję – opublikować wpierw aneks do raportu ws. rozwiązania WSI oraz zbiór zastrzeżony IPN. Podejrzewam, że przynajmniej część opozycyjnych luminarzy zaczęłaby wtedy śpiewać całkiem inaczej – a już na pewno cieniej.

*

Po wypadku prezydenckiej limuzyny min. Błaszczak ogłosił konieczność zmiany floty samochodowej. Teraz zobaczymy, który koncern wygra przetarg i będziemy wiedzieli, kto stoi za dywersją z „wystrzałem” opony.

*

A przy okazji: nie prościej byłoby zwyczajnie zadbać o to, by prezydencki samochód nie jeździł na sześcioletnich „dziadach”?

*

Przypadkiem odkryłem czym zajmuje się obecnie były minister Bartłomiej „kamieni kupa” Sienkiewicz. Otóż przemianował się na liberała i kokietuje na portalu „Kretyniki Politycznej” tzw. „młodą lewicę” wmawiając jej działaczom, że powinni bronić Wałęsy niczym genderu, bo inaczej przyjdzie PiS i ich zje. Póki co, młodzi lewicowcy kazali mu się, ogólnie mówiąc, wypchać sianem, bo afiszowanie się z przekazem typu „ja też donosiłem na kolegów z pracy”, to nawet jak jak na kawiarniane lewactwo zbyt wielki obciach. Pan Bartłomiej jednak się nie poddaje i nabył już kombinezon Pokraka na najbliższą gej-paradę, z czego wniosek, że dla demokracji gotów jest oddać dosłownie wszystko.

*

Z annałów postępowego zidiocenia. Trzy największe berlińskie orkiestry zorganizowały koncert dla „uchodźców” pod hasłem „Witamy wśród nas!”. Grano koncert fortepianowy Mozarta oraz symfonie Prokofiewa i Beethovena. Wzruszeni migranci obiecali, że w rewanżu postarają się ubogacić Niemcy zapładniając jak najwięcej tamtejszych kobiet.

*

Niemieckie Min. Zdrowia uruchomiło skierowaną do imigrantów stronę poświęconą promocji „seksu międzyrasowego”. Niech oni wreszcie przestaną bawić się w półśrodki i po prostu opublikują instruktaż „Gwałcenie w kilku prostych krokach”. Przynajmniej będzie jakoś przystawał do rzeczywistości.

*

Kronika sportowa: tenisistka Maria Szarapowa szprycowała się od lat specyfikiem podnoszącym wydolność organizmu, który od tego roku został wpisany na listę substancji zakazanych, wskutek czego została zawieszona za doping. Teraz pora na braci Williams?

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 11 (16-22.03.2016)

czwartek, 2 lipca 2015

Pod-Grzybki 9

Kalisz Mielony i jego była wciąż nie dają o sobie zapomnieć. Niedawno Ryszard Osiem Kotletów stwierdził, iż uznał dziecko ze swego związku z Ingą Pietrasińską, choć mógł mieć co do swego ojcostwa „duże wątpliwości”. Hm, patrząc na Kalisza, ja również mam wątpliwości. Zrobił co mógł, wyszło jak zawsze. I pani Inga musiała zatrudnić inseminatora.

*

Jak się dowiedzieliśmy z publicznych przekomarzanek tej jakże romantycznej pary, pani Inga i pan Ryszard poznali się w pracy. Ona - aspirująca dziennikarka, on - polityczna (i majętna) gwiazda. Polecam panu Ryszardowi bon-mocik popularny wśród ludzi dobrej roboty: „gdzie się mieszka i pracuje, tam się ch... nie wojuje”.

*

Panią Ingę natomiast skonkluduję ludową przyśpiewką: „matuś moja, daj mnie za mąż / albo mi ją nitką zawiąż / albo zalep mi ją gliną / bo już dłużej nie wytrzymom”. Hej!

*

Kończą wątek - unikajcie Kalisza, drodzy Rodacy. Albo Was zeżre, albo wytentego...

*

… a potem zostawi z dzieckiem.

*

Czesław Kiszczak został skazany na dwa lata w zawieszeniu. Wyrok ten oznacza, że jeśli jeszcze raz założy związek o charakterze zbrojnym i wprowadzi stan wojenny, to nie będzie zmiłuj i pójdzie siedzieć. Tylko kto go wtedy będzie w stanie zamknąć do więzienia?

*

Ewa Kopacz najpierw udała się z pielgrzymką do Watykanu, następnie zaś ekspresowo przeforsowała ustawę o in vitro, otwierającą furtkę do homoadopcji. Jak mniemam, pani premier papieża uważnie wysłuchała, ale nic nie zrozumiała, bo mówił do niej po argentyńsku.

*

Z tego co słyszałem, in vitro jest metodą weterynaryjną – uzyskuje się tą drogą np. bydło o pożądanych cechach osobniczych, zaś w polskich klinikach zajmujących się tym procederem pracują weterynarze-embriolodzy. Czyżby był to sposób klasy politycznej na przetrwanie? Już widzę te kliniki z szyldami „hodowla elit III RP” - a w środku weterynarz miksujący na szkiełku genotypy Niesiołowskiego i Wandy Nowickiej.

*

Stary Józwa z PSL-u postanowił jednak nie ubiegać się o fotel marszałka sejmu, wskutek czego wakat po Radosławie Sikorskim obsadziła swymi kształtami pani Małgorzata Kidawa-Błońska. Zważywszy, iż pani Małgorzata jest prawnuczką premiera Grabskiego i prezydenta Wojciechowskiego, stanowi ona – obok Bartłomieja Sienkiewicza – kolejny żywy dowód na postępującą degenerację elit. Jeżeli teraz Sienkiewicz usiłował zaimponować kanajakom brzydkimi wyrazami, to w przyszłym pokoleniu będą smarkać w palce i bekać na znak, że smakowało.

*

Ajajaj! Radek Sikorski jednak nie będzie „jedynką” w „Bydgoszczu”! Żona próbowała załatwić mu robotę w amerykańskim think-tanku Atlantic Council, lecz pracownicy zapowiedzieli, że jeśli im przyślą z Polski tego nadętego pajaca, to złożą pozew o odszkodowanie za pracę w szkodliwych warunkach. Ale – ale! Panie Radku, podobno w „Bydgoszczu” jest do obsadzenia inna „jedynka” – konkretnie, kasa nr1 w „Biedronce” na Dworcowej 46. Tylko biegusiem, bo na tę fuchę ma chrapkę również Rostowski...

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 25 (01-07.07.2015)

czwartek, 28 maja 2015

Pod-Grzybki – 4

Pan od kamieni kupy, postanowił zostać Attylą – Biczem Bożym, Ojcem Terroru - i nakazał swym prowokatorom spalenie ruskiej budki, a także zaatakować squat podczas Marszu Niepodległości – tak, by było na narodowców, po których to wówczas „szedł”. Na event zaproszono nawet zawczasu recenzentów i dziennikarzy. Panie ministrze, jak już się Panu znudzą happeningi w stolicy, to mam na oku całkiem fajną chatę do schajcowania – i też w Ruskiej Budzie. Wieść gminna niesie, że urzęduje tam maniak molestujący kury – co Pan na to?

*

Przedstawiam Państwu nowy, ulepszony model – oto „Bieńkowska 6000 (PLN)”. Pierze, goli, swawoli, krawaty wiąże i usuwa ciąże. Nawiasem, przy okazji jej pogwarek z panem Wojtunikiem zadaniowanym na okoliczność nieubłaganej walki z korupcją, można by przeprowadzić prosty test na sprawdzenie, ilu jest w Polsce idiotów i złodziei. Wystarczy zadać proste pytanie – „czy chciałby (chciałaby) Pan/Pani pracować za 6000 zł”? Odklejonych polityków z obozu rządowego, odżywiających się winem i ośmiorniczkami uprzedzam, że wyniki mogą być wstrząsające.

*

Po porażce w I turze, kampanię PBK na ostatniej prostej poprowadził Misiek Kamiński. Nie wiem, jak Państwo, ale ja, mając w pamięci zawalenie kampanii Jarosława Kaczyńskiego w 2010, bardzo się ucieszyłem, że tym razem ów człowiek jest po tamtej stronie.

*

Nie znam jeszcze wyniku wyborów, lecz wyjawię Państwu, dlaczego w niedzielę udam się do urny i oddam głos na Andrzeja Dudę. Nie, wcale nie dlatego, że jest taki mądry, elokwentny i ma ładną córkę. Ja po prostu bardzo pragnę jeszcze raz zobaczyć ten wyraz twarzy państwa Wajdów.

*

Chciałbym też zobaczyć jak ze stresu artyście Karolakowi, chodzącej porażce ortodontów, powiększa się szpara między zębami, co zresztą może być całkiem praktyczne – będzie wciągał przez nią makaron.

*

A resztą, co się będę obcyndalał. Pszoniak, Olbrychski, Gajos, Opania, Hołdys, Wojewódzki, Michnik, „Stokrotka”, Pochanke, Kolenda-Zaleska, Sobieniowski, Lis z Lisicą, Paradowska, Morozowski, Sianecki, Kraśko, Tadla, Marcin Król, Czapiński... jeśli kogoś pominąłem, to Czytelnik może sobie śmiało dośpiewać kolejne nazwiska. Cała ta czereda gawnojedów reżimu – wszyscy ci artyści, intelektualiści, dziennikarska swołocz - co to podżyrują każde świństwo, wychylą bez mrugnięcia każdy kubeł fekaliów i się obliżą. Wszyscy ci opętani strachem przed Kaczyńskim i IVRP, wijący się na myśl o utracie swej pozycji „autorytetów”, lub choćby tylko statusu medialnych celebrytów. Ci beneficjenci systemu nieprawości, na widok których każdy porządny człowiek ma ochotę się wyrzygać. Chcę zobaczyć ich mordy wykrzywione przerażeniem, niepojmujące jak mogło do tego dojść, że naród wyrzuca ich na śmietnik. Chcę widzieć, jak robią po nogawkach i skamlą, tak by każdy ujrzał, że gnida jest gnidą i gnidą pozostanie. I że jednak istnieje coś takiego jak może nierychliwa, ale koniec końców nieuchronna sprawiedliwość.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 20 (27.05-02.06.2015)