Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wszystkich Świętych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wszystkich Świętych. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 listopada 2019

Pod-Grzybki 185

W Watykanie zakończyła się bluźniercza heca pod nazwą „Synod Amazoński” podczas którego doszło do oficjalnego oddawania czci indiańskiemu demonowi zwanemu Pachamama – w asyście samego papieża Franciszka. Domyślam się, że po tym wszystkim egzorcyści będą mieli pełne ręce roboty i oby im się powiodło, inaczej wkrótce będziemy świadkami, jak kompletnie już oszalały Franciszek zacznie przy każdej pełni księżyca w ogrodach watykańskich odprawiać opętańcze tańce wokół ogniska, a kardynałowie Marx i Schönborn zawodząc do Pachamamy będą wystukiwali mu rytm na bębenkach.


*

Warto dodać, iż Ojcowie Synodalni oddawali się również refleksji nad „pogłębioną ekologią”, która jest mutacją niesławnej (i potępianej przez Jana Pawła II) marksistowskiej „teologii wyzwolenia”. Różnica jest taka, że w miejsce klas pracujących wstawiono przyrodę, traktowaną jako jeden wielki i osobny „byt” - co jest czystym pogaństwem i współczesną formą kultu „Gai” - „Matki Ziemi”. A teraz ciekawostka – warsztaty z „pogłębionej ekologii” oraz „miłości do Matki Ziemi” odbyły się również podczas tegorocznego feministycznego Kongresu Kobiet w Warszawie. Zatem, nasze eko-feministki urządziły własny sabat... to jest, przepraszam, „synod”, zanim stało się to modne. Jak tak dalej pójdzie, to wkrótce ktoś podmieni Franciszka na taką, dajmy na to, Sylwię Spurek – i nikt nie zauważy różnicy.


*

A tymczasem Watykan popada w coraz większe tarapaty finansowe. Budżet od zeszłego roku jedzie na minusie - do tego stopnia, że Stolica Apostolska musi wyprzedawać nieruchomości i łatać deficyt ze świętopietrza – teoretycznie przeznaczonego na cele charytatywne. Cóż, papież Franciszek powiedział kiedyś, że pragnie „Kościoła ubogiego” - i wszystko wskazuje na to, że jego życzenie wkrótce może się spełnić.


*

Zmieniamy temat. Niektórzy to mają szczęście. Taki skromny burmistrz warszawskich Włoch, niejaki Artur W., zatrzymał się na chwilę na parkingu – a tu ni z tego, ni z owego, turecki biznesmen Sabri B. wrzucił mu przez okno do samochodu okrągłe dwieście patoli. Od tej pory jeżdżę po mieście z odkręconymi szybami – a nuż i mnie coś wpadnie?


*

Nie wiadomo tylko, co do tego ma policja, która zgarnęła obu delikwentów – nie odprowadzili podatku od darowizny, czy co? Przy okazji – od Artura W. szybciutko odcięli się platformersi i bez ceregieli wywalili go z partii. Zaraz, jak to leciało? „Jak będziesz w Platformie, będę cię bronił, k..., jak niepodległości. Jak wyjdziesz z Platformy, to masz problem”. I wierz tu Neumannowi...


*

PiS to jednak ma w sobie gen autodestrukcji. Dopiero co cieszyłem się, że Stanisław Piotrowicz – jedna z najbardziej obciążających wizerunkowo tę partię postaci - nie dostał się do Sejmu, a tu jak grom z jasnego nieba gruchnęła wiadomość, że Piotrowicz został kandydatem Prawa i Sprawiedliwości do Trybunału Konstytucyjnego. Kurdę, jeżeli naprawdę nie mogą żyć bez tego starego komucha, to niech go eksploatują gdzieś na zapleczu. Niech siedzi w jakimś think-tanku, pisze analizy albo projekty ustaw – ale niech nie lezie ludziom przed oczy! No i druga sprawa – odebranie przysięgi od Piotrowicza będzie dla Andrzeja Dudy z pewnością wymarzonym startem kampanii wyborczej...


*

A tymczasem TVN ujawnił mobbing, jakiego miał się dopuszczać abp. Sławoj Leszek Głódź wobec księży posługujących w pałacu biskupim i gdańskiej archidiecezji. Z relacji poszkodowanych wynika, że mieszanie z błotem było na porządku dziennym i akurat w te rewelacje jestem skłonny uwierzyć, bo jaki jest Głódź, każdy widzi. Zastanawia mnie tylko jedno – otóż bp Głódź był ordynariuszem polowym Wojska Polskiego. Pytanie, czy był taki od zawsze, czy dopiero pod wpływem kontaktów z wojskowymi trepami nabrał manier a la szwejkowski feldkurat Katz i tak mu już zostało?


*

Z weselszych wieści – Izrael zamknął ambasady! I to na całym świecie! Poszło o to, że izraelscy dyplomaci pożarli się z tamtejszym ministerstwem finansów o kasę. No i co tu powiedzieć? Aż cisną się wszystkie „antysemickie klisze” o Żydach wiecznie kłócących się o pieniądze. Ciekawe, czy skakali sobie do oczu, szarpali za brody i obrywali chałaty w tym charakterystycznym i niepowtarzalnym, starozakonnym stylu. Ale cicho sza – jeszcze wpadną na pomysł, że to Polska powinna utrzymywać ich placówki i dopiero wtedy będzie problem...


*

Za nami Wszystkich Świętych – czyli dzień, który tutejsze lewactwo od dawna przyprawia o ból głowy. Do tej pory taka „Wyborcza” usiłowała go zohydzić pisząc, iż 1 listopada Polacy chleją na potęgę, a potem wsiadają do samochodów i zabijają po pijaku ludzi. Tym razem jednak Czerscy poszli z duchem czasu i oznajmili, że Wszystkich Świętych to zbrodnia przeciw klimatowi – bo podróże na groby zostawiają „ślad węglowy”, a znicze emitują toksyczne substancje i CO2, potęgując efekt cieplarniany, podobnie jak produkcja plastikowych sztucznych kwiatów. A najlepiej w ogóle zlikwidować cmentarze i „utylizować” zwłoki tak, by przepadły bez śladu. Oczywiście, „ekologiczna troska” nie dotyczy stert plastikowych gadżetów produkowanych na Halloween. Ale co tam Czerscy – gorzej, że z podobnej partytury zaczynają śpiewać niektórzy duchowni, apelując by stworzyć modę na „jeden symboliczny znicz” – i to powołując się na papieża Franciszka oraz encyklikę „Laudato si”. Niestety, do grona tego dołączył również ks. dr Bogumił Karp, proboszcz z mojej rodzinnej Rawy Mazowieckiej. Poszedłem więc na cmentarz z duszą na ramieniu... i odetchnąłem z ulgą – jak co roku rozświetlało go morze zniczy. Pamiętajmy więc – to nasza, polska i unikalna tradycja, świadcząca m.in. o ciągłości kulturowej. A lewackim popaprańcom nie chodzi w tym wypadku o żadną „ekologię” i plastikowe śmieci, tylko byśmy zapomnieli o grobach swoich przodków. Naród bez pamięci staje się bowiem jedynie wykorzenioną, bezwolną masą – i do tego poziomu chcą nas sprowadzić. Dopóki więc kultywujemy tradycję – jest przed nami przyszłość. Gdy ją porzucimy – sami wydamy się na zatracenie.


Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Warszawska Gazeta” nr 45 (08-14.11.2019)

sobota, 18 listopada 2017

Pod-Grzybki 118

Za nami Wszystkich Świętych, które w „Soros-Szechter Cajtung” zwane jest zgodnie z odziedziczoną po KPP nomenklaturą „świętem zmarłych”. Z tej okazji z listu „czytelniczki” dowiedzieliśmy się, że jej mąż podobnie jak większość Polaków tego dnia chleje i jeździ po pijaku. Czytelniczce współczujemy, ale nie za długo, bo już za chwilę kolejne teksty – o pracy grabarza, balsamisty zwłok i „trupiej farmie” w USA. A na deser socjolog z UW oznajmia: „dziś nie mamy kultu zmarłych, a kult grobów”. Panu socjologowi wyjaśniam – od czasu zaniknięcia tradycji „dziadów” nie mamy w Polsce żadnego „kultu zmarłych”. Mamy kult świętych. W Dzień Zaduszny natomiast modlimy się za dusze naszych bliskich, a to zupełnie co innego. Kult zmarłych - przodków, istnieje np. w Azji, gdzie stawia im się w domach ołtarzyki i składa ofiary, bo inaczej mogą powrócić i to w niekoniecznie miłej postaci. Ale cóż, pogaństwo najwyraźniej tak wżarło się w mózgi nowoczesnych „elit”, że nawet nie dostrzegają różnicy.


*

A tymczasem Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu wykupił dla swych pracowników i studentów roczną cyfrową prenumeratę „Wyborczej” - na oko jakieś 25 tys. subskrypcji. Z tego wniosek, że „elity” nie pozwolą organowi Michnika upaść – co straci w sprzedaży kioskowej, to sobie odbije w „masówce” elektronicznej. Ciekawe tylko, czy ze znajomości „Wyborczej” będą odpytywani studenci na egzaminach?


*

Przed spodziewaną rekonstrukcją rządu minister Waszczykowski dostał dyplomatycznego ADHD i zaktywizował się na odcinku ukraińskim, ogłaszając, że powstanie lista tamtejszych banderowców niepożądanych na terytorium polskim. Lepiej późno niż wcale, bo analogiczna lista po stronie ukraińskiej funkcjonuje już od dawna. Jakby tego było mało, „Waszczu” pojechał także po niemieckiej minister Ursuli von der Leyen, która była łaskawa stwierdzić w telewizji ZDF, że należy „wspierać” w Polsce „demokratyczny opór młodego pokolenia”. Czy Waszczykowski uratuje stołek to osobna sprawa, ale odnotujmy, że przy okazji głos zabrał publicysta „Wyborczej” i były korespondent w Berlinie Bartosz T. Wieliński, znany z tego, że w żadnej spornej sprawie nie staje po stronie Polski – i również tym razem pryncypialnie schłostał naszą politykę zagraniczną. Moim skromnym zdaniem, Wieliński zamiast sążnistych „analiz” powinien każdorazowo pisać jedno i to samo zdanie: „W kwestiach spornych z innymi państwami Polska z zasady nigdy nie ma racji”. Przynajmniej podupadająca „Wyborcza” zaoszczędziłaby na wierszówce.


*

Należący do Google'a You Tube zbanował kanał Grzegorza Brauna – z powodu nieprawomyślnego filmu o reformacji. Skojarzyło mi się to z wcześniejszym uciszeniem przez kościelnych przełożonych innego krytyka protestantyzmu - ks. prof. Tadeusza Guza. Ciekawe, czy jego duchownym zwierzchnikom przyszło do głowy, że mimowolnie ustawili się w jednym szeregu z lewackim koncernem? I czy uważają, że jest to dla nich właściwe towarzystwo?


Gadający Grzyb


Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/


„Pod-Grzybki” opublikowane w dwutygodniku „Polska Niepodległa” nr 42 (15-28.11.2017)

wtorek, 10 listopada 2015

Pod-Grzybki 27

Dziś „Pod-Grzybki” rozpocznę od podziękowań. Dziękuję zatem Platformie i „Miśkowi” Kamińskiemu za beznadziejną kampanię wyborczą polegającą na straszeniu Kaczyńskim, przejażdżkach pendolino, przejmowaniu haseł obyczajowej lewicy, które obchodzą może promil zblazowanej hipsterki z warszawskich knajpek i klubokawiarni „Krytyki Politycznej”, by na zakończenie kokietować elektorat „wykluczonych” kompletnie niewiarygodnymi propozycjami socjalnymi. Dziękuję również ZLEW-owi za ustawienie sobie poprzeczki na poziomie ośmiu procent oraz partii „Razem” i Adrianowi Zandbergowi osobiście, za urwanie Millerowi i palikociarni kluczowych głosów, dzięki czemu dokonała się dekomunizacja polskiego parlamentu. Dziękuję reżimowym mediom, tudzież całemu Obozowi Beneficjentów i Utrwalaczy III RP, który sam się nakręcił nieprzytomną histerią do tego stopnia, że nawet najbardziej tępe lemingi musiały dostrzec, iż te potępieńcze wrzaski to nic innego, jak strach przed odspawaniem od koryta. Tomasz Lis zasługuje tutaj na osobne wyróżnienie, jako klasa sama dla siebie. Na koniec specjalne podziękowania dla kanclerz Merkel, za samobójczą politykę imigracyjną uwiarygodniającą przekaz PiS w kwestii muzułmańskiej inwazji na Europę. Doprawdy, z takimi sojusznikami Jarosław Kaczyński musiałby stratować ciężarną zakonnicę na pasach, albo zglanować Ewę Kopacz na wizji, żeby przegrać wybory.

*

Zakończył się Konkurs Chopinowski podczas którego zgraja faszystów grała na czarnych klawiszach polskiej duszy, wywołując opary mesjanizmu i demony patriotyzmu. Według Tomasza Lisa konkurs wygrał Jarosław Kaczyński.

*

„Wyborcza” nie byłaby sobą, gdyby w przeddzień Wszystkich Świętych nie uraczyła nas w swej internetowej mutacji odpowiednio sprofilowanym tekstem. Tym razem dała na stronę główną wpis autorki serwisu „foch.pl” (taka nisza dla rozkapryszonych feministek), niejakiej kulturoznawczyni (sic!) Olgi Wróbel, utyskującej jak to strasznie sztuczna i wymuszona jest ta cała cmentarna celebra – bo na skutek „terroru zmarłych” trzeba tłuc się gdzieś na prowincję, spotykać przy grobach z rodziną i marznąć. Poza tym, te groby są kiczowate - jednym słowem, obciach. Autorkę ponadto odstręcza myśl, że jej dziadek „nadal JEST, w dębowej, zakręconej na amen trumnie”, podczas gdy ciała można by przerabiać na, cytuję, „zgrabną kostkę nawozu, w którym można zasadzić drzewo”. Bowiem „jak ktoś umarł, to nie żyje”. Ot, nagrobne refleksje słoika.

*

Przy okazji - wygrzebałem w necie wyliczenie pokazujące, iż przy założeniu, że każdy Polak zapali jeden znicz, to do atmosfery uwolni się łącznie 12,5 tys ton CO2. Zatem nie wystarczy przerobić dziadka na nawóz pod jabłonkę, by być „eko”. Moi drodzy, śpieszmy się palić naszym Zmarłym znicze, póki jeszcze wolno, bo gdy UE się zorientuje, to wykaże, iż polskie znicze są winne suszy w Syrii, która to susza doprowadziła do wojny i w związku z tym musimy przyjmować „uchodźców” - WSZYSTKICH.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

„Pod-Grzybki” opublikowane w tygodniku „Polska Niepodległa” nr 43-44 (04-17.11.2015)

piątek, 1 listopada 2013

O niższości Halloween

Implementacja Halloween na polskim gruncie w ramach „modernizacji przez kserokopiarkę” chyba zakończyła się fiaskiem.

I. Klapa

Proszę o wybaczenie, że poruszam temat już po fakcie, tzn. po wigilii Wszystkich Świętych, zwanej w ramach nowej świeckiej tradycji Halloween. Miałem napisać ten tekst kilka dni temu, no ale histeria anty-smoleńska wywołana zdjęciem Tuska i Putina miała pierwszeństwo. W każdym razie, chodzi mi o to, że implementacja Halloween na polskim gruncie w ramach „modernizacji przez kserokopiarkę” chyba zakończyła się fiaskiem.

Nie mam wprawdzie pewności, jak to wygląda w tzw. „dużych ośrodkach”, gdyż sam mieszkam w „ośrodku” dość niewielkim, ale w tym roku nie zaobserwowałem jakoś dzieci włóczących się po domach i nastręczających się ludziom grepsami podpatrzonymi w amerykańskich filmach – jeszcze dwa-trzy lata temu się zdarzało, ale wzięło i zdechło. Można odnieść wrażenie, że „święto duchów” funkcjonuje głównie w wiodących mediodajniach, no ale one programowo zaprzedane są służbie złu, zatem promocja satanizujących zabaw jest akurat w ich przypadku jak najbardziej na miejscu. Co jeszcze? Może w klubach odbyło się kilka okolicznościowych imprez na których biedne lemingi poprzebierane w bógwico nie bardzo wiedziały co ze sobą zrobić – i to w zasadzie wszystko.

II. Satanistyczna „gwiazdka”

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że intensywna promocja Halloween ma cel podwójny: kulturowy i komercyjny. Wszystkich Świętych nie jest dla sieci handlowych dobrym świętem, no bo w końcu ile można w supermarkecie sprzedać tych zniczy i chryzantem, tym bardziej, że wielu ludzi woli w ten dzień dać zarobić swoim – i kupić znicze oraz kwiaty na stoiskach pod cmentarzami. Co innego Halloween – tutaj pole sprzedażowe związane z różnego rodzaju gadżetami otwiera wielkie perspektywy, szczególnie jeśli chodzi o dzieci, które jak wiadomo są najwdzięczniejszym targetem sprzedażowym. Potencjalnie, można tu wykreować rynek wręcz na miarę jakiejś satanistycznej „gwiazdki”.

W wymiarze kulturowym natomiast mamy do czynienia z kolejną odsłoną prób dechrystianizacji Polski, która koniecznie ma być „kolorowa”, nawet jeśli przy okazji Halloween miałby to być kolor czarny, ew. przeplatany krwistymi zaciekami. Bo to jest czerń postępowa, słuszna i wesoła, w przeciwieństwie do czerni zacofanej, niesłusznej i smutnej, rozświetlonej ponurym blaskiem religianckich zniczy. No cóż, przyznam się, że sam kupiłem akurat w Halloween dwie dynie, ale - zapewne ku zmartwieniu społecznych reedukatorów - muszę ze wstydem przyznać, iż nie były to radosne, postępowe dynie do palenia w nich świeczek, tylko obskuranckie dynie przeznaczone na przetwory – a konkretnie na marynaty mające urozmaicić zimowe obiady.

III. Z dwojga złego – Walentynki...

Pisząc o Halloween nie sposób nie odnieść się do drugiego święta z importu, Walentynek mianowicie. Te z kolei wzięły Polskę szturmem, choć przypuszczam, że gdyby o sprawie mieli decydować faceci, to na te całe Walentynki machnęliby ręką. Tak się jednak składa, że niemal każdy facet, przynajmniej na pewnym etapie, ma tę jedną-jedyną, która ma się rozumieć nie przepuści żadnej okazji, by ten jeden-jedyny miał szansę okazać jak bardzo mu na swej jednej-jedynej zależy. W związku z powyższym, ci biedni faceci w zasadzie nie mają wyjścia, więc posłusznie kupują te szklarniowe tulipany i idą do kina na jakąś badziewną komedię romantyczną, licząc w skrytości ducha na alkowianą nagrodę ze strony swych jednych-jedynych. Tutaj już nic się nie da zrobić.

Rzecz jasna, jestem świadom iż 14 lutego jest katolickim dniem Świętego Walentego i Kościół stara się o tym fakcie swym owieczkom przypominać. Nie oszukujmy się jednak – jest to święto komerchy, niemniej, dzięki sympatycznemu przesłaniu jest w odróżnieniu od Halloween do przełknięcia. Choć z drugiej strony, te nieszczęsne, obowiązkowe komedie romantyczne mogą nieść ze sobą poziom makabry w wymiarze estetyczno-intelektualnym nie gorszy niż halloweenowe horrory. Ale, z dwojga złego, niech lepiej już będą te Walentynki... a tym, którzy pozwalają swoim dzieciom w wigilię Wszystkich Świętych plątać się po obcych mieszkaniach, dedykuję kawałek Spirit of 84 „Cukierek lub numerek”.

 

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

PS. Tekst „Cukierek lub numerek”

utwór rekomendowany osobom powyżej 16 roku życia ;)

 

Choć Polska lubi czuć się przedmurzem chrześcijaństwa

Co roku trwa tu festyn komercji i pogaństwa

Zamiast odwiedzać groby, atakują mieszkania

Banda paskudnych gnoi, bez śladu wychowania

 

Przylazła również do mnie dziewczynka, co ma pecha

Cukierek lub numerek, w moich drzwiach się uśmiecha

Oceniam sytuację, przyglądam się dziewczynie

Ktoś musi ją wychować, podejmę ten wysiłek

 

Żeby ten wieczór, dziewczę, dla ciebie był nauką

Dziś wybieram numerek, pod ścianę, pod ścianę!

Starczy pogańskich bredni, odechce ci się głupot

Dziś wybieram numerek, pod ścianę, pod ścianę!

 

Szlajanie się po nocy może być niebezpieczne

Metody wychowawcze brutalne lecz skuteczne

Gdy lekcję zapamięta, to może się nauczy

Odechce się dziewczynie po obcych domach włóczyć

 

Gdy trafi w dobre ręce, dziewczynka co ma pecha

Cukierek lub numerek, wie, po co się uśmiecha

Nie ma się po co szlajać, gdy noc październikowa

Gdy cukier zęby psuje, grunt, żeby panna zdrowa

 

Żeby ten wieczór, dziewczę, dla ciebie był nauką

Dziś wybieram numerek, pod ścianę, pod ścianę!

Starczy pogańskich bredni, odechce ci się głupot

Dziś wybieram numerek, pod ścianę, pod ścianę!