Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paweł Piskorski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paweł Piskorski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 maja 2014

Berlińscy ciecie w Warszawie

Może na odkrycie szczegółów relacji wzajemnych na linii Berlin – Platforma Obywatelska nie będziemy musieli czekać ponad 20 lat?

I. Nagły atak dobrej pamięci

To już wolno mówić o niemieckich pieniądzach? - pomyślałem sobie, gdy rozpętała się zadyma na tle „berlińskiej pożyczki” KL-D, czyli kuźni kadr „aferałów”. No, ale bez względu na to, że nagły atak dobrej pamięci Pawła „Lucky Casino” Piskorskiego ewidentnie podyktowany został przedwyborczymi rozgrywkami, dobrze się stało. Pierwsze tabu zostało przełamane, więc może medialny mainstream, zwłaszcza ten po prawej stronie, zainteresuje się również czasami nieco późniejszymi, a znalazłoby się sporo interesujących tropów, o czym za chwilę.

Rewelacja Piskorskiego jest dla mnie przede wszystkim potwierdzeniem tego, co wielu zapewne przeczuwało – mianowicie, że polska scena polityczna od samego zarania III RP formatowana była przez zewnętrzne potęgi na zasadzie jurgieltniczej. Moskiewską pożyczkę dostali postkomuniści, więc naturalną koleją rzeczy również i Berlin chciał mieć własnych konfidentów. Nie ma jak wyhodowanie u sąsiada politycznej agentury wpływu realizującej zlecone jej interesy.

II. Wybory 2007 i Fundacja Adenauera

W każdym razie, skoro już wolno mówić o różnych ciemnych sprawkach związanych z finansowaniem przez ościenne mocarstwa naszej rzeczywistości politycznej, to pozwolę sobie przypomnieć tekst Rewizora czyli śp. Jacka Maziarskiego „Jak zmanipulowano wybory 2007 roku”. Świadczy on bowiem, że „berlińska pożyczka” dla KL-D była zaledwie początkiem długofalowej współpracy.

W telegraficznym skrócie: w artykule opisana jest „kuchnia” akcji „Zmień kraj. Idź na wybory” ze słynnym hasłem „zabierz babci dowód”. Okazuje się, że mocodawcą była Fundacja Adenauera należąca do niemieckich chadeków i finansowana niemal w całości z niemieckiego budżetu. Jej polskim kolaborantem było Forum für Bürgerschaftliche Entwicklung in Warschau znane też pod nazwą Forum Obywatelskiego Rozwoju, założone przez Leszka Balcerowicza wraz z m.in. Tadeuszem Syryjczykiem, Janem Wejchertem, Władysławem Bartoszewskim, Andrzejem Olechowskim i innymi postaciami z podobnej politycznej parafii. FOR następnie powołało wraz z ponad 150 podmiotami do życia Koalicję „21 października.pl”.

W efekcie, pod wpływem kampanii której klipy emitowały bezpłatnie największe media w Polsce (koszt cennikowy reklam – ok. 3 mln. zł), zmobilizowano do udziału w wyborach ok 3 mln młodych ludzi – czyli grupę docelową najsilniej popierającą Platformę. Ten właśnie elektorat przeważył szalę zwycięstwa wyborczego w 2007 roku na korzyść PO. Może warto by pójść tym tropem i prześledzić powiązania z Berlinem, głównie poprzez system fundacyjno-stypendialny, różnych środowisk wspierających partię Donalda Tuska? Podrzucam ten trop dziennikarzom śledczym zupełnie za darmo – w końcu, skoro można już mówić o pieniądzach KL-D, to może nadeszła pora, by posunąć się o krok dalej, tym bardziej, że tekst Rewizora, choć odbił się szerokim echem w internecie, to przez inne media, również te z pretensjami do niezależności, opozycyjności itd., został kompletnie zignorowany.

III. Berliński cieć w Warszawie

Polecam również przyjrzenie się historii powiązań Pawła Grasia z niemieckim biznesmenem Paulem Roglerem, które opisałem onegdaj w notce „Berliński łącznik?”. Zapewniam, że słynne cieciowanie w willi w Zabierzowie, na którym skoncentrowały się niegdyś media, jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Znajomość Grasia i Roglera sięga bowiem 1989 roku, kiedy to poznali się w ówczesnych Niemczech Zachodnich, zaś w 1990 roku Rogler, który wcześniej prowadził w bawarskim miasteczku Selb punkt ksero, pojawił się w Polsce jako właściciel firmy informatycznej Rotronik EDV-Entwicklungen i założył polską filię o nazwie Pro-Holding, której szefem został Graś. Graś następnie (1993 r.) kupił od sekretarza rady nadzorczej Pro-Holding spółkę Agemark. W 1994 Agemark kupuje słynną willę w Zabierzowie, a w końcu (1996 r.) Agemark wraz z willą odkupuje od Grasia Paul Rogler. Dodajmy, że Agemark praktycznie nie wykazywał żadnej biznesowej aktywności, często kończył rok „pod kreską” (podobnie jak Pro-Holding, który Rogler w końcu sprzedał – lecz tylko po to, by zwiększyć kapitał zakładowy Agemarku), zaś jedynym godnym uwagi majątkiem firmy jest właśnie znana willa.

Widzicie w tym jakikolwiek biznesowy sens? Podsumujmy. 1) Niemiecki „przedsiębiorca” (obecnie emeryt) ładuje pieniądze w działalność przynoszącą straty i nie wycofuje się z niej po dziś dzień, zaś jego „firma informatyczna” Rotronik nie ma nawet strony internetowej i adresu e-mail. 2) Firmy-krzak, którym patronuje w Polsce mają za zadanie wyłącznie zapewnić lokum Grasiowi. 3) Rogler nie sprzedaje willi w Zabierzowie, ani nie wynajmuje jej na rynkowych zasadach, by odzyskać choć część utopionych pieniędzy...

Nadmienię jeszcze, że miasteczko Selb położone w 1989 w pobliżu granic NRD i Czechosłowacji uchodziło za miejsce spotkań agentów służb specjalnych. Czego szukał tam w 1989 roku student Paweł Graś, który powrócił do Polski jako dyrektor filii „firmy informatycznej”? Przypomnijmy, że późniejsze polityczne zainteresowania Grasia oscylowały przeważnie wokół spec-służb i resortów siłowych. Może więc Graś jest starannie hodowanym niemieckim agentem, natomiast Rogler albo go prowadzi, albo jest „słupem” za którego plecami stoi ktoś jeszcze? Innymi słowy – czy Paweł Graś jest berlińskim okiem i uchem przy Donaldzie Tusku?

Na zakończenie – czy przy takich powiązaniach może dziwić fakt, iż Angela Merkel była w stanie skutecznie zakazać Tuskowi kandydowania na prezydenta, bo najwyraźniej potrzebny był jej na stanowisku premiera jako strażnik i gwarant niemieckich interesów w Polsce? Może na odkrycie szczegółów relacji wzajemnych na linii Berlin – Platforma Obywatelska nie będziemy musieli czekać ponad 20 lat, jak miało to miejsce w przypadku „berlińskiej pożyczki” KL-D. Skoro już wolno mówić o niemieckich pieniądzach w polskim życiu publicznym...

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Na podobny temat:

http://niepoprawni.pl/blog/138/jak-zmanipulowano-wybory-2007-roku

http://niepoprawni.pl/blog/346/berlinski-lacznik

Artykuł opublikowany w tygodniku „Polska Niepodległa” nr.19 12.05-18.05.2014

środa, 8 lipca 2009

Stronnictwo Demokratyczne – antypisowska alternatywa dla lemingów.


PiS to nasz prawdziwy przeciwnik. Trzeba go zniszczyć do końca, wykończyć i zakopać. (z wypowiedzi działacza PO).

Na marginesie tekstu Kokosa26 z 4.07. „Teoria spiskowa, czyli czas na plan B” (http://www.niepoprawni.pl/blog/152/teoria-spiskowa-czyli-czas-na-plan-b) zamieściłem w charakterze swoich „trzech groszy” dwa komentarze, które chciałbym tu nieco rozwinąć, gdyż sprawa jest ciekawa, mediodajnie zaś, jak to mediodajnie, przeważnie ślizgają się po powierzchni zagadnienia.

Otóż, jak słusznie zauważył Kokos, niezły wynik wyborczy PiS-u do europarlamentu, musiał zapalić w kilku głowach czerwone lampki. Okazało się, iż mimo polityczno – medialnej nagonki trwającej co najmniej od 2005 roku, PiS-u nie udało się rozbić ani pogrzebać i to mimo kilku spektakularnych odejść (Marek Jurek, Antoni Mężydło, Paweł Zalewski, czy Ludwik Dorn). Okazało się, że Prawo i Sprawiedliwość ma swoje trwałe miejsce na scenie politycznej z poparciem utrzymującym się na poziomie dwudziestu kilku procent. Tyle rzecz jasna nie wystarczy do wygrania wyborów, ale stanowi solidną bazę do poszerzania elektoratu.

Operacja SD - cele.

Zatem, mówiąc językiem eutanazyjnym, Prawo i Sprawiedliwość "uporczywie czepia się życia". Stąd, konieczna okazała się operacja „SD – Olechowski”, nadmuchiwana uporczywie przez media, mimo śladowej na dzień dzisiejszy popularności tego staro – nowego ugrupowania. Nie pomniejszy ona wprawdzie aktualnego stanu posiadania PiS-u, gdyż trudno wyobrazić sobie by jakaś część obecnego „twardego” elektoratu PiS-u nagle przerzuciła swe sympatie na post - peerelowskiego zombie wspartego przez niedobitków z Mumii Wolności. Cele, moim zdaniem, są inne i z grubsza sprowadzają się do trzech punktów:

1) Zagospodarować część niezdecydowanych, blokując tym samym PiS-owi możliwość poszerzania elektoratu w kierunku centrum;
2) Przejąć ewentualnych niezadowolonych z rządów PO;
3) Zniweczyć szansę na reelekcję Lecha Kaczyńskiego.

Pozwolę sobie je nieco rozwinąć:

Ad 1) O ile dobrze rekonstruuję rozumowanie macherów stojących za come backiem Stronnictwa Demokratycznego, PiS należy zamknąć w dwudziestokilkuprocentowym getcie „twardego elektoratu” złożonego z „moherów” i „oszołomów”, zaś jako rzekomą alternatywę dla PO, przedstawiać się będzie „wyważone” i „cywilizowane” SD by w ten sposób objąć politycznym patronatem bezpańskich, wahających się wyborców.

Ad 2) Reaktywacja SD z tandemem Piskorski - Olechowski ma na celu zagospodarowanie „zniechęconych lemingów” tak, by nie rozmnożyły się ponad miarę. Potencjalnie zniechęcone do PO lemingi mają zagłosować na Stronnictwo. Boże broń, by swe niezadowolenie przenosiły na partie niemiłe Utrwalaczom III RP. A sygnały zwątpienia już się pojawiają, choć opornie. Z sondażu GFK Polonia dla „Rzeczpospolitej” (http://www.rp.pl/artykul/2,330724_Zmeczeni_Tuskiem_i_Palikotem.html ) wynika, iż w porównaniu z latem roku ubiegłego odsetek respondentów uważających, iż Donald Tusk pojawia się w mediach zbyt często wzrósł z 15% do 26%, zaś odsetek osób uważających, iż media zbyt przychylnie traktują obecną władzę podniósł się z 23% do 31%. To na razie oczywiście niewiele, ale trend zaczyna się rysować dość wyraźnie.

Ad 3) Prezydentura i Olechowski. Olechowski to polityczny leń, ale z dobrą "twarzą". Prezydentem, rzecz jasna nie zostanie, gdyż wyczerpująca kampania, w której kandydat musi być na chodzie 25 godzin na dobę, to coś zupełnie nie w jego stylu. Jego rola polega na uziemieniu Lecha Kaczyńskiego, by ten nie wszedł do drugiej tury. Wybory prezydenckie rządzą się nieco innymi prawami od parlamentarnych, liczy się wizerunek, emploi ponadpartyjnego "męża wszystkich Polaków" (czy jakoś tak) i tu Olechowski ma szansę z Kaczyńskim powalczyć. Przewidywany przeze mnie scenariusz kampanii prezydenckiej jest następujący - z Tuskiem łagodna polemika, z Lechem Kaczyńskim na noże. W efekcie Tusk zdobywa prezydenturę w pierwszej turze. Jeżeli Olechowski przejdzie jakimś cudem do drugiej tury, to będzie markował kampanię, spacerując po Krakowskim Przedmieściu (jak już czynił to onegdaj) i nabijając punkty Stronnictwu Demokratycznemu przed wyborami parlamentarnymi.

Czy tylko PiS ma powody do obaw?

Jeżeli wsparcie mediodajni dla SD i Olechowskiego się utrzyma, to przy posiadanym finansowym zapleczu (nieruchomości plus, powiedzmy, donacje od studentów i emerytek), SD może dostać się do Sejmu i wygryźć PSL z roli "obrotowego koalicjanta". To samo tyczy się SLD, któremu Stronnictwo Demokratyczne również moze uszczknąć co nieco elektoratu (zwłaszcza tego „twardego”, z sentymentem do komuny), a to dla postkomunistów oznaczać może stoczenie się w okolice progu wyborczego. Tak więc, na miejscu PSL-u i SLD zacząłbym się poważnie martwić.

Co dalej?

Oczywiście, w tak zwanym międzyczasie, będą trwały działania zmierzające do dezintegracji PiS-u, tak by w efekcie formacja ta zniknęła ze sceny politycznej, zaś rolę opozycji odgrywały partie o peerelowskiej proweniencji – SD, PSL, SLD. Jako uzasadnienie, przytoczę wypowiedź działacza PO, cytowaną przez Tomasza Nienaca w ostatniej „Niezależnej Gazecie Polskiej” (artykuł „Obraz nie taki czarny jak go malują”). Otóż, działacz ten, pytany, czy PiS nie jest aby partią wygodną dla establishmentu, bo skazaną na opozycyjność, dodatkowo zaś można używać jej jako straszaka, odpowiedział:

„Nie. Ryzyko takiej gry byłoby zbyt wielkie. Zawsze może się nam podwinąć noga, zawsze mogą przyjść cięższe czasy i Kaczyński wróci. Dlatego PiS to nasz prawdziwy przeciwnik. Trzeba go zniszczyć do końca, wykończyć i zakopać. Koncesjonowana opozycja powstanie dopiero potem. Chętnych, proszę mi wierzyć, nie zabraknie.”


Nic dodać, nic ująć.

Gadający Grzyb

pierwotna publikacja: http://www. niepoprawni.pl