Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zona Wolnego Słowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zona Wolnego Słowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 lutego 2020

Pod-Grzybki 191

PiS odpowiedział na sędziowski rokosz zmierzający do anarchizacji wymiaru sprawiedliwości i zgłosił projekt „ustawy dyscyplinującej”, zakazującej sędziom aktywności politycznej, tudzież innych zachowań nie licujących z powagą pełnionej funkcji, w tym m.in. podważania statusu kolegów nominowanych przez obecną KRS czy odmowy stosowania obowiązujących ustaw. Oczywiście, rozległ się wrzask w kraju i za granicą, niemiecka prasa i Bruksela dostały szału, zapowiadane są kolejne protesty uliczne ze świeczkami – słowem, standard. I teraz kilka spraw: czy PiS podtrzyma ustawę? Czy nie ulegnie naciskom? Czy nie wycofa się rakiem, jak to już nieraz bywało – choćby pod presją „pytań prejudycjalnych”, jakie niechybnie zostaną skierowane do TSUE? Krótko mówiąc – czy się znów nie wystraszy własnej odwagi? Ot, pytania, pytania...


*

A tymczasem prezes największej partii opozycyjnej, czyli sędziowskiego stowarzyszenia „Iustitia”, sędzia Krystian Markiewicz wyznał, iż „jest mu wstyd” gdy jeździ na Zachód z powodu tego co dzieje się w Polsce i zaapelował do rządu o „podjęcie rozmów” odnośnie wymiaru sprawiedliwości. Kurczę, mam nadzieję, że nikt z PiS-u na to nie pójdzie. Żadnych rozmów panowie! Czas pogaduszek się skończył, teraz to całe rozbezczelnione towarzycho trzeba po prostu wziąć za pysk.


*

Widzieli Państwo już clip „Maty” (czyli Matczaka-juniora) „Patointeligencja”? Chciałbym móc napisać, że ja też nie, ale jakoś się przemogłem – głównie po to, byście nie musieli sami oglądać tego szajsu. Pochwalę się, że dotrwałem gdzieś do trzeciej minuty, zanim przytłoczyło mnie stężenie syfu i ogólnej żenady. Generalnie jest tak: paniczyk z dobrego domu, uczęszczający do prestiżowego warszawskiego Liceum im. Stefana Batorego bawi się w cieplarniany buncik i rapuje o tym, jak to młodzież pije, ćpa i gzi się po kątach – chyba, by zagłuszyć egzystencjalną pustkę, czy coś takiego. Wcale nie dlatego, że po prostu lubią ostre melanże, gdzieżby – w końcu to inteligencja, chociaż może nieco „pato”. O, jak rany, po prostu rewelacja – za moich czasów ab-so-lut-nie takich rzeczy nie było... Ale spoko, za chwilę mu przejdzie – skończy szkołę, pójdzie na studia, zaliczy aplikację i zostanie autorytetem moralnym, jak tatuś.


*

A skoro już jesteśmy przy patologiach, to... ehem, w tym miejscu, jeżeli przypadkiem czyta to jakaś osoba nieletnia, uprasza się o staranne ominięcie wzrokiem niniejszej notki. -----------------------------------------------

Już? No to lecimy. Otóż jeden z większych serwisów „dla dorosłych” opublikował swoje statystyki – i nie pisałbym (ani nawet nie wiedział) o tym, gdyby nie to, że postanowiła je przytoczyć na swej stronie internetowej „Wyborcza” - i to w podobno poważnym serwisie „BIQdata”. W każdym razie, okazało się, że w Polsce wśród najchętniej oglądanych „produkcji” króluje kategoria „milf” (to taki skrótowiec, ale pozwólcie, że nie będę go rozwijał, powiedzmy, że umownie chodzi o tzw. „mamuśki”, choć to bardzo eufemistyczne tłumaczenie). Dane te musiały najprawdopodobniej dotrzeć do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej – i dlatego jest tak pewna wygranej z Andrzejem Dudą.


*

Natomiast w Niemczech króluje... a nie, to jednak zbyt obleśne. Rany gościa, te szkopy, to dopiero są borciuchy...


*

Abp. Stanisław Gądecki nałożył knebel na dwóch księży – Daniela Wachowiaka i Adama Pawłowskiego, którzy byli inicjatorami listu protestującego przeciw pochówkowi w poznańskiej katedrze abp. Juliusza Paetza (wiadomo dlaczego). Od tej pory duchowni nie mogą udzielać się w mediach i serwisach społecznościowych. Dla ks. Wachowiaka jest to już druga kara, po tym jak został zesłany do parafii w Piłce w Puszczy Noteckiej za krytykowanie „tęczowego” Jaśkowiaka. Przy tym wszystkim, jak podaje „Do Rzeczy”, dekret biskupi formalnie dotyczy... jakichś bzdur sprzed roku – skarg parafian z Poznania i takich tam. Kara biskupia to jedno – ale nie mieć nawet tyle cywilnej odwagi, by napisać otwartym tekstem o co faktycznie chodzi, to już doprawdy słabizna. Jak widać, w polskim Kościele hierarchicznym wciąż w najlepsze kwitnie podstawowe wyznanie – kult świętego spokoju.


*

Tomasz Lis wybrał się do Olsztyna przeprowadzić wywiad ze zrewoltowanym sędzią Juszczyszynem – i jak raz, trafił go udar, po którym wylądował w szpitalu. Panie Tomaszu, dużo zdrowia – i proszę na przyszłość pamiętać, by profilaktycznie co jakiś czas spuszczać z głowy nieco ciśnienia. Jak widać, zawsze jest ryzyko, że od nadmiaru emocji pęknie jakaś żyłka.


*

Olga Tokarczuk (ksywa - „Gorgona”) dała w Szwecji popis w swoim stylu – do wstydu za „kolonializm”, „niewolnictwo” i „antysemityzm” dorzuciła „wstyd” za nieprzyjmowanie przez Polskę „uchodźców” - a wszystko dlatego, że miejscowi pokazali jej wioskę potiomkinowską w postaci modelowej, „multikulturowej” biblioteki dziecięcej. Noblistkę w szczególności urzekło „bogactwo” napływające wraz z migrantami oraz „potencjał sposobów myślenia, wrażliwości, puli genetycznej”. Aż szkoda, że gospodarze nie zabrali jej do jakiejś „no-go zony” na przedmieściach Malmoe. Tam dopiero mogłaby się ponapawać wrażliwością importowanych „lokalsów” - a przy odrobinie szczęścia, również i o „ubogacenie” „puli genetycznej” nie byłoby trudno.


*

Greta Thunberg przy okazji szczytu COP25 oskarżyła o wywołanie kryzysu klimatycznego „kolonialny, rasistowski i patriarchalny system opresji”. Za rok ogłosi, że jest czarną, transpłciową lesbijką i zażyczy sobie dziecka z próbówki pod choinkę. A jeśli go nie otrzyma, napadnie świętego Mikołaja wrzeszcząc: „How dare you? You have stolen my dreams and my childhood!”.


*

Dawno nic nie było tutaj o „Zonie Wolnego Słowa” - a tymczasem jej szefostwo kultywuje swój model biznesowy i tradycyjnie nie płaci ludziom, na co poskarżyli się pracownicy TV Republika. Ciekawe, czy Sakiewka będzie miał... no właśnie - chyba nawet nie tyle przyzwoitości, by przed Bożym Narodzeniem wypłacić zaległe pensje, ale przynajmniej nie życzyć pracownikom „wesołych Świąt”?


Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 51-52 (20.12.2019-02.01.2020)

niedziela, 12 maja 2019

Dywersant Sakiewicz

Sakiewicz bardzo się starał, ale przedobrzył – malując rozpaczliwy obraz stanu Polski, mimowolnie uderzył w rząd Prawa i Sprawiedliwości.

I. Majaczenia szefa „Zony Wolnego Słowa”

Coś dziwnego dzieje się ze stanem umysłu szefa „Zony Wolnego Słowa”. Tomasz Sakiewicz opublikował już drugi kuriozalny tekst – wcześniej imputował Konfederacji KORWIN-Braun-Liroy-Narodowcy działanie „w służbie lewactwa”, teraz natomiast nakreślił przed swoimi czytelnikami „scenariusz przyszłej wojny. Spójrzmy.

Wszystko zaczyna się od bójki z udziałem Polaków i Rosjan na dworcu w Suwałkach. Okazuje się, że Rosjanie mają broń i rozbrajają interweniujących policjantów, a następnie ogłaszają okupację dworca. Na pomoc im ruszają z Obwodu Kaliningradzkiego „zielone ludziki” na motocyklach, wyposażeni w lekką broń. Pacyfikują Straż Graniczną, atakują komisariaty i wdają się w utarczki z nielicznymi oddziałami wojska, zaś w międzyczasie cyberatak paraliżuje łączność w całym kraju i uniemożliwia mobilizację polskiej armii. Nie działa kolej, na autostradach tworzą się korki po wypadkach cystern z benzyną i chemikaliami (też w wyniku cyberataku?).

Rodzimym „czarnym ludem” w tekście Sakiewicza są narodowcy (zwani „moczarowcami”), którzy w proteście przeciw „ustawie 447” i mieszaniu się Izraela w polskie sprawy organizują antysemickie ekscesy i podpalają „budynki sakralne” (z kontekstu wynika, że chodzi o synagogi). USA reagują wstrzymaniem pomocy wojskowej dla Polski. Część ministrów rządu podaje się do dymisji, rządząca koalicja traci większość, Sejm pogrąża się w bezwładzie. Z Rosji nadciągają konwoje humanitarne i dalsze oddziały „ludzików”. W Przemyślu ukraińscy nacjonaliści atakują budynki miejscowych władz – Moskwa deklaruje pomoc i powstają polsko-rosyjskie oddziały samoobrony wspierane przez rosyjskich ochotników z Suwałk (ot, tak sobie, przedarli się z Suwałk do Przemyśla?). Kraj popada w totalny chaos. Ujawnia się „słowiańskie odrodzenie narodu” złożone z „sił ultranarodowych”, emerytowanych generałów i byłych funkcjonariuszy PZPR, które przejmuje władzę. Wzywa na pomoc Moskwę. USA z powodu aktów antysemityzmu wycofują wojska z Polski, a na ich miejsce instaluje się wojsko rosyjskie. Kurtyna.


II. Finis Poloniae?

No dobrze, a teraz weźmy głęboki oddech i spróbujmy przez moment potraktować te majaczenia poważnie. Co z nich wynika? Ano to, że Tomasz Sakiewicz rysuje nam obraz „państwa teoretycznego”, które przewraca się z hukiem od byle ruchawki. Cytując klasyka - „ch... d... i kamieni kupa”. I to po niemal czterech latach rządów „dobrej zmiany”. To ci dopiero nowina! Wedle skrzydlatej wizji pana redaktora, do załatwienia Polski wystarczy garstka ruskich bojowców wyposażonych w lekką broń i jakieś śladowe grupki prorosyjskich popłuczyn po Moczarze, PAX-ie czy Zjednoczeniu Patriotycznym „Grunwald”. Coś niesamowitego, zważywszy iż ci „moczarowcy” stanowią dziś margines marginesu (również w środowiskach narodowych) i składają się przeważnie z jakichś stojących nad grobem dziadków, a ich guru Albin Siwak miesiąc temu pożegnał się z tym światem. Jedyną rusofilską siłą dającą się zauważyć w ostatnich latach była partia „Zmiana”, która dziś jest już bytem wirtualnym, a jej lider Mateusz Piskorski od trzech lat siedzi w areszcie. I oni mieliby dokonać przewrotu – niechby i przy wsparciu kilku emerytowanych PRL-owskich trepów? Ale nie – wg Sakiewicza stanowią egzystencjalne zagrożenie dla polskiego państwa. Całe wojsko modernizowane wielkim nakładem kosztów, Straż Graniczna, Policja, różne służby „tajne, widne i dwupłciowe” - wszystko to nic nie znaczy w konfrontacji z kilkunastoma tysiącami „zielonych ludzików” i grupką krzykaczy. A gdzie Wojska Obrony Terytorialnej? Rozpłynęły się w powietrzu? Zdezerterowały? I co, ruscy „motocykliści” mogą sobie hulać swobodnie, przemierzając całą wschodnią Polskę z północy na południe? Ciekawe, co na to Antoni Macierewicz...

Kolejny ciekawy wątek, to siła naszych sojuszy. Okazuje się, że wystarczy kilku wrzaskliwych antysemitów, by Stany Zjednoczone i NATO miały pretekst do wycofania się z Polski i pozostawienia nas sam na sam z Moskwą. Dobrze wiedzieć. Wniosek z tego, że USA są państwem skrajnie irracjonalnym i histerycznym, skoro podejmują strategiczne decyzje pod wpływem ekscesów paru prowokatorów. A jak to świadczy o polskich władzach, które zainwestowały wszystko w sojusz z tak nieobliczalnym partnerem? Wszystko to wynika przecież logicznie z artykułu Sakiewicza.

No i wreszcie kwestia walk w Przemyślu z ukraińskimi nacjonalistami. Tutaj mamy iście kopernikański przełom, bowiem do tej pory z kręgów „Zony Wolnego Słowa” słyszeliśmy zgoła odmienną narrację. Otóż neobanderyzm miał występować na Ukrainie rzekomo w śladowych ilościach i mieć jedynie antyrosyjskie oblicze, zaś każdy kto podważał powyższe i alarmował o potencjalnym zagrożeniu dla Polski (włącznie z groźbą roszczeń terytorialnych) – ten godził w sojusze i najpewniej był „ruskim agentem”. A tu proszę – banderowcy w Przemyślu! I to, jak wynika z tekstu, uzbrojeni i zorganizowani... A kto, przepraszam, ściągał w ostatnich latach masowo do Polski ukraińskich pracowników i studentów, futrując ich dodatkowo stypendiami? Takich pytań red. Sakiewicz nie zadaje – u niego „ukraińscy nacjonaliści” najwyraźniej spadli nagle z Księżyca.

Krótko mówiąc, z przytoczonego artykułu wyłania się Polska bezsilna, przegniła, infiltrowana bezkarnie przez obce agentury, niezdolna do obrony – gorzej niż Ukraina, bo wg Sakiewicza Rosja może nas połknąć za pomocą kilkunastu tysięcy motocyklistów z kałachami.


III. Dywersant Sakiewicz

Oczywiście, ten tekst sprawiający wrażenie pisanego w stanie ciężkiego nerwowego rozstroju, nie powstał przypadkiem. Jest to reakcja na rosnące poparcie dla Konfederacji, która wedle nieoficjalnych przecieków z wewnętrznych sondaży ma już kilka procent ponad progiem wyborczym. Stąd też, jak ujawnił Robert Winnicki, z kierownictwa PiS wyszedł rozkaz: „walić w Konfederację czym się da!”. To właśnie Konfederaci w tym sterowanym odgórnie przekazie mają być owymi mitycznymi „moczarowcami”, którymi straszy Sakiewicz. Kilka tygodni temu pisałem o różnicy między medium tożsamościowym, a medium partyjnym – i artykuł Tomasza Sakiewicza jest doskonałą ilustracją tej różnicy. Najwyraźniej z centrali na Nowogrodzkiej przyszło polecenie „do wykonu” i naczelny „Gazety Polskiej” wziął się do roboty – tylko finezji nieco zabrakło, bo do uprawiania skutecznej propagandy też trzeba mieć talent. Walenie obuchem, tak jak w przypadku omawianego artykułu, może być tylko przeciwskuteczne. Sakiewicz bardzo się starał, ale przedobrzył – malując rozpaczliwy obraz stanu Polski, mimowolnie uderzył w rząd Prawa i Sprawiedliwości. Na miejscu szefostwa rządzącej partii, zmyłbym mu solidnie głowę za taką wizerunkową dywersję. Naczelny „Gazety Polskiej” lubi się przedstawiać jako „partyzant wolnego słowa” - tyle, że ten „partyzant” wskutek lizusowskiej nadgorliwości niepostrzeżenie stał się dywersantem szkodzącym tym, którym służy.

Nie bez znaczenia jest również wątek medialno-rynkowej pozycji mediów zarządzanych przez „dywersanta”, których sprzedaż notuje rekordowe spadki. Stąd nieprzytomne ataki na „Warszawską Gazetę”, uparcie nazywaną przez Sakiewicza „Gazetą Warszawską” - by niezorientowany odbiorca powiązał nas z rynsztokowym portalem o tej nazwie. Ostatni taki atak miał miejsce w liście rozesłanym do Klubów „Gazety Polskiej”, w którym „dywersant” nieudolnie przypisuje nam współpracę z Romanem Giertychem („DJ Koń” musiałby się nieźle zdziwić), a także polityczne zaangażowanie na rzecz Konfederacji, dyscyplinując przy okazji klubowiczów na okoliczność różnych „myślozbrodni”. Cóż, sugerując nam partyjne zaangażowanie, Sakiewicz po prostu mierzy własną miarą: najwyraźniej nie może mu się pomieścić w głowie, że można pisać to, co się naprawdę myśli i nade wszystko – nie traktować swoich czytelników jak idiotów. Natomiast fakt, że ten list do nas trafił wyraźnie świadczy, że nawet najwierniejsi akolici „Gazety Polskiej” nie dają się już nabierać na te toporne banialuki.

Gadający Grzyb


Na podobny temat:

Warszawska Gazeta – medium tożsamościowe

Prasa – ofiara politycznej wojny

Dlaczego nie kupuję „niepokornych” gazet


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


Artykuł opublikowany w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 19 (10-16.05.2019)

Pod-Grzybki 159

Roksana Węgiel, zwyciężczyni dziecięcej Eurowizji, nie wystąpi podczas konkursu „dorosłej” Eurowizji w Izraelu. Miała zaśpiewać, ale w ostatniej chwili organizatorzy „zmienili plany”. No i słusznie – nie można dopuścić, by widzowie zobaczyli sympatyczną, polską nastolatkę, która najwyraźniej nie wyssała antysemityzmu z mlekiem matki. To mogłoby zrodzić poważny dysonans poznawczy zagrażający zdrowiu psychicznemu izraelskiego społeczeństwa.


*

3 maja Tusk wygłosił na UW wykład w którym powiedział... a zresztą, kogo to obchodzi. Co najwyżej te 34 proc., które wciąż chce powrotu Tuska do krajowej polityki - ale oni i tak nie czytają „Warszawskiej”, a reszta wypociny Tuska ma głęboko w tyle. Swoją drogą, podobno to PiS chce upolityczniać uniwersytety... Otóż nie, uniwersytety z upolitycznianiem doskonale radzą sobie same, bez rządowej pomocy - byle byłoby to upolitycznianie słuszne i postępowe. Takie europejskie - po prawidłowej linii i na właściwej bazie.


*

A poza tym, cały show ukradł Tuskowi przedmówca, czyli naczelny pisma „Liberte” Leszek Jażdżewski, który zapodał speech do tego stopnia nasączony jadowitą klerofobią, że w efekcie o mdłym wystąpieniu Tuska nikt już nie pamięta, a co gorsza – przemówienie Jażdżewskiego również pójdzie na jego konto. Jest takie młodzieżowe słówko „krindż”, oznaczające coś bardzo żenującego. I tak oto wielki powrót Króla Europy zakończył się totalnym „krindżem” - w sam raz na miarę „totalnej opozycji”.


*

Generalissimus „Zony Wolnego Słowa” rozesłał do klubowiczów „Gazety Polskiej” sążnisty elaborat, w którym prócz obsmarowania Konfederacji, prof. Osadczego oraz „Warszawskiej Gazety”, przekonuje, iż „ustawa 447” jest dla Polski niegroźna, a poza tym została uchwalona przez amerykański Kongres z podszeptu ruskiej agentury. Chorobcia, zważywszy, że JUST Act został przyjęty przez aklamację, to tej ruskiej agentury namnożyło się w USA jeszcze więcej niż w Polsce! Znamienne: do słynnej rozmowy J. Chodorowicza z T.K. Yazdgerdim „partyzant wolnego słowa” nie odniósł się ANI JEDNYM, nomen omen, słowem.


*

Inny wątek z listu: „Sakiewka” przekonuje, że wcale nie dostał medalu od Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, tylko od „społecznej organizacji” przy prezydencie Poroszence, którą kryptonimuje skrótem „RNBU”. Problem w tym, że w pierwotnej informacji na portalu Niezależna.pl jak byk stało, że medal przyznała SBU – a wersję zmieniono dopiero wtedy, gdy zrobił się szum, pisząc, że odznaczenie wręczyła... nie żadna „RNBU”, lecz Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy (odpowiednik naszego Biura Bezpieczeństwa Narodowego) – a więc bynajmniej nie „organizacja społeczna”. Wniosek – jak tak dalej pójdzie, to „Sakiewka” przebije w liczbie wersji samego Bolesława „OTUA” Wałęsę. A wystarczy położyć na stole kwity – kto wnioskował o medal, na jakiej podstawie, kto go przyznał i za co. Przecież chyba nawet na Ukrainie nie rozdaje się państwowych odznaczeń „na gębę”?


Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 19 (10-16.05.2019)

niedziela, 5 maja 2019

Pod-Grzybki 158

Czerska trzyma twardy zgryz buldoga i nawet po świętach nie odpuszcza tematu „sądu nad Judaszem” w Pruchniku. „Nie wiadomo, dlaczego po latach społeczność Pruchnika postanowiła wrócić do tego zwyczaju” - dziwi się redaktor. Drodzy Czerscy, w ramach dnia dobroci dla niekumatych podrzucę wam kilka haseł: żydowskie roszczenia, ustawa 447, polskie obozy śmierci, Israel Katz, antysemityzm wyssany z mlekiem matki - mówi wam to coś?


*

Swoją drogą, batożenie Judasza i samo wspominanie o tej postaci każdorazowo jakoś dziwnie pobudza środowiska żydowskie. Cóż, w domu, nomen omen, powieszonego, nie wspomina się o sznurze (chyba, że wesoło dynda na nim Haman) – a tym bardziej o zdrajcy, który wydał Sanhedrynowi na śmierć Odkupiciela, po to, by żydowska starszyzna rękoma Rzymian mogła zgładzić „bluźniercę” i w ten osobliwy sposób uświetnić święto Pesach gwoli podkreślenia religijnej ortodoksji. A przecież Czerscy tyle wysiłku włożyli w promowanie gnostyckich bredni z „Ewangelii Judasza”, w której zdrajca chodzi w glorii mędrca. Teraz Żydom zostaje już tylko ogłosić Judasza bohaterem narodowym i wysłać deputację do papieża Franciszka z ultimatum, by przyklepał ten werdykt - bo jak nie, to ucierpi „dialog”. Zakład, że by się zgodził?


*

Na powyższy wniosek naprowadziła mnie wiadomość, że 8-9 maja Papieski Instytut Biblijny wraz z Global Jewish Advocacy i z pełnym błogosławieństwem papieża Franciszka organizuje konferencję, której celem jest przedefiniowanie spojrzenia na relacje między Jezusem a faryzeuszami. Otóż wg nowego podejścia, Jezus wcale nie był z faryzeuszami skonfliktowany, gdzieżby! Faryzeusze byli dotąd osądzani niesprawiedliwie i należy się im rehabilitacja, a Jezus był ich... uczniem i wychowankiem. Jak więc mniemam, od tej pory Ukrzyżowanie zostanie uznane za wynik niefortunnego nieporozumienia, określenie „faryzeizm” stanie się wyszukanym komplementem, zaś „groby pobielane” - pochwałą estetyki i schludności.


*

Z weselszych wieści. Ciśnienie buzujące pod czaszką szefa „Zony Wolnego Słowa” sprawiło, że w końcu odkręcił mu się czubek głowy, uwalniając tkwiące wewnątrz maligny. Wskutek tego, pan „Sakiewka” wysmażył nieprzytomny elaborat w którym zwyzywał narodowców z Konfederacji od „ruskich agentów”, „moczarowców” i generalnie szkodników działających w interesie lewactwa. Czyli, stan nerwów proporcjonalny do spadków sprzedaży jego gazet, utrzymujących się na powierzchni już tylko dzięki zapomogom państwowych spółek. Jeśli dodać rozbuchane ego i ambicje – efekt musiał być właśnie taki. Cóż, wszak mamy do czynienia z wiecznie niespełnionym „Michnikiem prawicy” - nic więc dziwnego, że koniec końców przyszła pora na iście michnikoidalne odloty.


*

Mózg mi stanął” - tak dr Ewa Kurek skomentowała wypowiedź min. Glińskiego, że ekshumacji w Jedwabnem nie będzie, bo Amerykanie wycofają wtedy swoje wojska z Polski. Szanowna Pani doktor, już wyjaśniam: to się nazywa „wstawanie z kolan”.

Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 18 (30.04-09.05.2019)

niedziela, 25 listopada 2018

Pod-Grzybki 142

Kilka dni przed Marszem Niepodległości nieco zamieszania wywołała tzw. „Tęczowa ekipa”, która miała pojawić się na manifestacji z gejowskimi flagami. I faktycznie, przyszli – wprawdzie na marsz w Krakowie, ale to szczegół. Rzecz w tym, że grzeczność zobowiązuje do złożenie rewizyty – w związku z tym, jak rozumiem, na przyszłoroczną „paradę równości” zawitają chłopaki z ONR-u z falangami. Tolerancyjni organizatorzy chyba nie będą mieli nic przeciwko temu? W końcu, jak sami głoszą „miłość nie wyklucza”.


*

A tymczasem, na warszawski marsz wprosili się Duda z Morawieckim i resztą pisowskiej ekipy rządowej, wykorzystując chwilę zamieszania po zakazie ogłoszonym przez HG-W. Przyszli, ustawili się na przedzie i poszli, oddzieleni od plebsu „kordonem bezpieczeństwa” - po czym na Rondzie Waszyngtona zapakowali się czym prędzej do limuzyn, nie czekając aż na miejsce dotrze reszta pochodu. Rodzi to uzasadnione pytanie – czy faktycznie „szli na czele marszu”, jak głosi rządowa propaganda, czy może raczej uciekali przed tymi z tyłu?


*

Podczas warszawskiej demonstracji członkowie Młodzieży Wszechpolskiej spalili brukselską szmatę z gwiazdkami, co u niektórych obserwatorów wywołało spazmy oburzenia, a cudownie uzdrowiona policja pod wodzą „Joja” Brudzińskiego zapowiedziała wyciągnięcie konsekwencji. Cóż, jak widać Unia Europejska jest przez wielu darzona nabożną czcią, zatem sprawcy będą zapewne ścigani z paragrafu o obrazie uczuć religijnych.


*

Różni esteci przy okazji Marszu oburzali się, że widziano na nim trochę nietrzeźwych uczestników. Ten nastrój radosnej biby udzielił się też najwyraźniej szefowi „Zony Wolnego Słowa”, któremu w upojeniu własną pychą rozmnożyli się w oczach manifestujący pod jego przewodem członkowie klubów „Gazety Polskiej” - „Sakiewka” ocenił ich liczbę na „20 tysięcy”. Oznaczałoby to, że stawili się wszyscy czytelnicy „GaPola”, co do jednego. No, taka armia to prawdziwy skarb – nie dziwi więc, że gazeta Sakiewicza tylko w pierwszym półroczu 2018 zainkasowała rządowe reklamy o cennikowej wartości 6,64 mln. zł. Wynika z tego, że każdy czytelnik „Gazety Polskiej” ma rynkową wartość ok. 332 tys. zł. Ciekawe, czy klubowicze o tym wiedzą – i czy zgłoszą się do „Sakiewki” po dywidendę?


*

Z innej beczki – IPN wydał europejski nakaz aresztowania przebywającego w Szwecji Stefana Michnika. W powszechnej opinii lewacka Szwecja jednak nie wyda stalinowskiego zbrodniarza sądowego – pozostaje zatem go porwać, tak jak Mossad Adolfa Eichmanna. W końcu, skoro upiekło się Izraelowi, to nam też powinno, prawda?


*

Samozwańcza seksedukatorka Anja Rubik znów zabrała głos. Tym razem podała w wątpliwość sens uczenia w szkołach o „teorii Pitagorasa” - bo poza szkołą wiedzę tę „wykorzystała może raz”, a „seks uprawiała wiele razy”. Pani Anju, jak by to ująć... Wszystko zależy od priorytetów – a konkretnie od tego, czy po zakończeniu edukacji ktoś zamierza zarabiać na życie głową, czy d...ą.

Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w dwutygodniku „Polska Niepodległa” nr (21.11-04.12.2018)

niedziela, 14 października 2018

Pod-Grzybki 139

Wojtek” Smarzowski wyznał, że czuje się wielce oprymowany przez Kościół, a „kroplą, która przepełniła czarę, było zderzenie się z religią w szkole”. Policzmy. Smarzowski urodził się w 1963 r., religię do szkół wprowadził Tadeusz Mazowiecki w 1990. Wynika z tego, że „Wojtek” poszedł do szkoły w wieku 27 lat. Czyli, jest o dobre 20 lat opóźniony w rozwoju – a mimo to kręci film za filmem. Polska to naprawdę kraj wielkich możliwości...


*

Mamy nową modę – po fali „me too” przyszła kolej na „przypominanie sobie” o molestowaniu przez księży. Ostatnio pamięć odświeżyła się Andrzejowi Saramonowiczowi, który jako ministrant miał być molestowany przez proboszcza. Jak rozumiem, teraz to „się nosi”, żeby zadać szyku w eleganckim towarzystwie, z czego wynika, że wkrótce wzrośnie popyt na księży-rozpustników. Już widzę te tabuny zdesperowanych celebrytów uganiających się za duchownymi: „szczęść Boże, czy mógłby mnie ksiądz dobrodziej trochę pomolestować, bo nie mam o czym mówić w telewizji?”.


*

Aktorka Emma Watson wysmażyła list w którym skrytykowała Polskę i Argentynę za „restrykcyjne prawo antyaborcyjne”. Hm, zastanawiałem się, dlaczego akurat aktorki są tak pazerne na aborcję – i chyba wiem. Otóż, jak pokazała akcja „me too”, w środowisku filmowym powszechne jest wymuszanie usług seksualnych – a że żadna metoda antykoncepcji nie jest stuprocentowo skuteczna, toteż aktorkom musi cierpnąć skóra na myśl, że mogłyby zajść w ciążę z takim Harveyem Weinsteinem czy innym, podobnym mu starym oblechem. Tak że tego... lepiej mieć furtkę, żeby pozbyć się „głośnego owocu cichej współpracy”.


*

Emmanuel Macron podczas wizyty na Saint-Martin strzelił sobie słitfocię z dwoma przystojnymi, ciemnoskórymi chłopcami – po czym dodał, że „kocha każde dziecko Republiki”. Kurczę, nikt mi nie wmówi, że ten cały francuski Makaron to nie jest gej, który ożenił się ze swoją babcią tylko dla kamuflażu...


*

W „Zonie Wolnego Słowa” nie dzieje się najlepiej. Dziennikarze od miesięcy nie dostają pensji i doszło do tego, że ktoś wyniósł opisujące sytuację firmowe maile do agorowego portalu „Gazeta.pl”, który oczywiście nie omieszkał skorzystać z prezentu i news wisiał na stronie głównej przez kilka dni. Jest to ciekawe o tyle, że portal „krzaki.tv” o Puszczy Białowieskiej dostał niedawno 7,2 mln. zł. rządowej dotacji, a „GaPol” tylko od stycznia do lipca br. zgarnął reklamy spółek skarbu państwa o cennikowej wartości 6,64 mln. zł. To co oni robią z tymi pieniędzmi? „Sakiewka” gromadzi je jako opał na zimę?


*

A tymczasem nasi siatkarze zdobyli drugie z rzędu mistrzostwo świata, zwyciężając (również po raz drugi) Brazylię. Na Okęciu witały reprezentację tłumy kibiców – tylko, dziwna rzecz, zabrakło Krystyny Jandy, która straciła znakomitą okazję, by rzucić im w twarze, że dostali „manii wielkości” i „irracjonalnego obłędu”. Ale może powie o tym w „Drugim Śniadaniu Mistrzów” u Mellera – wśród swoich zawsze bezpieczniej.

Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w dwutygodniku „Polska Niepodległa” nr 19 (10-23.10.2018)

czwartek, 30 sierpnia 2018

Pod-Grzybki 136

Dorota Wellman obsobaczyła na łamach „Wysokich Obcasów”' młodych ludzi, że ruszą się w „obronie wolności” dopiero wtedy, gdy zabraknie „sojowego latte”. Piszę o tym szerzej w osobnym tekście, więc tutaj tylko małe pytanie, jako że jestem tłukiem z prowincji: co to w zasadzie jest, to całe „sojowe latte” o którym wszyscy ciągle gadają? To się wącha, wciera, czy aplikuje dożylnie?


*

A tymczasem, jak donosi na Twitterze tygodnik „Polityka”, studentki protestujące pod Sejmem żalą się na brutalność policji, bo gdy chwytały za barierki, to funkcjonariusze... głaskali je po rękach. Słowem – gwałting i molesting. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby policjanci zamiast głaskać, zaczęli je po tych rączkach szarmancko całować. No chyba, żeby głaskać i całować zaczęły policjantki – wtedy nie byłby to gwałting, tylko postępowy coming-out.


*

Tomasz „Sakiewka” Sakiewicz opublikował dramatyczny apel na temat rynku prasy. Bo to, panie, papier drożeje, dystrybucja szwankuje, nakłady spadają – a rząd z tym nic nie robi! Trzeba mieć nielichy tupet – przypomnę, że „Gazeta Polska” po Smoleńsku sprzedawała po kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy, co „Sakiewka” koncertowo zmarnował przekształcając naprawdę dobry tygodnik w biuletyn jednej z frakcji PiS-u. A teraz się żali, że mu sprzedaż leci, bo ludzie już mają po kokardy tej nachalnej propagandy i w związku z tym „GaPol” spadł ostatnio poniżej „Obłudnika Powszechnego”. Dziś jego „Zona Wolnego Słowa” kasuje za rządowe reklamy, a całkiem niedawno dostała ponad 7 baniek na „białowieski” portal „krzaki.tv” (czy jakoś tak). Ale to, jak widać, mało. Szefowi „Zony” pozostaje zatem dołączyć do rolników i zażądać interwencyjnego skupu redakcyjnych zwrotów po ustalonej z góry cenie. I wtedy będzie można pożyć, a nie jak teraz, puchnąć z głodu.


*

Ze sportu. Nasze kluby zapatrzyły się w reprezentację i kontynuują zawstydzającą passę polskiego futbolu na arenie międzynarodowej – tym razem w eliminacjach do Ligi Europy. Niedawno Legia Warszawa przegrała u siebie w żenującym stylu z półamatorami z Luksemburga (Dudelange, 1:2), wcześniej zaś przepadła w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów wyeliminowana przez jakichś ogórków ze Słowacji. Mam w związku z tym swoją teorię. Podejrzewam, że piłkarzom zwyczajnie nie chce się grać w europejskich pucharach – albowiem regularna gra w pucharach oznacza konieczność rozgrywania 2 meczów tygodniowo, co bywa dość męczące. A po co grać dwa mecze, skoro można jeden? Ponadto w pucharach jest wyższy poziom - czyli, trzeba się więcej napocić nabiegać, namęczyć, naszarpać... Na co to komu? Lepiej na samym początku dać w kwalifikacjach ciała i mieć spokój, a na koniec sezonu cieszyć się z „majstra”.


*

Ale, żeby nie było tak smutno, przyszedł telegram z lekkoatletycznych Mistrzostw Europy w Berlinie: „Sukces. Stop. Siedem złotych medali. Stop. Drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Stop. Kibice się cieszą. Stop. Janda w żałobie. Stop”.

Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w dwutygodniku „Polska Niepodległa” nr 16 (22.08-11.09.2018)

niedziela, 22 lipca 2018

Pod-Grzybki 134

Bolesław Wałęsa znów na czele protestów! Konkretnie, chciał zgromadzić w Warszawie „100 tys. ludzi” w obronie „nadzwyczajnej kasty”. Finalnie zebrał się jakiś niewielki tłumek, co legendarny Bolesław gorzko skomentował, że „z tą ilością, to my za wiele nie wywalczymy”. Te, Wałek, po pierwsze – nie 100 tysięcy, tylko 100 milionów; i po drugie – nie miałeś gromadzić, tylko rozdawać, pamiętasz?


*

Powyższe świadczy o galopującej demencji, kiedy to człowiekowi wszystko się ze sobą miesza – i często wraca mentalnie do lat młodości. Potwierdzeniem tego jest list, jaki legendarny Bolesław napisał do Rolling Stonesów, by ci obsobaczyli ze sceny pisiorów za sądownictwo. Oznacza to, że Wałek cofnął się do roku 1967 i myślał, że wciąż rządzi Gomułka, a Stonesi właśnie przybywają do Polski na swój pierwszy koncert. Podobno widziano tego wieczora pana Bolesława, jak błąkał się samotnie pod Salą Kongresową, wypatrując przybycia swych idoli.


*

Niemniej, sama metoda jest niezła – proponuję zatem pójść za ciosem i zapytać Micka Jaggera o wiążącą wykładnię art. 180 Konstytucji. Natomiast odnośnie pozostałych kwestii związanych z ustrojem sądów, poproszę o opinię siostry Godlewskie. One też śpiewają - i to jak! Nawet jeśli ktoś bardzo nie chciał, to i tak usłyszał... A usta to już mają zupełnie podobne do Jaggera! Tym samym, potoczne określenie „dmuchane autorytety” znajdzie swoje dosłowne odzwierciedlenie w rzeczywistości.


*

Szwedzi jak zwykle celują w postępie – otóż weszło tam w życie prawo wg którego za gwałt zostanie uznany każdy stosunek na który jedna ze stron nie udzieliła wcześniej „wyraźnej zgody”. Tylko co, jeśli jakiś nieszczęśnik chcąc uzyskać „wyraźną zgodę”, złoży swej wybrance stosowną propozycję? Czy będzie to podpadało pod słowne molestowanie? A jeżeli w odpowiedzi zarobi w papę? Czy będzie wtedy mógł zgłosić pobicie?


*

Szefowi „Zony Wolnego Słowa” znów ulała się wazelina. Red. Sakiewicz zaproponował mianowicie, by Kaczyńskiemu i Netanjahu przyznać pokojowego Nobla. Hm, podobnie było w roku 1994, kiedy to Nobla dostali wspólnie Szimon Peres, Icchak Rabin i Jasir Arafat. Jak rozumiem, wynika z tego, że dla Sakiewicza Kaczyński to współczesny Arafat? Tak to bywa, gdy ktoś w lizusowskim amoku wyłączy myślenie.


*

Jednak prezes Kaczyński najwyraźniej się na „partyzanta wolnego słowa” nie obraził – i jego fundacja dostała w nagrodę 7,2 mln złotych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na portal „puszcza.tv” traktujący o Puszczy Białowieskiej. Ów portal to istny cymes – tyle, że powinien się nazywać „krzaki.tv”. Mamy bowiem na nim transmisje online z aż trzech (!) kamerek internetowych pokazujących jakieś chaszcze. No to teraz z taką kasą dokupią ze dwie kolejne – i będziemy mogli zobaczyć jeszcze więcej krzaków. Przy takim rozmachu proponowałbym zainstalować też jedną w redakcji „Gazety Polskiej”, tak by naród mógł sobie pooglądać na żywo żerującego Sakiewicza.

Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w dwutygodniku „Polska Niepodległa” nr 14 (18-31.07.2018)

sobota, 20 stycznia 2018

Pod-Grzybki 122

Ziemia się zatrzęsła, Macierewicz zdymisjonowany! „Zona Wolnego Słowa” w histerii! Nie dziwota, zważywszy, że Antoni Macierewicz jest ojcem chrzestnym dziecka Sakiewicza. W zemście za dymisję swojego kuma, ewidentnie przepchniętą przez prezydenta, Sakiewka zapowiedział, że już nigdy-przenigdy na Dudę nie zagłosuje. Już widzę te szpagaty w 2020 roku, gdy Kaczyński jednak wystawi Dudę w wyborach – od takiego rozkroku łatwo mogą pęknąć portki i nawet nie będzie czym ich załatać, bo zapewne wraz z Macierewiczem skończy się kasa z MON. Jeśli na dodatek Kaczyński straci cierpliwość do wodzowskich uroszczeń Sakiewicza, to wkrótce może się okazać, że wyschną również inne źródełka i szef „Zony” znów będzie musiał polegać na topniejącym gronie czytelników, świecąc przy tym golizną. I tak oto, wraz z portkami, pęknie balonik pychy samozwańczego „Michnika polskiej prawicy”.


*

Żeby była jasność – nie, żebym był zachwycony dymisją Macierewicza, bo nie jestem. Podobnie jak prezydenturą i różnymi zagrywkami Dudy. Ale, bezinteresownie cieszy mnie, że Pan Sakiewka przy okazji nieco schudnie – facet jest w wieku zawałowym, więc ostatecznie wyjdzie mu to tylko na zdrowie. Dudzie pewnie jednak za to nie podziękuje, niewdzięcznik jeden.


*

Generalnie jednak, serial pt. „Rekonstrukcja” okazał się jeszcze słabszy niż „Korona Królów” - i wątpię, czy możemy mieć po nim nadzieję choćby na „Wspaniałe Stulecie”.


*

Ale co tam rekonstrukcja – Petru ma plan! Dokładnie, „Plan Petru”, który jest Petru-planem, a nikt inny, tylko Petru ów Plan stworzył i Planem Petru jest ów Plan. Przynajmniej taki nieskomplikowany przekaz płynie z medialnych doniesień. A biznes-plan owego Planu Petru jest następujący: zmieniamy pracę i bierzemy kredyt. Pytanie tylko, czy jakikolwiek bank „umoczy” miliony w inicjatywie Petru po raz drugi, czy też Petru-planowi zostaną jedynie „chwilówki”? A swoją drogą - „Plan Petru”, „Ruch Palikota”... widać rękę tego samego kreatora. Jacy oni są przewidywalni...


*

Lewackie media czule i z sentymentem pożegnały „Bravo”. Młodszym wyjaśniam, że to taki niemiecki szmatławiec, który ukształtował sporą część młodzieży lat '90, redagowany wedle wzorów prasy gadzinowej, mającej na celu demoralizację miejscowej ludności. Lansował najgorszy muzyczny (i nie tylko) chłam, a jego ozdobą były wymyślane „listy czytelników” w których rzekomi 13-latkowie opisywali „swój pierwszy raz”. Teraz zdechł, a nam pozostaje mieć nadzieję, że jest to tzw. dobry początek.


*

W osobnym tekście piszę o sekowaniu narodowców pod dyktando m.in. środowisk żydowskich i pana Jonny Danielsa, który uznał się za powołanego do meblowania polskiej rzeczywistości. W związku z tym uważam, że kolejny Marsz Niepodległości powinien przejść pod hasłem: „Jonny Daniels – f***k off”. Jest to przekaz stosowny do okazji, czyli 100-lecia niepodległości: podmiotowy, treściwy i co najważniejsze – anglojęzyczny adresat choćby nie chciał, to zrozumie.


Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w dwutygodniku „Polska Niepodległa” nr 02 (17-30.01.2018)

piątek, 25 sierpnia 2017

Pod-Grzybki 110

Żeby nam latem nie było za chłodno, Jarosław Kaczyński postanowił podgrzać atmosferę podniesieniem reparacji wojennych za II Wojnę Światową. Na to z miejsca dała odpór cała niemiecka V kolumna, której argumentacja sprowadza się w zasadzie do jednego: jak tak można?! Doskonale ich rozumiem – no bo co się z nimi stanie, jeśli polskie państwo wydusi z Niemców 5 bilionów euro? Przecież wtedy dla nich nie wystarczy! Już się przyzwyczaili do tłustych rosołków po berlińsku – a tu widmo głodu. Zgroza, panie, czysta zgroza.


*

No i mamy kolejny zamach – tym razem w Barcelonie – czyli w Europie dzień jak co dzień. Najzabawniejsze (właśnie tak – najzabawniejsze!) jest w tym wszystkim jednak to, że całkiem niedawno przez Hiszpanię przetoczyły się wielotysięczne demonstracje lewackich karpi domagających się przyśpieszenia Wigilii – czyli sprowadzania jeszcze więcej „uchodźców”. Jednocześnie w Barcelonie protestowano przeciw... turystom. Słowem – nie chcemy turystów, zostawiających u nas swoje pieniądze, ale chcemy „uchodźców”, którzy będą żyć na naszym wikcie, a gdy już się odpasą, zaczną nas rozjeżdżać ciężarówkami. Ot, i kwintesencja lewackiej logiki w pigułce.


*

Tak nawiasem – po wydarzeniach w Charlottesville media miały przez moment używanie: wreszcie jakiś biały popełnił zamach terrorystyczny – bodaj pierwszy raz od czasów „Unabombera”. Tyle że zaraz potem mieliśmy Barcelonę i lewackie przekaziory znów musiały wziąć się za tłumaczenie, że islam jest religią pokoju, a tak w ogóle, to więcej ludzi umiera na grypę. Co za świat, jak rany...


*

Manuela Gretkowska rozdarła szaty nad, cytuję, „cywilizacją zalkoholizowanych ścierwojadów”, dodając:Mamy alkohol we krwi. Szlachta i chłopi chlali na umór. Ciągnie się za nami ta zmora pokoleniami, a my nazywamy ją tradycją”. Uff, patrz pan – wszyscy sobie wesoło chleją, tylko biedna Gretkowska już nie może. To ci dopiero syndrom odstawienia.


*

Zona Wolnego Słowa” zaprezentowała się po liftingu z nową stroną internetową. Mnie, jako człowieka przez lata związanego z blogosferą, uderzyło jedno. Otóż dział „Nasze Blogi” nie dość, że został zepchnięty na sam dół, to jeszcze w formie drastycznie okrojonej. Teraz wisi tam smętnie sześć zajawek – i to na dodatek nie aktualizowanych całymi dniami. Trudno o bardziej dobitne pokazanie, że Murz... to jest, blogerzy zrobili swoje i blogerzy mogą odejść. W chudych latach byli potrzebni do nabijania popularki, klikalności i aktywizowania czytelniczego „targetu” - a teraz, gdy „Zona” pasie się na rządowych dotacjach i reklamach, stali się zwyczajnie zbędni. Więcej – są kłopotliwi, bo jeszcze któryś napisze coś nie po aktualnej linii partii i co wtedy? Lepiej więc na wszelki wypadek schować ich do piwnicy. Tyle, że PiS nie będzie rządziło wiecznie – liczycie, że jakby co, to wyjmie się blogerów znów na światło dzienne i będą tyrać za frajer na wasz chlebek i masełko? Obyście się nie przeliczyli, robaczki...


Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 34 (23-29.08.2017)

piątek, 30 czerwca 2017

Pod-Grzybki 103

Sondaż IBRIS dla „totalnie opozycyjnego” portalu OKO Press: PiS – 41 proc., PO – 26 proc. Kukiz – 12 proc., Nowoczesna – 7 proc. Piotr Pacewicz w komentarzu załkał, iż może to wskazywać „na wypalanie się potencjału protestu w obronie demokracji i państwa prawa i postępującą »normalizację«”. Zaraz, zaraz – czyżby oni naprawdę uliczne spędy ZBOWiD-owców III RP brali za „społeczny potencjał”? Jak by nie patrzeć, opozycyjne totalniactwo się skonsternowało – i to tak, że trzeba było sprzątać podłogę.


*

Paweł Wroński, jeden z bardziej jadowitych dziennikarzy „GW”, napisał na Twitterze: „Polskim imigrantom na Syberii w czasie II WŚ powinno się pomagać na miejscu”. Czyli zesłańcy to wg niego dobrowolni imigranci... Z kolei inna dziennikarka „Wyborczej” dopatrzyła się u patriotycznych laleczek gestu „heilowania”. Najwyraźniej Agora zorganizowała swoim pracownikom kursy kreatywnej głupoty dla matołów i właśnie obserwujemy pierwsze efekty.


*

Ska Keller, niemiecka lewaczka od „Zielonych”, zaproponowała przesiedlanie na Łotwę całych syryjskich wiosek, by imigranci czuli się we wschodniej Europie bardziej swojsko. Czyli mamy „Generalplan Ost” na miarę XXI stulecia. Zapewne uznano, że skoro udało się ze słowiańskimi podludźmi na Zamojszczyźnie, to warto powrócić do sprawdzonych rozwiązań. A jak będą protesty, to się zrobi akcję „Werwolf” - w imię „europejskiej solidarności” oczywiście.


*

Z dziejów niedoli „partyzanta wolnego słowa”. Czytamy powoli, bo to nieco skomplikowane. Otóż Tomasz „Sakiewka” Sakiewicz na zjeździe Klubów „Gazety Polskiej” pożalił się, że władza chce ładować kasę w telewizję publiczną, a przecież jego TV Republika zrobiłaby 10 kanałów za 1/100 tej sumy. Wynika z tego, że Sakiewicz odpalił „Republikę” licząc na sute fundusze po zwycięstwie PiS, a może nawet na przejęcie TVP. Tymczasem najwyraźniej ktoś w PiS-ie dba skrupulatnie o to, by żadne ze środowisk nie wyrosło za bardzo ponad inne i w porę „Zonę Wolnego Słowa” wraz z ambicjami jej szefa przyciął. Co innego 6 mln. na serwis o Puszczy Białowieskiej, a co innego oddanie niepodzielnego rządu dusz na żer politycznych apetytów Sakiewicza. Tylko jeden człowiek ma takie możliwości - kreowania i przycinania różnych ambicjonerów - i wszyscy wiemy, kto to jest. Sakiewka się w tym chyba zorientował i stąd jego niedawna gra na frakcję Macierewicza podczas sporu o Misiewicza. Opowiedzenie się po stronie Macierewicza było w zasadzie otwartym buntem przeciw Prezesowi w ramach rozgrywki o „schedę po Kaczyńskim”. A teraz „Sakiewka” się żali, że nie dostaje tyle kasy ile by chciał i pomstuje na abonament RTV. Innymi słowy, nie ustaje w kopaniu dołków pod „Kurą” i jego sojusznikami Karnowskimi, którzy na dodatek z okazji startu swojej internetowej telewizji dostali darmową promocję w TVP Info o trudnej nawet do przeliczenia wartości. Ech, ciężkie jest życie „partyzanta wolnego słowa” - co się wychyli z lasu, to dostaje po głowie.


Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/



„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 26 (28.06-04.07.2017)

czwartek, 3 września 2015

Pod-Grzybki 18

Cała Polska tropi hitlerowski „złoty pociąg”, który ponoć znajduje się gdzieś w okolicach Wałbrzycha. Co, pieniądze z OFE już się skończyły?

*

Przy okazji – nasz kraj opuszczają non-stop takie „złote pociągi”. Tylko w latach 2003-2012 wyprowadzono z Polski kapitał na łączną kwotę 82,393 mld USD, co jest równowartością mniej więcej 72.669.783 uncji złota, czyli inaczej – 2.260.284 kilogramów tego kruszcu, albo 2 tys ton i 260 kg, jak kto woli. Tyle właśnie złota wyciekło z Polski przez raptem 10 lat. Ale najwyraźniej nasze media ekscytowanie się takimi „złotymi pociągami” mają surowo zakazane.

*

Ponieważ straciłem bezpowrotnie pół godziny życia na obejrzenie żenującego cyrku, jakim była „rozmowa” pani Katarzyny Gójskiej-Hejke z Pawłem Kukizem, to w rewanżu trochę się powyjęzyczam. Otóż pani redaktor Hejke tak długo i z nieskrywaną pasją grillowała Kukiza, zupełnie jakby przeszła jakiś kurs przysposobienia zawodowego u Moniki Olejnik, aż w końcu Kukiz się zagotował i puściły mu zawory, co niestety jest dla niego dość typowe. Niektórzy twierdzą, że „woJOWnik” potrzebuje psychiatry – ja uważam, że wystarczałby dobry hydraulik.

*

Pani redaktorzyca Hejke ewidentnie miała zadanie „uwalić” Kukiza na wizji, co zresztą nie było trudne, bo pan Paweł stanowi nader wdzięczny cel dla takich zagrywek. Proponuję Państwu dla porównania obejrzeć jakikolwiek wywiad pani Hejke z którymś z polityków PiS. Ujrzycie wtedy panią redaktor wstrzemięźliwą w mowie, umiarkowaną i taktowną - słowem, dziennikarstwo dworskie w pełnej krasie. I jak tu nie wierzyć Kukizowi, który twierdzi, że TV Republika szykuje się do zajęcia miejsca TVN24?

*

No dobrze, ale komu konkretnie Kukiz nabluzgał? Przedstawiciele „Zony Wolnego Słowa” twierdzą, że zwyzywał Gójską-Hejke od „PiS-owskich k...ew”, z kolei Kukiz twierdzi, że nabluzgał TV Republice jako takiej, rzucając „PiS-owskie k...y”. A mógł po prostu zagrać w „pomidora” i na każde pytanie odpowiadać „JOW!”. Głowę dam, że wtedy to Hejke w końcu wyszłaby ze studia.

*

Na to wszystko uzewnętrznił się Terlikowski, oznajmiając na „Frondelku”, że to „koniec Kukiza” i że nie jest on prawdziwym mężczyzną. To wystawianie certyfikatów męskości jest stałym numerem Terlika, który najwyraźniej nie uznaje żadnych granic autokompromitacji. Przypomnę tylko nader męskie zachowanie Terlikowskiego, kiedy to w TVN24 Ireneusz Krzemiński nie chciał z nim rozmawiać w jednym pomieszczeniu, a Terlik zamiast trzasnąć drzwiami, pozwolił jak ostatnia ćwiara usadzić się gdzieś na korytarzu, by z takich oto pozycji toczyć z Krzemińskim „polemikę”. Ma się te cojones, nie ma co...

*

Na koniec – w pełni zgadzam się z blogerką Elig, która stwierdziła że w momencie objęcia władzy przez PiS, obecne media „niepokorne” z dnia na dzień staną się mediami dworskimi. I z tej perspektywy patrząc, przed „turboniepokornymi”, jak raczył nas określić Ziemkiewicz, rysują się całkiem obiecujące widoki na przyszłość...

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 34 (02-08.09.2015)