Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefan Michnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefan Michnik. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 października 2019

Pod-Grzybki 182

Habemus Nobel! Szwedzka ekspozytura międzynarodowego lewactwa postanowiła wspomóc polskich ideowych pobratymców przyznając Oldze Tokarczuk swoją środowiskową nagrodę. Jak wiadomo, literackiego Nobla przyznaje się głównie za poglądy – oczywiście, jeśli laureat przy okazji potrafi pisać, to tym lepiej, ale nie jest to warunek konieczny. Podobnie z Noblem pokojowym – taki Barack Obama dostał go tylko za to, że nie jest Georgem W. Bushem. I nasze salony odczytały wyróżnienie trafnie, z miejsca ogłaszając, że jest to ICH noblistka. Ale cieszmy się i my, zawsze mogło być gorzej – przecież równie dobrze Nobla mogła dostać Nurowska.


*

Monika Olejnik rulez! Zarządziła, by odtąd każdy, bez względu na płeć, wiek, stan cywilny i umysłu – paradował mając przy sobie „zamiast lub obok torebki” książkę Olgi Tokarczuk: „spacerujmy po ulicach, parkach, lasach, sklepach, teatrach, kinach i stadionach oraz kościołach i innych miejscach – z książką! Z książką Olgi Tokarczuk”. Czytać na szczęście nie trzeba, co z niejaką ulgą przyjął min. Gliński. W związku z apelem, mam receptę na to, jak uchodzić za osobnika, jak to się mówi na salonach, „na pewnym poziomie” - oczytanego i inteligentnego światowca nadążającego za trendami: 1) kupujemy jakąkolwiek książkę Olgi Tokarczuk (niestety, w stwarzanie pozorów należy zainwestować); 2) wyginamy grzbiet książki, tak by wyglądała na czytaną; 3) ruszamy z nią w miasto zadawać szyku. A co, niech się chamy napatrzą, jak wygląda kulturalny człowiek!


*

Pewien problem może być z zabieraniem książki Olgi Tokarczuk do kina - przecież na sali podczas projekcji jest ciemno. Gdyby jednak Państwo zauważyli, jak w trakcie seansu ktoś uporczywie udaje, że czyta książkę Olgi Tokarczuk, należy zachować spokój – a po filmie dyskretnie się zbliżyć i poprosić o autograf. To zapewne będzie Monika Olejnik.


*

Bonus: gdy w kościele demonstracyjnie zaczniecie się modlić z książki Olgi Tokarczuk zamiast, jak te wsiowe mohery, z książeczki do nabożeństwa i ktoś zwróci wam uwagę – będziecie mogli odtąd zażywać męczeńskiej chwały jako ofiara prześladowań katolickiego ciemnogrodu. Wasze akcje w tzw. eleganckim towarzystwie z miejsca podskoczą o jakieś 50 proc.


*

Mam tylko jeden zgryz – Monika Olejnik zaleciła również zabieranie dzieł Noblistki do lasu. Że też ja tego wcześniej nie wiedziałem! Proszę sobie wyobrazić, że w sobotę byłem właśnie w lesie, na grzybach – i nie miałem ze sobą książki Olgi Tokarczuk! Zamiast tego, jak ostatni prymityw, wziąłem kozik i wiaderko. Jaki wstyd! Teraz przez to faux pas czuję się jak skończony palant.


*

Nieco poważniejąc – nie wiem, jak Państwo, ale ja nie mogłem słuchać tych rytualnych zapewnień „naszych” o „radości” z Nobla dla tej polakożerczej lewaczki. Polityków jeszcze rozumiem – inaczej nie mogli tuż przed wyborami. Ale reszta? Ostatecznie dobił mnie min. Gliński, który by zmazać niewczesne wyznanie, że nie był w stanie doczytać żadnego z jej rozwlekłych dzieł do końca, pośpieszył z zapewnieniem, iż jego ministerstwo wycelowało 700 tys. zł. na tłumaczenia dorobku Tokarczuk na wszystkie możliwe języki. Czyli, mówiąc po ludzku, dorzuciło się do szerzenia w świecie antypolskiej propagandy. No, teraz nawet Papuasi będą mogli zabierać książki Olgi Tokarczuk do dżungli na polowania i czytać o tym, jak to Polacy ciemiężyli niewolników.



*

Zmieńmy temat. Polacy nie przestają mnie zadziwiać. Opublikowano wyniki sondażu z którego wynika, że 66 proc. respondentów jest za zniesieniem celibatu księży. Zarazem, w dość rozpowszechnionym nurcie tzw. ludowego antyklerykalizmu panuje opinia o „pazerności klechów”. Ehem, drodzy rodacy, wyobraźcie sobie, że ten „pazerny kler” ma jeszcze na utrzymaniu rodziny... Nic wam się tu nie gryzie? Jak to mawiają w internetach – fuck logic...


*

Jeszcze przed wyborami Klaudia Jachira złożyła na policji zawiadomienie o przestępstwie – stała się mianowicie obiektem tzw. gróźb karalnych wysyłanych jej przez rozjuszonych internautów. Krótko mówiąc – czołowa polityczna hejterka i prowokatorka, godna następczyni Palikota, żali się, że sama stała się obiektem hejtu ze strony tych, których obrażała. Słowem - ani mózgu, ani honoru. No chyba, że Jachira to lepsza cwana gapa i celuje w pokojowego Nobla, jako ofiara „politycznej przemocy”. I wiecie co? Wcale nie jest bez szans.


*

Czerscy niczym św. Jerzy pokonali smoka! Konkretnie, twitterowicza o nicku „Smok05”. Tak im zalazł za skórę, udzielając się nie tylko na Twitterze, ale i na internetowym forum „Gazety Wyborczej”, że uskutecznili „dziennikarskie śledztwo” - i podali jego dane. Imię i nazwisko, miasto zamieszkania, firmę w której pracuje, PESEL... Słowem, Stefan Michnik może nie jest na Czerskiej obecny ciałem, ale duchem – na pewno. No, to teraz czekam na ujawnienie adresów dziennikarzy „Wyborczej” - w końcu, jak można , to można.


*

Jerzy Stuhr próbował załagodzić słynne słowa o „folwarcznych chłopach”. Wyszło na to, że on bynajmniej nie uważa, iż wszyscy chłopi są nienawistni i chcą się mścić na „elitach”. Są też chłopi „dobrzy”. Krótko mówiąc, „arystokrata” Stuhr podzielił plebs na ten potulny, słuchający się autorytetów i salonów oraz na chamów zbuntowanych. Dobrze rymuje się to z wypowiedzią pawianogrzywego prof. Radosława Markowskiego, który ze swych parnasów ocenił, że elektorat PiS „nie ma kwalifikacji obywatelskich”. Profesor wie co mówi, wszak przed laty zasłynął propozycją wprowadzenia w Polsce apartheidu – pisowski „ciemnogród” miałby zostać „instytucjonalnie oddzielony” od postępowego, platformerskiego „jasnogrodu”. Inny „kwalifikowany obywatel” z tej stajni, to nasz ulubieniec prof. Jan Hartman, który niegdyś, gdy Platformie spadły słupki dał wyraz swej obywatelskiej trosce słowami: „Tusku, k...a, zrób coś! Obiecaj ludziom lody, albo co”. I teraz wyobraźmy sobie tę komisję weryfikacyjną: Stuhr, Markowski, Hartman, siedzący za stołem i oceniający „kwalifikacje obywatelskie” kolejnych delikwentów. Uff, mało brakowało...

Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 42 (18-24.10.2019)

czwartek, 7 marca 2019

Pod-Grzybki 149

Szwedzki sąd oddalił wydany przez Polskę europejski nakaz aresztowania Stefana Michnika, powołując się m.in. na jego szwedzkie obywatelstwo. Wniosek z tego, że wraz ze szwedzkim obywatelstwem Stefan Michnik nabył prawa „honorowego Nordyka”. A to z kolei oznacza, że jako przedstawiciel wyższej rasy nie może być sądzony przez jakichś słowiańskich podludzi – byłoby to wbrew prawom natury.


*

PiS ogłosił „jedynki” i „dwójki” na listach wyborczych do europarlamentu – wylądowała na nich w charakterze lokomotyw wyborczych sama partyjna śmietanka. Cały efekt jednak zepsuła rzeczniczka PiS Beata Mazurek (nr 2 z okręgu lubelskiego), mówiąc: „Jak zdobędziemy mandat, to będziemy decydować, czy będziemy go obejmować”. No, z takim rzecznikiem, pisowi nie potrzeba wrogów. To może od razu zagłosować na kandydatów z dalszych miejsc? Oszczędzimy w ten sposób pani Mazurek et consortes rozterek i dylematów.


*

Nowy szczyt hipokryzji. Na marginesie ostatniej zadymy na linii Polska-Izrael, amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo „wyraził zrozumienie” dla polskiego stanowiska. Ten sam Pompeo podczas antyirańskiego sabatu w Warszawie dyscyplinował nas w sprawie żydowskich roszczeń i stręczył nam jako nowego bohatera narodowego ubeckiego oprawcę Franka Blajchmana. Niestety, opinii Mike'a Pompeo na temat wypowiedzi Mike'a Pompeo nie poznamy. Może dlatego, że strona polska nie odważyła się tu zająć żadnego „stanowiska”.


*

I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Werwolf... to jest, Gersdorf, otrzymała niemiecką nagrodę im. Theodora Heussa za to, że „sprzeciwiła się rozwojowi sytuacji w Polsce”. Przewodniczącą fundacji wręczającej nagrodę jest Gesine Schwein... to jest, Schwan – prominentna polityk SPD i była pełnomocnik ds. stosunków z Polską. To tyle, jeśli chodzi o „apolityczność” nadzwyczajnej kasty. Okazuje się, że jeśli sędzia w Polsce jest zarazem aktywnym członkiem V kolumny, to wtedy może liczyć na uznanie i protekcję w Berlinie. A swoją drogą, Niemcy mogłyby przestać się krygować, tylko wprost ufundować odznakę „honorowego volksdeutscha” do nagradzania swych kolaborantów. Chętnych nie zabraknie.


*

Krzysztof Bosak ujawnił raport eksperckiego zaplecza Roberta Gwiazdowskiego i Cezarego Kaźmierczaka ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, wg którego do Polski należy sprowadzić 10 mln. migrantów. Mam w związku z tym pewną refleksję. Przez długie lata byłem przeciwnikiem rojeń o włączeniu Lwowa wraz z przyległościami do Polski - bo mielibyśmy wówczas w granicach miliony nienawidzących nas Ukraińców. Tyle, że sytuacja uległa zmianie, odkąd zaczęliśmy masowo importować ukraińskich pracowników. Dziś i tak mamy te miliony Ukraińców - tyle, że bez Lwowa. A skoro tak, to równie dobrze można pójść na całość i dokonać tej aneksji - tym bardziej, że Ukraina jest w stanie rozkładu. Może nawet wielki biznes, tak złakniony ukraińskiej taniej siły roboczej, byłby skłonny zasponsorować tę „małą, zwycięską wojenkę”?

Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


Pod-Grzybki opublikowane w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 09 (01-07.03.2019)

niedziela, 25 listopada 2018

Pod-Grzybki 142

Kilka dni przed Marszem Niepodległości nieco zamieszania wywołała tzw. „Tęczowa ekipa”, która miała pojawić się na manifestacji z gejowskimi flagami. I faktycznie, przyszli – wprawdzie na marsz w Krakowie, ale to szczegół. Rzecz w tym, że grzeczność zobowiązuje do złożenie rewizyty – w związku z tym, jak rozumiem, na przyszłoroczną „paradę równości” zawitają chłopaki z ONR-u z falangami. Tolerancyjni organizatorzy chyba nie będą mieli nic przeciwko temu? W końcu, jak sami głoszą „miłość nie wyklucza”.


*

A tymczasem, na warszawski marsz wprosili się Duda z Morawieckim i resztą pisowskiej ekipy rządowej, wykorzystując chwilę zamieszania po zakazie ogłoszonym przez HG-W. Przyszli, ustawili się na przedzie i poszli, oddzieleni od plebsu „kordonem bezpieczeństwa” - po czym na Rondzie Waszyngtona zapakowali się czym prędzej do limuzyn, nie czekając aż na miejsce dotrze reszta pochodu. Rodzi to uzasadnione pytanie – czy faktycznie „szli na czele marszu”, jak głosi rządowa propaganda, czy może raczej uciekali przed tymi z tyłu?


*

Podczas warszawskiej demonstracji członkowie Młodzieży Wszechpolskiej spalili brukselską szmatę z gwiazdkami, co u niektórych obserwatorów wywołało spazmy oburzenia, a cudownie uzdrowiona policja pod wodzą „Joja” Brudzińskiego zapowiedziała wyciągnięcie konsekwencji. Cóż, jak widać Unia Europejska jest przez wielu darzona nabożną czcią, zatem sprawcy będą zapewne ścigani z paragrafu o obrazie uczuć religijnych.


*

Różni esteci przy okazji Marszu oburzali się, że widziano na nim trochę nietrzeźwych uczestników. Ten nastrój radosnej biby udzielił się też najwyraźniej szefowi „Zony Wolnego Słowa”, któremu w upojeniu własną pychą rozmnożyli się w oczach manifestujący pod jego przewodem członkowie klubów „Gazety Polskiej” - „Sakiewka” ocenił ich liczbę na „20 tysięcy”. Oznaczałoby to, że stawili się wszyscy czytelnicy „GaPola”, co do jednego. No, taka armia to prawdziwy skarb – nie dziwi więc, że gazeta Sakiewicza tylko w pierwszym półroczu 2018 zainkasowała rządowe reklamy o cennikowej wartości 6,64 mln. zł. Wynika z tego, że każdy czytelnik „Gazety Polskiej” ma rynkową wartość ok. 332 tys. zł. Ciekawe, czy klubowicze o tym wiedzą – i czy zgłoszą się do „Sakiewki” po dywidendę?


*

Z innej beczki – IPN wydał europejski nakaz aresztowania przebywającego w Szwecji Stefana Michnika. W powszechnej opinii lewacka Szwecja jednak nie wyda stalinowskiego zbrodniarza sądowego – pozostaje zatem go porwać, tak jak Mossad Adolfa Eichmanna. W końcu, skoro upiekło się Izraelowi, to nam też powinno, prawda?


*

Samozwańcza seksedukatorka Anja Rubik znów zabrała głos. Tym razem podała w wątpliwość sens uczenia w szkołach o „teorii Pitagorasa” - bo poza szkołą wiedzę tę „wykorzystała może raz”, a „seks uprawiała wiele razy”. Pani Anju, jak by to ująć... Wszystko zależy od priorytetów – a konkretnie od tego, czy po zakończeniu edukacji ktoś zamierza zarabiać na życie głową, czy d...ą.

Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w dwutygodniku „Polska Niepodległa” nr (21.11-04.12.2018)

piątek, 22 września 2017

Pod-Grzybki 114

Przy okazji 75-lecia powstania Narodowych Sił Zbrojnych „Soros-Szechter Cajtung” postanowił powyzwierzęcać się nad Brygadą Świętokrzyską, której imieniem kieleccy radni ochrzcili rondo. Repertuar zarzutów znany: żydożerstwo, zwalczanie komunistycznych band (zwanych w „S-SC” „partyzantką”) no i przede wszystkim – dogadanie się z Wehrmachtem w obliczu zbliżających się sowietów, dzięki czemu Brygada przedostała się na zachód. I to jest grzech, którego pogrobowcy KPP nie mogą wybaczyć: zamiast dać się pozabijać i powrzucać do bezimiennych dołów śmierci, NSZ-owcy z BŚ przeżyli. W ostatniej chwili wymknęli się z łap różnych Stefanów Michników, którzy już ostrzyli sobie na nich zęby. A to reakcyjne świnie!


*

Tymczasem dowiadujemy się, że do komitetu patronującego obchodom 100-lecia odzyskania niepodległości Kancelaria Prezydenta nie zaprosiła nikogo ze Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości” organizującego co roku największą patriotyczną demonstrację w Polsce. Generalnie nie znalazło się ani jedno miejsce dla przedstawiciela środowisk narodowych. Zaproszono natomiast Hannę Gronkiewicz-Waltz, czy „strażaka” Waldemara Pawlaka – no comments. Nie zaproszono również nikogo z organizacji kresowych – jest za to przedstawiciel niemieckiej mniejszości na Śląsku Opolskim, co zakrawa już na celową drwinę. Czyli Kresów i endecji nie było, nie ma i być nie może, a ten cały Dmowski w ogóle nie wiadomo skąd się wziął jako polski delegat na konferencji wersalskiej. Nie przeszkodziło to jednak prezydentowi Dudzie w objęciu honorowym patronatem obchodów 75-lecia NSZ, by nieco poogrzewać się w patriotycznym ciepełku. Czyli Panu Bogu świeczkę, a diabłu... gromnicę. I coś mi się wydaje, że taki będzie nowy kurs polityczny „wyemancypowanego” pana prezydenta.


*

Powyższe skrytykował ostro Rafał Ziemkiewicz. Krytyka słuszna, ale zwrócę uwagę, że jeszcze niedawno RAZ snuł wizje jakiegoś nieformalnego sojuszu pałacu prezydenckiego z... kukizowcami i środowiskami na prawo od PiS. Tymczasem Duda, zamiast na prawo, skręcił w kierunku z którego przyszedł - w stronę Unii Wolności. I tak potwierdza się stara prawda, że człowiek może wyjść z UW, lecz Unia z człowieka nie wyjdzie nigdy.


*

PSL zgłosiło projekt zachowania na stałe czasu letniego, co jest bodaj jedyną sensowną inicjatywą ludowców odkąd pamiętam. Czas zimowy (mimo, że to właśnie on jest czasem „naturalnym”) niczemu dziś nie służy, za to godzina więcej dziennego światła w okresie jesienno-zimowym – bezcenna. Przypomnę jednak, że to ja swojego czasu zwróciłem się publicznie z takim postulatem w „Pod-Grzybkach” nr 26 z października 2015r. („PN” nr 42/2015), dodając, że każdy, kto by z tej rady skorzystał ma zapewnione w wyborach kilka procent głosów więcej od wdzięcznego narodu. Jak widać, po gruntownym, niemal dwuletnim namyśle, po głosy schyliło się PSL – co nawiasem świadczy o tym, że wprawdzie nikt się nie przyzna, ale wszyscy nas czytają.


Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 38 (20.09-03.10.2017)